Reklama

Wicepremier Morawiecki chce ratować złotego

Polski złoty po nerwowym tygodniu zdołał częściowo odrobić straty. Wpływ na nastroje miała deklaracja przedstawiciela agencji ratingowej Fitch, który nie wykluczył możliwości cięcia ratingu w sytuacji, kiedy ustawa o konwersji kredytów frankowych nadmiernie uderzyłaby w banki. W piątek na rynek napłynęły słowa wicepremiera Mateusza Morawieckiego, który nie wykluczył, że minister finansów mógłby "puścić" część środków unijnych bezpośrednio przez rynek w celu ustabilizowania naszej waluty.

Reklama

W regionie CEE najlepiej zachowywał się węgierski forint, co można powiązać z oczekiwaniami związanymi z przyszłotygodniowym posiedzeniem banku centralnego (wtorek) w kontekście podejmowanych ostatnio działań mających zwiększyć atrakcyjność rządowych obligacji z dłuższym terminem zapadalności. Na rynku pojawiają się też spekulacje, że Węgrzy za sprawą przyzwoitych danych makro mają szanse na podwyżkę ratingu w najbliższych miesiącach.

W przypadku korony czeskiej to rynek od dawna pozostaje stabilny (zwłaszcza w relacji EUR/CZK gdzie mamy obronę pułapu 27,00 i rosnące oczekiwania, że Bank Czech odejdzie od tych działań w końcu roku). Warto jednak zaznaczyć, że według wcześniejszych deklaracji było to warunkowane osiągnięciem celu inflacyjnego. W sytuacji, kiedy globalne otoczenie temu nie sprzyja, nie wykluczone, że termin ten może zostać zweryfikowany na pierwszą połowę 2017 r.

O takiej możliwości wspominał już wcześniej członek CNB Jiri Rusnok, który najprawdopodobniej zostanie nowym szefem CNB (deklaracja prezydenta Milosza Zemana z 20 stycznia). To może sprawić, że przejściowo korona czeska może być nieco słabsza na tle innych walut w regionie, ale w dłuższym terminie za CZK stoją mocne fundamenty.

Polski złoty po nerwowym początku tygodnia zdołał w kolejnych dniach częściowo odrobić straty. Nie była to bynajmniej zasługa informacji z kraju. Debata na temat Polski w Parlamencie Europejskim nie zmieniła wiele w temacie postrzegania Polski (premier Szydło nie przekonała sceptyków), a wpływ na nastroje miała deklaracja przedstawiciela agencji ratingowej Fitch, który nie wykluczył możliwości cięcia ratingu w sytuacji, kiedy ustawa o konwersji kredytów frankowych nadmiernie uderzyłaby w banki (zdaniem Fitcha mogłoby to zaburzyć proces kredytowania polskiej gospodarki przez te instytucje). Warto zauważyć, że sektor już został obciążony podatkiem bankowym, chociaż z zapowiedzi decydentów wynika, że banki dociążone "tematem franków" mogłyby liczyć na pewne ulgi we wspomnianym podatku.

W tym miejscu cenna uwaga, niezależnie od ostatniego uzasadnienia agencji S&P i obaw ze strony przedstawiciela Fitch, rynki finansowe dobrze zdają sobie sprawę z ryzyk fiskalnych, jakie wiążą się z planowaniem i faktyczną realizacją budżetu w najbliższych latach. Ten już jest obciążony nowymi propozycjami wydatkowymi, które niekoniecznie muszą znaleźć pokrycie w przychodach (wpływy z nowych podatków trudno oszacować, a budżet w 2017 r. może mieć już mniej jednorazowych wpływów, jak chociażby przetarg częstotliwości LTE).

To będzie ważyć na polskich aktywach, chociaż co ważne - te są już nazbyt tanie na tle regionu, a także kondycji gospodarki, która bynajmniej nie jest zła. Według ostatnich danych GUS sprzedaż detaliczna wzrosła w grudniu o 4,9 proc. r/r, produkcja przemysłowa zwiększyła się o 6,7 proc. r/r, a zatrudnienie rosło o 1,4 proc. r/r.

Jedno z kluczowych pytań w najbliższych tygodniach będzie dotyczyć polityki monetarnej w wydaniu nowej RPP (proces zmiany jej składu trwa - kadencja "prezydenckich" członków RPP mija dopiero 19 lutego), chociaż z wypowiedzi nowych członków nie wynika, aby byli oni skłonni poważnie rozważać możliwe cięcia stóp. Trudno jednak ocenić w którą stronę pójdzie RPP w kolejnych miesiącach, jeżeli zamieszanie na globalnych rynkach finansowych potrwa dłużej i tym samym zacznie wyraźniej odciskać piętno na realnej gospodarce.

Kwestia stymulowania gospodarki przez bank centralny może zostać odebrana negatywnie przez agencje ratingowe, stąd też w kontekście braku odbicia inflacji (ta może pozostać ujemna nawet do czerwca - opinia członka zarządu NBP Andrzeja Raczko), nowa RPP może na wiosnę zastanawiać się nad cięciem stóp (niezależnie od ewentualnej słabości złotego).

W krótkim okresie nasza waluta dostała wsparcie z rynków międzynarodowych. Czwartkowe zapowiedzi szefa Europejskiego Banku Centralnego sugerujące możliwość zwiększenia skali luzowania już na marcowym posiedzeniu, zmniejszyły globalną awersję do ryzyka, co było widoczne w zmianach cen szeregu aktywów (walut, indeksów giełdowych, ropy naftowej).

Z kolei w piątek na rynek napłynęły słowa wicepremiera Mateusza Morawieckiego, który nie wykluczył, że minister finansów mógłby "puścić" część środków unijnych bezpośrednio przez rynek w celu ustabilizowania naszej waluty (choć jak dodał jest to jeszcze rozważane).

W jego opinii "pożądane" pasmo wahań dla EUR/PLN zapewniające komfort gospodarce (zwłaszcza w kontekście konkurencyjności eksportu) to 4,10-4,40. Morawiecki optymistycznie wypowiedział się też nt. perspektyw gospodarki, której wzrost jego zdaniem może przekroczyć w tym roku założone w budżecie 3,8 proc., co powinno zmienić dotychczasowy klimat wokół Polski.

W przyszłym tygodniu uwaga rynków skupi się na szacunkach PKB za 2015 r., które we wtorek o godz. 10:00 poda Główny Urząd Statystyczny (mediana oczekiwań to 3,5 proc.). Lepszy odczyt niewątpliwie pomógł by w obecnej sytuacji złotemu, chociaż warto mieć na uwadze czynnik globalny w postaci posiedzenia amerykańskiego FED w środę wieczorem.

Utrzymanie oczekiwań, co do podwyżek stóp procentowych w USA w tym roku (co będzie jednocześnie próbą "korekty" rynkowych założeń) może umocnić dolara i nieco zaszkodzić rynkom wschodzącym. Z kolei przełom stycznia i lutego może upłynąć pod znakiem oczekiwania na potencjalne pomysły "stymulacyjne" dla chińskiej gospodarki, które niekoniecznie muszą sprostać rynkowym oczekiwaniom.

Reasumując, obserwowana w ostatnich dniach korekta nadmiernego osłabienia złotego może być krótka. Koszyk BOSSA PLN wskazuje, że do potencjalnego dna bazującego na poziomach z kwietnia 2004 r. (82,14 pkt.) i lutego 2009 r. (83,55 pkt.) pozostało jeszcze trochę miejsca, choć niewątpliwie jesteśmy już w obszarze, który każe szukać średnioterminowego i długoterminowego dna na złotym.

Sporządził:

Marek Rogalski - główny analityk walutowy DM BOŚ

Notowania walut online

Słabszy jest tylko rubel i peso Po tygodniu, pod koniec którego dowiedzieliśmy się o obniżeniu ratingu dla Polski przez agencję S&P, miniony tydzień przyniósł uspokojenie nastrojów. Złoty co prawda w drugiej połowie tygodnia skokowo osłabił się. Miało to związek z kolejnym tąpnięciem na światowych rynkach finansowych wraz z rynkiem ropy naftowej, która jest obecnie barometrem nastawienia inwestorów do ryzyka. Lecz koniec tygodnia to już nieznaczny powrót inwestorów do rynków wschodzących - wraz z potężnym odbiciem na rynku ropy (tylko w piątek 6%). Przyjrzymy się zatem sytuacji na rynku walut gospodarek wschodzących. W relacji do dolara złoty osłabił się w ciągu ostatnich 5 sesji o -0,33% i z rynków wchodzących był za takimi walutami jak filipińskie peso czy indyjska rupia. W relacji do dolara najbardziej traciło argentyńskie peso (-2,15%) oraz rosyjski rubel (-1,95%). Złoty jest mniej więcej pośrodku koszyka walut krajów traktowanych jako EM (emerging markets - rynki wschodzące). W tym tygodniu, od złotego z tychże rynków silniejsza była waluta indonezyjska (+0,35%), kolumbijska (0,88%), tajska (0,91%), turecka (1,23%) czy chilijska (2,13%). Wygląda na to, że inwestorzy z górnego przedziału koszyka EM przesunęli złotego do jego środka, a w pewnym momencie tego tygodnia nawet bliżej dna, gdzie słabszy był tylko rubel i meksykańskie peso. Ponieważ sytuacja na rynku złotego jest w tym momencie silnie uzależniona od sytuacji na rynkach globalnych, można oczekiwać, że obserwowana obecnie poprawa nastrojów wpłynie również pozytywnie na wycenę PLN, co obecnie ma miejsce. Jeśli kolejne dni przyniosą odbicie w cenach ropy, a amerykański FED zakomunikuje w środę, że tempo podwyżek będzie niższe niż zakładano to w grudniu, to odpływ kapitału z EM powinien wyhamować i sytuacja ma szansę się poprawić. Daniel Kostecki Analityk rynków finansowych HFT Brokers
Dowiedz się więcej na temat: PLN | rating | podatek bankowy | Morawiecki | polski złoty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »