Reklama

Wall Street najniżej od marca, Bernanke pomoże?

W sytuacji, gdy z każdym dniem systematycznie zmniejszają się obawy o przyszłość Grecji, w miarę jak rynki nabierają pewności, że kraj ten otrzyma dodatkowa pomoc, uwaga inwestorów zaczyna przesuwać się w kierunku amerykańskiej gospodarki.

Seria rozczarowujących danych, jaka napływa już od miesiąca, budzi coraz większy niepokój. Szczególnie na Wall Street. Pytanie, czy teraz Fed kolejny raz wyciągnie pomocną dłoń? Odpowiedź być może poznamy już dziś wieczorem.

Wall Street najniżej od marca

Reklama

Pierwsza rozczarowujące dane makroekonomiczne z USA zaczęły pojawiać się jeszcze w kwietniu. Systematycznie zaś pojawiły się w maju. Natomiast opublikowane w poprzednim tygodniu dane z amerykańskiego rynku pracy (za maj) sprawiły, że inwestorzy dostrzegli powagę sytuacji. Widać to doskonale na Wall Street. W poniedziałek S&P500 spadł o 1,1% do 1286,17 pkt. To czwarta kolejna sesja zakończona przeceną. Równie mocno spadł też technologiczny Nasdaq Composite, kończąc dzień na poziomie 2702,56 pkt.

Oba indeksy przetestowały wczoraj najniższe poziomy od drugiej połowy marca. Tym samym na wykresach obu zostały ostatecznie potwierdzone, zapowiadające zmianę trendu, techniczne formacje głowy z ramionami. W tej chwili droga do marcowych dołków pozostaje otwarta. Sytuację może uratować tylko Fed.

Bernanke poprawi nastroje?

Wydarzeniem wtorku jest zaplanowane na godzinę 21:45 wystąpienie szefa Rezerwy Federalnej Bena Bernanke. Rynek będzie szukał w nim odniesień od napływających już od ponad miesiąca rozczarowujących danych z amerykańskiej gospodarki. W tym ostatnich raportów z rynku pracy. Gdyby w wypowiedzi Bernanke znalazła się sugestia dalszego wspierania gospodarki, jeżeli tylko ta będzie tego potrzebowała, to reakcja będzie pozytywna. Brak takiej sugestii może być odczytana jako brak jakichkolwiek szansa na QE3, zwiększając dodatkowo obawy na rynkach.

Stopy w Australii bez zmian

Bank Rezerw Australii (RBA), zgodnie z rynkowymi oczekiwaniami, zdecydował dziś o pozostawieniu stóp procentowych bez zmian. Oznacza to utrzymanie głównej stopy na poziomie 4,75%.

W komunikacie towarzyszącym tej decyzji można m.in. przeczytać, że obecna polityka monetarna jest odpowiednia, inflacja znajdzie się blisko celu w następnych 12 miesiącach, australijskie gospodarstwa domowe pozostają ostrożne, wzrost zatrudnienia spowolnił i prawdopodobnie pozostanie wolniejszy w najbliższym czasie, natomiast globalna gospodarka kontynuuje wzrost. Oznacza to pewną zmianę komunikatu w stosunku do majowego posiedzenia, gdy bank centralny ostrzegał, że w pewnym momencie może być konieczne dalsze zaostrzenie polityki monetarnej wobec rosnącej inflacji.

Wtorkowe kalendarium

Przed południem inwestorzy poznają majowe dane o inflacji konsumenckiej w Szwajcarii oraz kwietniowe raporty o sprzedaży detalicznej w strefie euro i zamówieniach przemysłowych w Niemczech. Publikacje te będą mieć ograniczony wpływ na sytuację na rynkach finansowych.

Marcin R. Kiepas

Dowiedz się więcej na temat: wall | rynki | waluty | marca | Wall Street

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »