Reklama

Wiele zdarzeń, mało efektów

Nastrój przywleczony z sesji azjatyckiej ma znamiona niepewności, co nie pomaga rynkowi akcji, szczególnie z problemami europejskiego sektora bankowego w tle. Niezdecydowanie dotyka też rynku walutowego, gdzie zbliżający się koniec miesiąca i kwartału odciska piętno na poziomach. W kalendarzu mało danych, więcej dodatkowych wydarzeń i wystąpień, ale oczekiwania na niespodzianki są niskie.

Rajd ulgi ryzykownych aktywów w reakcji na wynik debaty prezydenckiej w USA (odczytany jako brak zwycięstwa Trumpa) trwał krótko i dziś rano praktycznie go już nie ma. Prawdopodobnie temat wyborów przycichnie na chwilę i obudzi się bliżej kolejnej debaty 9 października, a teraz rynki poszukają tematu zastępczego. Problemy Deutsche Banku i wpływ na cały europejski sektor bankowy idealnie się do tej roli nadają, choć nie sądzę, aby rozwinął się poważny, ogólnorynkowy kryzys. Dalecy jesteśmy od sytuacji z lat 2010-2012, kiedy bankom w Europie (i nie tylko) groził efekt domina. Wówczas ryzyko pochodziło ze strony bankructwa państw, których papiery były w rękach banków. Teraz sytuacja budżetowa państw strefy euro jest zdrowsza. Akcje banków w Europie mogą nie być teraz świetnym pomysłem na kupno, ale po innych sektorach nie widać jednoznacznego "efektu zarażenia". Mimo to banki swoje ważą w indeksach, więc wymowa sesji giełdowych nie będzie budować pozytywnego klimatu i ferment awersji do ryzyka może być odczuwalny także na FX.

Reklama

Problemy banków w Europie są negatywne dla EUR, ale nie oczekujmy silnych spadków EUR/USD. Zależność między kursem walutowym a sektorem bankowym osłabła w ostatnich miesiącach, za co należy podziękować ECB. Jeśli już, to mechanizmy rynkowe mogą się znosić. Na plus dla euro może działać odwracanie transakcji zabezpieczających przez inwestorów zagranicznych inwestujących na europejskiej giełdzie (kiedy kupowali akcje, zabezpieczali się przed osłabieniem euro, co generowało podaż; teraz mamy efekt odwrotny). Również jako waluta finansująca carry trade, euro zyskuje na wzroście awersji do ryzyka na rynkach (powrót kapitału pożyczanego za tanie euro, by inwestować na ryzykownych rynkach). Jeśli pesymizm uderzy w rynki, bardziej klarowna może być siła JPY, choć na rynku widać strach przed testowaniem determinacji japońskiego MF przy zbliżaniu się do 100. Do koktajlu dorzućmy jeszcze zbliżający się konie miesiąca i kwartału, co może generować dodatkowe przetasowania w portfelach i przepływy kapitału.

Z wydarzeń rynkowych mamy niewiele danych, ale kilka zdarzeń pozostałych. Po zamówieniach na dobra trwałe z USA oczekuje się cofnięcia w sierpniu po silnym odczycie w poprzednim miesiącu. Słabszy od prognoz odczyt będzie miał większe znaczenie dla USD, niż lepszy. Tygodniowy raport o zapasach ropy naftowej z USA może przynieść zaskoczenie. Konsensus zakłada wzrost zapasów o 2,8 mln baryłek, ale wczoraj prywatny raport API wskazał na spadek o 0,7 mln baryłek. Dla ropy ważny będzie też wynik spotkania państw OPEC na zakończenie trzydniowego Międzynarodowego Forum Energii w Algierze. Wczorajsze informacje z Arabii Saudyjskiej i Iranu przygasiły nadzieje, że dwaj głowni producenci osiągną porozumienie. Dzisiejsze potwierdzenie nie powinno już więcej zaszkodzić ropie. Ponadto mamy wystąpienia szefa ECB Draghiego w niemieckim parlamencie za zamkniętymi drzwiami oraz przesłuchanie prezes Fed Yellen w Kongresie. Duże nazwiska, ale małe szanse na przełomowe wypowiedzi.

Konrad Białas

Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »