Reklama

Wszyscy boimy się wzrostu cen!

Zdaniem Andrzeja Kaźmierczaka z RPP należy zachować ostrożność, jeśli chodzi o ocenę trwałości ożywienia gospodarczego w Polsce. Członek RPP nie widzi zagrożenia dla inflacji od strony popytowej.

Jeżeli nie będzie następowało przyspieszenie wzrostu cen - powodowane oddziaływaniem czynników podażowych - wówczas bilans ryzyk dla inflacji będzie zrównoważony, a reakcja RPP w postaci zacieśnienia polityki pieniężnej może nie być potrzebna - uważa Kaźmierczak.

Reklama

Jeśli chodzi o wzrost PKB w III kwartale, rzeczywiście jest to trochę lepszy wynik niż przedstawiały to prognozy, i oczywiście jest to bardzo miła niespodzianka. Głównym elementem wzrostu są czynniki wewnętrzne, a nie eksport netto. To jest bardzo istotne - powiedział w rozmowie z PAP Kaźmierczak.

Produkt Krajowy Brutto wzrósł w III kwartale 2010 roku o 4,2 proc. rdr, po wzroście o 3,5 proc. rdr w II kw. - podał we wtorek Główny Urząd Statystyczny. Wydaje mi się jednak, że w skali całego roku ten wzrost będzie niższy. Myślę, że w IV kwartale wzrost PKB będzie słabszy, ulegnie spowolnieniu ze względu na warunki klimatyczne - ocenia członek RPP.

Należy także brać pod uwagę fakt wzrostu popytu i sprzedaży detalicznej, związanych z zapowiedzianą podwyżką podatku VAT. Następuje wzmożony wykup artykułów trwałego użytku w obawie przed wzrostem cen. W tym sensie nie podzielałbym tego poglądu, że to przyspieszenie PKB ma charakter trwały. Nie byłbym takim optymistą. Należy raczej być ostrożnym, jeśli chodzi o trwałość tego wzrostu PKB powyżej 4 proc. Inwestycje przedsiębiorstw prywatnych nadal są ujemne, co w dłuższej perspektywie będzie hamowało wzrost PKB - dodaje.

Brak zagrożenia inflacją

Jeśli chodzi o inflację popytową, ona nam nie grozi. Przyrost wynagrodzeń jest bardzo umiarkowany. Analiza sytuacji na rynku pracy wskazuje, że przedsiębiorstwa nie zamierzają podnosić płac. Nie ma obawy, że popyt będzie stymulował inflację - powiedział Kaźmierczak.

Problem polega na tym, czy czynniki podażowe, jak wzrost cen energii, będą się przekładać na efekty drugiej rundy, czy nie odbiją się na oczekiwaniach inflacyjnych i żądaniach płacowych. To jest wielki znak zapytania - dodał.

Kaźmierczak pytany, czy w najbliższych miesiącach reakcja ze strony RPP w postaci zacieśnienia polityki pieniężnej może okazać się niepotrzebna odpowiedział:" na pewno tak. Jeżeli Rada dostrzeże, że wpływ czynników popytowych jest nieduży i nie ma przyspieszenia inflacji w związku z oddziaływaniem czynników podażowych, bilans ryzyk będzie zrównoważony".

Dowiedz się więcej na temat: wzrosty | Rada Polityki Pieniężnej | wzrost cen | w polsce

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »