Reklama

W Polsce pakiet danych o koniunkturze

Eurodolar testował wczoraj niskie poziomy rzędu ok. 1,0350. Oznaczało to, że wykroczył poza zakres wahań z kilku ostatnich dni, w każdym razie przebił go z góry na dół. Tym niemniej wieczorem mieliśmy korektę i dziś rano znów jesteśmy w pobliżu 1,04.

Ostatecznie jednak sytuacja nie zmieniła się dramatycznie - ani wczoraj, ani dziś. Trzeba się liczyć z mocnym dolarem czy nawet z procesem jego wzmacniania. W USA Fed przez cały rok 2016 ociągał się z realizacją pierwotnej obietnicy kilku (mówiło się przecież nawet o czterech) podwyżek, dopiero w grudniu wykonano jeden ruch. Niektórzy wyciągają z tego wniosek, że i w roku 2017 Fed może podobnie kluczyć. To oczywiście możliwe, o ile decydentom Rezerwy naprawdę brak rozsądku. Ale przecież można na to spojrzeć odwrotnie - jeśli ociągano się w roku 2016, to w 2017 trzeba będzie nadganiać. Powiększa się rozstęp pomiędzy niską stopą krótkoterminową a wyższą długoterminową (por. wzrost rentowności amerykańkich obligacji 10-letnich), co z jednej strony odczytywać można jako rynkowe przeświadczenie, że Fed podniesie oprocentowanie, a z drugiej - jako rynkowy nacisk na taki krok. Co więcej, jeśli Fed nie zaostrzy polityki, to później, gdy pojawi się konieczność obniżania (tak, obniżania) stóp - okaże się, że nie ma skąd schodzić, nie ma pola manewru.

Reklama

Dziś o 9:30 stopę procentową określą Szwedzi. Na razie to -0,5 proc. i tak pewnie pozostanie. O 16:00 mamy odczyt z USA na temat sprzedaży domów na rynku wtórnym w listopadzie. O 16:30 poznamy tygodniową zmianę zapasów ropy - nie w ocenie American Petroleum Institute, jak wczoraj, ale w obecnie Energy Information Administration. Wieczorem porcja danych nieco egzotycznych, choć istotnych dla globalnego biznesu: PKB Nowej Zelandii za III kw. i saldo rachunku bieżącego tego kraju (obie publikacje o 22:45).

W Polsce mamy dziś pakiet odczytów, który raczej nie wpłynie na waluty - w każdym razie nie mocno i nie bezpośrednio - ale który mimo wszystko warto poznać. To dane GUS o koniunkturze konsumenckiej (indeksy bieżący i wyprzedzający) oraz gospodarczej (w budownictwie, handlu detalicznym, przemyśle i usługach). Wszystkie te wieści poznamy o 14:00.

Dolar-złoty sytuuje się przy 4,2330. Cóż, były już wyższe poziomy, przecież i niemal 4,28 - ale i tak złoty jest dość słaby. Wbrew nadziejom, jakie można było żywić, druga połowa grudnia nie okazała się czasem jakiegoś generalnego wzmocnienia PLN, w każdym razie nie na tej parze. Minima z 8 i 14 grudnia sugerują zresztą dość ostry, choć na razie krótkoterminowy, trend zwyżkowy.

Na EUR/PLN teoria o wzmocnieniu złotego w grudniu czy też w jego końcówce ma trochę więcej sensu - ale jeśli nawet przeszliśmy w ciągu kilkunastu dni z 4,5060 do ok. 4,4025-50, to ta druga okolica pełni rolę wsparcia, które może się okazać mocne. Na GBP/PLN mamy z kolei 5,2350 - jesteśmy wyraźnie niżej niż 5 grudnia, ale jednak wyżej niż przy dołku z 7 grudnia.

Tomasz Witczak

FMC Management

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »