Reklama

Williams, Draghi, niemiecki przemysł

Wczorajsze wystąpienie Mario Draghiego było w sumie banalne, dotyczyło zresztą artystycznego patronatu EBC, tak więc nie miało to większego znaczenia. John Williams z Fed mówił z kolei o tym, że ogólnie rzecz biorąc gospodarka USA się poprawia i wzmacnia, jakkolwiek istnieją ryzyka, jeśli chodzi o wzrost globalny.

EUR/USD startuje dziś (mamy tu na myśli czas krótko po godzinie siódmej rano) w pobliżu 1,1250-70, stosunkowo wysoko. Od 21 września można mówić o swego rodzaju konsolidacji, od góry ograniczonej mniej więcej przy 1,1315, a od dołu - przy 1,11. Inna rzecz, że dołki w tej konsolidacji zdają się delikatnie posuwać coraz wyżej, tj. w kierunku mocniejszego euro i słabszego dolara. Niedawno takim impulsem były np. słabe dane z amerykańskiego rynku pracy.

Reklama

Wczorajsze wystąpienie Mario Draghiego było w sumie banalne, dotyczyło zresztą artystycznego patronatu EBC, tak więc nie miało to większego znaczenia. John Williams z Fed mówił z kolei o tym, że ogólnie rzecz biorąc gospodarka USA się poprawia i wzmacnia, jakkolwiek istnieją ryzyka, jeśli chodzi o wzrost globalny. Zasadniczo jednak, pomimo wszelkich zawirowań, Williams oczekuje, że będzie kontynuowana ścieżka amerykańskiego wzrostu.

Wciąż zbyt niska jest inflacja, jakkolwiek w następnych dwóch latach miałaby wrócić do 2-proc., co jest celem Fed. Williams przedstawił też i omówił pewne argumenty za tym, by wstrzymać się z podwyżką stóp. Ostatecznie jednak padła w jego wystąpieniu sugestia, że stopniowa podwyżka mógłaby zacząć się już w tym roku, w późniejszej jego części (czyli zapewne w grudniu). To z kolei - jak zwykle w wystąpieniach bankierów centralnych - zostało lekko skontrowane ogólnikami w rodzaju, że ten pogląd nie jest niewzruszony, że wszystko zależny od bieżących uwarunkowań etc. Końcowa konkluzja obstawiała jednak - pomimo wszystko - rok bieżący.

Powinno to może wspierać dolara, ale najwyraźniej rynek nie jest do końca przekonany, choć trzeba też mieć na uwadze, że np. sesja europejska jeszcze się nie rozkręciła, a od paru dni w Chinach jest wolne (dziś także), co zmniejsza globalny obrót. Poza tym w tym tygodniu wypowie się publicznie także kilku innych przedstawicieli Fed (np. jutro).

Jeśli chodzi o dane makro, to o 8:00 poznamy niemiecką dynamikę produkcji przemysłowej za sierpień. Wczoraj rozczarował odczyt nt. przemysłowych zamówień. Dziś prognoza to 0,2 proc. (lub 0,3 proc. wg innych oszacowań) w relacji m/m - przy lipcowym wyniku 0,7 proc. Poprzeczka nie jest więc ustawiona wysoko.

Co w Polsce?

Dziś rano złoty lekko zyskuje do euro, na EUR/PLN mamy 4,2360-70, co jest - jak na ostatnie dni - relatywnie korzystne, a dzieie się to pomimo faktu, że EUR/USD jest w sumie dość wysoko. Na USD/PLN mamy 3,7615, to też korzystne poziomy, jeśli chodzi o kupno.

Para ta jednak była w ostatnich tygodniach mocno rozchwiana i w razie czego skok w okolice 3,79 - 3,80 nie będzie wielkim zaskoczeniem. W kalendarium nie ma dziś danych z Polski, choć jest ich sporo z regionu (np. sprzedaż detaliczna i produkcja przemysłowa w Czechach), ale to raczej nie wpłynie na nasze pary. Nisko stoi - mimo że i tak powoli rośnie - rentowność polskich obligacji 10-letnich, to 2,643 proc. aktualnie, testowano już prawie 2,60 proc.

Tomasz Witczak

FMC Management

Dowiedz się więcej na temat: niemiecki przemysł | tym

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »