Reklama

Uwaga na waluty obarczone wysokim ryzykiem

Wystarczył jeden weekend, by diametralnie odmienić postrzeganie wpływu koronawirusa na rynki. Wirus przestał być problemem wyłącznie Chin, a strach przed rozprzestrzenianiem dotyka całego świata. Zdaniem analityków TMS wielką niewiadomą jest dalsza skala ewolucji epidemii i w jaki sposób wpłynie ona na globalną gospodarkę. W krótkim terminie powinniśmy obserwować defensywne podejście do ryzyka, a zmienność cen aktywów pozostanie podwyższona przy dużej wrażliwości na dobre i złe informacje.

Przed miesiącem zachowanie rynków finansowych w obliczu epidemii koronawirusa wyglądało zupełnie inaczej niż teraz. Na przełomie stycznia i lutego śledziliśmy wzrost liczby przypadków zachorowań w samych Chinach, konsekwencją czego było zamknięcie fabryk i badanie tego, jak to wpłynie na globalną gospodarkę od strony przerwania łańcucha dostaw. Jednak nagły wybuch epidemii w Korei Południowej i Włoszech, rosnąca liczba chorych w Iranie oraz ostrzeżenia o niemal pewnym rozprzestrzenieniu się wirusa w USA uświadomiły, że kryzys epidemiologiczny nie zakończy się w kilka tygodni, jak pierwotnie zapewniano.

Reklama

Na tę chwilę nikt już nie podejmuje się określić, w jaki sposób będzie postępować dalsza ewolucja epidemii i na ilu płaszczyznach uderzy w światową gospodarkę. Wstępnie ryzyko leżało po stronie dostaw z Chin, osłabienia turystyki, spadku liczby lotów pasażerskich i ograniczeniu popytu na paliwa. Obecnie niepewność rozlewa się na interakcje handlowe i społeczne poza kontaktem z Państwem Środka. Przy otwartych granicach w Europie epidemia we Włoszech jest zagrożeniem dla całego kontynentu.

Niewiele trzeba, by w USA podjęto decyzje o zamknięciu na transport i ruch pasażerski z Europy. Ponieważ potencjalne postępy w opracowywaniu szczepionki na COVID-19 bardziej będą odpowiedzią na wybuch epidemii grypy w przyszłości, aktualnie bardziej prawdopodobna jest przewaga negatywnych informacji, które będą potęgować zmienność i awersję do ryzyka na rynkach. Przy opóźnionym odbiciu szkód ekonomicznych w danych, inwestorzy będą bardziej polegać na szacunkach i opiniach, w których przeważać będzie ostrożne i konserwatywne podejście do szans szybkiego odreagowania. Pocieszeniem powinny być działania banków centralnych i innych władz na rzecz przeciwdziałania wpływowi epidemii. Rekordowo niskie rentowności obligacji skarbowych implikują, że rynek przeszedł do dyskonta luzowania polityki Fed, ale też EBC, BoE, RBA, RBNZ i BoC.

Wsparcie fiskalne (głównie w strefie euro) jest realne, choć na tym etapie trudne do oszacowania co do skali i momentu wdrożenia. Na rynku walutowym rozwój wydarzeń i podwyższona zmienność powinny przemawiać za utrzymaniem siły USD względem walut ryzykownych/surowcowych. Jakkolwiek dalej zakładamy, że w kolejnych miesiącach Fed dokona obniżki stóp procentowych, nie powinno być to czynnikiem blokującym dolara, jeśli luzowanie polityki będzie się odbywać w środowisku podobnych działań innych banków centralnych.

Przy rynku już dyskontującym 78 pb cięcia do końca roku, pole do dalszego negatywnego wpływu na USD z tego tytułu jest ograniczone. Jednocześnie USD powinien mieć solidniejsze fundamenty. USA przede wszystkim stoją rynkiem usług i są najbardziej zamkniętą gospodarką w G10, dlatego powinny być względnie odizolowane od globalnego spowolnienia w handlu i produkcji. Sądzimy, że AUD, NZD, NOK i CAD mocno ucierpią na szoku gospodarczym Chin i konsekwencjach dla perspektyw surowców przemysłowych.

Uważamy, że podwyższone jest ryzyko cięcia stóp procentowych w Australii, Nowej Zelandii i Kanadzie. JPY i CHF zachowają status bezpiecznej przystani w dobie awersji do ryzyka. Jesteśmy zmuszeni zrewidować nasze oczekiwania w stosunku do EUR, gdyż globalna epidemia COVID-19 przekreśla szanse na wsparcie waluty poprzez odbicie ożywienia gospodarczego. Dane makro z Eurolandu były słabe jeszcze przed ujęciem skutków koronawirusa, a silne powiązanie gospodarki strefy euro z Chinami (szczególnie Niemiec) czyni ją narażoną na relatywnie mocniejsze odczuwanie negatywnego szoku.

Chociaż wątpimy w rozszerzenie ekspansji monetarnej EBC, tak obawiamy się, że spekulacje rynkowe w tym temacie nie ucichną, co dodatkowo będzie ciążyć na wycenie EUR. Szybkie zgaszenie ryzyka rozprzestrzeniania się wirusa lub zdecydowane działania na polu polityki fiskalnej w strefie euro mogłyby diametralnie odmienić perspektywy EUR, ale obecnie widzimy niewielkie szanse dla takiego scenariusza. Pozostajemy z neutralnym nastawieniem do perspektyw złotego, ale z uwzględnieniem podwyższonej awersji do ryzyka na rynkach zewnętrznych.

Pogorszenie krajowych fundamentów oraz pasywność RPP w stosunku do podwyższonej inflacji nie są czynnikami, które znajdują istotne przełożenie na rynek walutowy. Podobnie spór z KE o regułę praworządności czy kwestia kredytów frankowych pozostaje bladym tłem (choć z niezerowym ryzykiem eskalacji w pewnym momencie w przyszłości). Nie można wykluczyć, że spirala rynkowej paniki przyniesie rajd EUR/PLN ponad 4,35, ale tak, jak zwykle, powinny być to krótkotrwałe epizody.

Konrad Białas, DM TMS Brokers

Niekorzystna sytuacja dla złotego?

Słabszy dolar po decyzji FED o interwencyjnej obniżce stóp procentowych w związku z koronawirusem wspiera waluty, w tym złotego - wskazał we wczorajszym  komentarzu Konrad Ryczko z DM BOŚ. Scenariusz obniżek stóp w Polsce jest mało prawdopodobny - dodali eksperci Pekao. Jak podkreślił Ryczko, poranny handel na rynku FX przynosi "podtrzymanie mocniejszego złotego wraz z podbiciem słabości dolara po ruchu FED".

"Polska waluta kwotowana była następująco: 4,3054 zł za euro, 3,8576 zł wobec dolara amerykańskiego, 4,0303 zł względem franka szwajcarskiego oraz 4,9418 zł w relacji do funta szterlinga" - wskazał. Zaznaczył, że wydarzeniem ostatnich 24 godzin na rynkach był dość niespodziewany ruch ze strony amerykańskiego banku centralnego FED, który zdecydował się na interwencyjne obniżki stóp o 50 pb. w celu zbuforowania negatywnego wpływu wirusa na gospodarkę.

"Amerykańskie indeksy spadały ok. 1 proc., potem rosły 1,5 proc., po obniżce stóp, aby zakończyć handel na 2,8 proc. spadku" - wskazał. Na giełdach w Azji notowane są wahania indeksów. Kontrakty na indeksy w Europie i USA rosną. Inwestorzy oczekują, że po obniżce stóp procentowych w USA na takie działanie zdecydują się też inne banki centralne na świecie - chiński PBOC, japoński BoJ czy nowozelandzki bank centralny.

"Naszym zdaniem wybuch epidemii znacząco zwiększa prawdopodobieństwo obniżki stóp na najbliższym posiedzeniu BoE (Banku Anglii -PAP) 26 marca i może oznaczać, że łącznie obniżki stóp będą głębsze niż to, czego się do tej pory spodziewaliśmy (25 pb)" - dodali analitycy PKO BP. Inwestorzy zakładają, jak zaznaczył Ryczko, że wtorkowa decyzja FED może być oznaką paniki lub faktu, że sytuacja związana z koronawirusem jest zdecydowanie bardziej poważna niż zakładano.

"Dodatkowo ruch ten pojawił się po tym jak komunikat G7 wskazywał raczej na podjęcie działań fiskalnych aniżeli monetarnych" - wyjaśnił. Podkreślił, że z punktu widzenia rynku FX (Foreign Exchange) ruch FED osłabił dolara, co podbiło kwotowania euro/dol. do okolic 1,12 dol. "Słabszy dolar chwilowo wspiera waluty EM, w tym PLN - USD/PLN przetestował wczoraj 3,8388 PLN wobec 3,97 w poprzednim tygodniu" - zaznaczył.

Zwrócił uwagę, że obecna sytuacja na rynkach może docelowo być niekorzystna dla złotego. "W trakcie dzisiejszej sesji poznamy decyzję RPP w zakresie stóp procentowych. Rynek nie spodziewa się zmian (główna 1,5 proc.) niemniej narasta presja (...) na obniżki stóp" - zaznaczył. Jego zdaniem taki ruch mógłby mieć miejsce po podjęciu działań przez EBC. Natomiast w opinii analityków banku Pekao scenariusz obniżek stóp procentowych w Polsce jest "mało prawdopodobny w otoczeniu podwyższonej ścieżki inflacji, choć rynki terminowe wyceniają szanse na co najmniej dwa cięcia kosztu pieniądza".

Z rynkowego punktu widzenia, jak dodał Ryczko, obserwowaliśmy mocniejszy ruch w ramach korekty wzrostowej na PLN. "W przypadku USD/PLN znaleźliśmy się już jednak w lokalnej strefie wsparcia na 3,8388-3,8522 PLN" - wskazał. W nocy potwierdzono pierwszy przypadek koronawirusa w Polsce - poinformował wczoraj rano minister zdrowia Łukasz Szumowski. Dodał, że pacjent jest hospitalizowany w szpitalu w Zielonej Górze.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »