Reklama

Ulga na rynkach

Oczy inwestorów od poranka były zwrócone na granicę Ukraińsko-Rosyjską. Oświadczenie o tym, że wojska rosyjskie prowadzące ćwiczenia wzdłuż wschodniej granicy Ukrainy mają wrócić do swoich baz spowodowało zmniejszenie napięcia w relacjach Wschód-Zachód, co miało również przełożenie na rynek walutowy.

Obserwowaliśmy umocnienia rubla, który wczoraj bił rekordy słabości względem dolara, euro oraz złotego. Inwestorzy zaczęli także sprzedawać waluty należące do grona "bezpiecznych przystani", czyli m.in. jena i franka. Zarówno na parze USDJPY oraz EURCHF i USDCHF obserwujemy silne zwroty pokazujące, że rynek przestał dyskontować najgorszy scenariusz i odetchnął z ulgą. Do łask wrócił także polski złoty, który po fali wyprzedaży spowodowanej niepokojem w regionie, dziś się umacnia w relacji do dolara, frank, euro i funta.

Reklama

W najbliższych dniach, czy tygodniach, rynek walutowy może reagować z dnia na dzień na napływające informacje i to w sposób dość schematyczny. Zaostrzenie konfliktu równałoby się m.in. z umocnieniem jena, franka oraz z wyprzedażą PLN, natomiast zmniejszanie napięcia na Wschodzie będzie powodować powrót do ryzykownych aktywów (akcje, waluty krajów gospodarek wschodzących), a także pozbywanie się walut "bezpiecznych przystani".

Tymczasem rynek walutowy będzie wyczekiwać jeszcze dwóch istotnych wydarzeń tego tygodnia, czyli decyzji EBC w sprawie stóp procentowych i konferencji prasowej prezesa EBC (czwartek) oraz publikacji danych z amerykańskiego rynku pracy (piątek). To właśnie te wydarzenia, mimo wszystko, powinny przynieść największe zmiany na wykresach par walutowych. Wydaje się, że po ostatnim odczycie inflacji, która była powyżej oczekiwań rynku i wyniosła 0,8 proc. (temat deflacji i ujemnych stóp procentowych może odejść w niepamięć),

Mario Draghi może zacząć skupiać się na rynku pieniężnym i na usychającej nadpłynności na rynku międzybankowym. Tu każde działanie powodowałoby osłabienie euro w relacji do dolara. Niewykluczone również, że tym razem dane z USA będą powyżej oczekiwań rynku, gdyż poprzednie odczyty NFP (zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym) już dwukrotnie negatywnie zaskakiwały ekonomistów, którzy obecnie mogą przeszacować konsensus w dół. To również mogłoby wspierać amerykańską walutę.

Jutro poznamy decyzję RPP w sprawie stóp procentowych i tu nie zakładamy żadnych zmian (stopa referencyjna jest i powinna powstać na poziomie 2,5 proc.). To tego czeka nas szereg finalnych odczytów indeksów PMI dla usług, a także odczyt ADP z USA oraz publikację Beżowej Księgi, czyli raportu na temat stanu amerykańskiej gospodarki.

We wtorek o godzinie 17:20 za dolara należało zapłacić 3,04, za euro 4,18, za funta 5,07, a za franka 3,43 złotego.

Daniel Kostecki

Dowiedz się więcej na temat: waluty | tym

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »