Reklama

Wojna walutowa trwa w najlepsze

W 2015 roku wojna walutowa nabrała tempa. Na początku roku zdecydowana większość krajów z grona G10 poluzowała politykę pieniężną - poprzez obniżkę stóp (SNB, BoC, DNB), ekspansję monetarną (ECB), czy nawet poprzez samą zmianę nastawienia co do przyszłych decyzji (RBNZ, BoE).

W trakcie sesji azjatyckiej do tego grona dołączył Bank Rezerw Australii (RBA), który obniżył stopy procentowe o 25 pb, sprowadzając tym samym główną stopę do rekordowo niskiego poziomu 2.25%.

W uzasadnieniu Bank powołał się na spowalniający wzrost gospodarczy i inflację, rosnące bezrobocie, spadające ceny surowców oraz pozostający powyżej fundamentalnej wartości kurs dolara australijskiego. Choć konsensus rynkowy zakładał pozostawienie stóp bez zmian, to jednak trudno nazwać tę decyzję zaskakującą.

W ostatnich tygodniach po działaniach pozostałych banków centralnych oraz z powodu czynników, na które powołał się RBA znacznie wzrosło bowiem prawdopodobieństwo obniżki stóp. Jednak rynek obstawiał, że dojdzie do tego dopiero w marcu, a dziś RBA zasygnalizuje taki scenariusz w komunikacie. Wydaje się więc, że australijskie władze monetarne nie chciały ryzykować przegranej w wojnie walutowej, a co za tym idzie w celu podtrzymania słabości waluty, zdecydowały się podjąć szybką decyzję. W konsekwencji AUD dziś silnie traci na wartości.

Reklama

Od momentu decyzji AUDUSD zniżkuje o prawie 200 pipsów do 0.7640. 1.5% nad kreską sesję kończy natomiast australijski indeks giełdowy ASX200. Dolar australijski powinien pozostać słaby również w kolejnych tygodniach, bowiem wciąż prawdopodobna jest kolejna obniżka stóp ze strony RBA. Najsilniej powinien on tracić wobec amerykańskiego dolara, gdyż w USA wciąż utrzymują się perspektywy zacieśnienia polityki pieniężnej, jak również w stosunku do jena - jeżeli BoJ nie podejmie kolejnych działań luzujących politykę pieniężną.

Od kilku dni natomiast bardzo niska zmienność dominuje na parze EURUSD. Wczoraj większych ruchów nie były w stanie wywołać nawet gorsze od oczekiwań dane z USA. Negatywnie bowiem zaskoczyły wydatki amerykanów oraz przede wszystkim indeks ISM dla przemysłu za styczeń. Jego wartość spadła z 55.1 do 53.5 pkt. przy konsensusie prognoz na poziomie 54.5 pkt. Co więcej pogorszeniu uległy składowe nowych zamówień i zatrudnienia, jak również cen. Dane wpisały się więc w ostatnią serię słabszych odczytów z USA, jednak na razie za wcześnie jest żeby mówić o zmianie oczekiwań co do podwyżek stóp przez Fed - w tym kontekście na pewno więcej powie nam piątkowy raport z amerykańskiego rynku pracy. Jeżeli i on zaskoczy negatywnie, powinniśmy doczekać się głębszej korekty siły dolara. Dziś natomiast z danych makro poznamy zamówienia w przemyśle za grudzień (16:00).

Warto również zwrócić uwagę na dane z Nowej Zelandii - o 22:45, odczyty z rynku pracy za IV kw. ubiegłego roku, natomiast po godzinie 15:00 powinniśmy poznać wyniki aukcji mleka w proszku.

Szymon Zajkowski

Zespół mForex, Dom Maklerski mBanku S.A.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »