Reklama

Wracają gospodarcze demony?

Wprawdzie wszyscy zdają się zgadzać z twierdzeniem, że dane o polskim PKB za II kwartał są "solidne", to widać, że nie zdołały one dzisiaj wesprzeć złotego. Inwestorzy dość słusznie zauważyli, że nieco spowolniła dynamika spożycia indywidualnego (3,5 proc. r/r), a także popytu krajowego (4,3 proc. r/r), co stwarza pewne ryzyka na przyszłość - hamująca konsumpcja.

Zwłaszcza, że dane powinny być lepsze, chociażby ze względu na fakt, iż w kwietniu 2010 r. mieliśmy tragedię smoleńską i zakupy wtedy mocno wyhamowały. Na plus zaznacza się natomiast aż 7,8 proc. r/r wzrost inwestycji, zwłaszcza w kontekście możliwego hamowania europejskiej gospodarki - mamy dobrą bazę wyjściową. Niemniej rynek dyskontuje przyszłość i zdaje sobie sprawę z tego, że dynamika 4,3 proc. r/r w kolejnych kwartałach się nie powtórzy.

Chociażby ze względu na fakt coraz wyraźniejszego hamowania światowej gospodarki - indeks nastrojów gospodarczych Komisji Europejskiej w sierpniu spadł do 98,3 pkt., czyli mocniej od szacowanych 100,5 pkt. i wobec 103 pkt. po korekcie w lipcu. Z kolei indeks zaufania amerykańskich konsumentów, sporządzany przez Conference Board, doznał istnego załamania - odczyt sierpniowy to 44,5 pkt. wobec 59,2 pkt. po korekcie w lipcu i wobec szacowanych 52 pkt.

Reklama

Oczywiście to jeszcze echa zamieszania wokół limitu zadłużenia USA i ratingu, ale fakt jest faktem - to są bardzo złe dane. Oczywiście można dopisać do tego scenariusz, który będzie zakładał, że im gorsze dane to tym lepiej dla rynków, bo FED "na pewno pomoże" ogłaszając 21 września nadzwyczajne działania. Ale czy, aby na pewno taka linia będzie rzeczywiście oparta o mocne przesłanki? Więcej w temacie szans na QE3, lub pochodne, dowiemy się dzisiaj po godz. 20:00, kiedy to zostaną opublikowane zapiski z sierpniowego posiedzenia FOMC (więcej o wpływie danych makro piszę w subiektywnym kalendarzu).

Nadal na tapecie pozostaje wspominana rano kwestia grecka, wraz z jej pochodnymi, czyli sytuacją na europejskim rynku długu i wokół tamtejszego sektora bankowego. Dzisiejszy przetarg włoskich obligacji nie był szczególnie udany (sprzedano papiery za 7,735 mld z EUR z możliwej puli 6-8 mld EUR, a zgłoszony popyt tylko nieznacznie przewyższył 10 mld EUR. Widać, że odbudowa zaufania do rynku długu w obliczu, kiedy problemy i zagrożenia (z tytułu Grecji i nie tylko) pozostają, nie będzie łatwa. W temacie sobotniej wypowiedzi szefowej MFW o konieczności dokapitalizowania europejskich banków, glos zabrali dzisiaj przedstawiciele nadzoru (EBA), twierdząc, iż nie ma takiej konieczności.

EUR/USD: Rano wspominałem, iż rynek może kierować się w stronę 1,44, a złamanie tego poziomu będzie oznaczać dalsze spadki do 1,4330. Na razie minimum to 1,4383 i na obecną chwilę (godz. 16:25) widoczna jest próba nieznacznego odbicia. Tyle, że silny opór to okolice 1,4450 i tym samym dalsze zniżki są możliwe.

Sporządził: Marek Rogalski

Powyższy materiał nie stanowi rekomendacji w rozumieniu rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczących instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców ( Dz.U. nr 206 z 2005 roku, poz. 1715). Nie jest również tekstem promocyjnym Domu Maklerskiego BOŚ S.A. Pełny raport można znaleźć pod adresem www.bossa.pl.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »