Reklama

Ważne wsparcie pękło

Pisząc o eurodolarze w poprzednich tygodniach i miesiącach, zapowiadaliśmy, że byłoby pochopne żegnanie się z wizją kursów niższych niż 1,25. W istocie - to się sprawdziło, pomimo faktu, że obserwowaliśmy ostatnio dość poważne zachowania korekcyjne (w rodzaju powrotów niemal pod 1,29). Finalnie jednak w początkach listopada, czyli dziś - 3 listopada, w poniedziałek - główna para rezyduje już na poziomie 1,2480 - 85. Odrobinę niżej (w okolicy 1,2440) można lokować poziom wsparcia, wyznaczany przez niektóre bardziej znaczące świece sprzed ponad dwóch lat. A co mamy (potencjalnie) niżej? Zapewne 1,2280, a w końcu nawet i 1,2040, minima z roku 2012.

W tym tygodniu czeka nas posiedzenie EBC, czy raczej konferencja, która się po nim odbędzie. Nastąpi to w czwartek. Ogólna sytuacja jest taka, że jeśli ktoś liczy na wyższego eurodolara (a więc np. na dolara tańszego w złotówkach) to zapewne powinien korzystać z ewentualnych korekt, jakie nastąpią do tego czasu - nawet jeśli będą to korekty skromne (np. do 1,2630 na eurodolarze). Ogólna wymowa posiedzenia EBC może być bowiem gołębia, działająca na rzecz słabego euro (poprzez danie sygnału, że z gospodarką Strefy Euro nie jest szczególnie dobrze, a luźna polityka mogłaby tu pomóc). To, czy faktycznie by pomogła, to zupełnie inna sprawa - ważne jest to, jak rynki reagują na takie informacje, tzn. jak to się odbija na wykresach.

Reklama

A dziś w programie ważne dane. Można podejrzewać, że obecne niskie kursy eurodolara to swoiste ustawianie się na niskich poziomach, na wypadek odczytów lepszy od prognoz. Gdyby takie właśnie były, to EUR/USD mógłby pójść wyżej, acz niekoniecznie aż do 1,2630 (tj. wspomnianego wyżej oporu). Być może nawet wartości nieco powyżej 1,25 wypadałoby już uznać za ożywienie.

Wspomniane dane to np. indeksy PMI dla przemysłu Niemiec (9:55), Strefy Euro (10:00) czy USA (15:45). W USA dobry odczyt mógłby akurat umocnić raczej dolara (ważniejszy przy tym będzie odczyt ISM z godziny 16:00).

Słabo do dolara

3,3890 - takie poziomy osiąga dziś nad ranem USD/PLN. W zasadzie, jakkolwiek paradoksalnie by to nie brzmiało, to i tak efekt zejścia z górki, bo testowano już kursy rzędu 3,3940. Złoty jest więc słaby na fali niskiego eurodolara, co zresztą nie dziwi. Waluta nasza trzyma się relatywnie nieźle do euro, bo na EUR/PLN mamy 4,2240, ale i w tym wypadku trudno liczyć na jakiś znaczący powrót do poziomów dużo niższych.

Warto odnotować, że choć najważniejsze będą dane z Zachodu, to jednak o 9:00 poznamy odczyt PMI dla przemysłu krajowego. Prognoza to wzrost z 49,5 pkt do 49,9 pkt. To słaby optymizm - słaby nie tylko przez wizję małego ruchu, ale i dlatego, że dopiero powyżej 50 pkt można mówić o autentycznej przewadze optymistów wśród ankietowanych menedżerów.

Na USD/PLN za wstępne wsparcie wypadałoby uznać już 3,3630-50, nie mówiąc o linii 3,35.

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »