Reklama

Wtorek, czyli dalsze zmagania

Jeśli chodzi o odczyty makroekonomiczne, to ważne będą dziś kolejne dane z USA. Wczoraj dobrze wypadła dynamika zamówień, dziś czekamy najpierw na bilans handlu zagranicznego (o 14:30), a następnie na indeksy dla usług: PMI (o 15:45) oraz ISM (o 16:00). Są one zbliżone do siebie konstrukcją i interpretacją. Prognozuje się spadek PMI z 59,2 pkt do 57,8 pkt, odczyt wyższy od prognozy (niekoniecznie nawet od wyniku marcowego) powinien wesprzeć dolara. W przypadku ISM przewiduje się ruch z 56,5 pkt do 56,3 pkt.

Ważne będą też dane jutrzejsze, m.in. indeksy PMI dla usług krajów europejskich, a także dane o sprzedaży detalicznej w Strefie Euro.

Reklama

Na razie na głównej parze notujemy 1,1140, a więc - zgodnie z tym, co zakładaliśmy - w mocy znów jest dolar. W każdym razie powoli dochodzi on do siebie. Inna rzecz, że już okolice 1,1125 to pierwsze wsparcie lokalne, niżej można rozważać 1,1075 i obszar 1,1025 - 1,1035. W zasadzie dopuszczamy jak najbardziej możliwość ruchu w tę stronę. Byłaby to dalsza realizacja zysków z wcześniejszej aprecjacji euro, a także efekt ostatnich nieco lepszych danych z USA (o ile zostaną one potwierdzone dzisiejszymi publikacjami, ale możliwe, że rynek będzie się już pod taką wizję ustawiał).

Nie ma rozstrzygnięcia w sprawie Grecji, ale sytuacja się znów zaognia, nawet nieco groteskowo, biorąc pod uwagę cokolwiek rozpaczliwy ton wczorajszych próśb greckiego rządu o wypłatę pieniędzy. A tymczasem już 12 maja trzeba będzie nie tylko regulować bieżące zobowiązania np. budżetówki, ale i spłacić 0,8 mld euro dla MFW.

Owszem, pod koniec kwietnia eurodolar stał wysoko - mimo Grecji - ponieważ rynek zakładał, że "po staremu" dojdzie do porozumienia, najpierw miało to być 24 kwietnia w Rydze, później w finale miesiąca. I nic w tej sprawie nie słychać. Niewykluczone, że teraz optymizmu będzie mniej, o ile w ogóle się on pojawi.

Na USD/PLN mamy w gruncie rzeczy oscylacje - od kilku dni - pomiędzy 3,58 a 3,65 (w przybliżeniu). Obecnie jesteśmy gdzieś w połowie tej drogi, przy 3,6180. Dopuszczalne są ruchy w zakreślonym paśmie, przy czym jeśli na eurodolarze kontynuowane będzie umacnianie dolara, to trzeba myśleć przynajmniej o lokalnym oporze na 3,6250, jeśli chodzi o USD/PLN. Złoty mógłby zyskiwać do euro, ale tylko przy założeniu, że rynek potraktuje aprecjację dolara bardziej jako spowodowaną czynnikami stricte amerykańskimi niż jako odwrót od euro na fali kryzysu greckiego. Na razie jesteśmy nieco powyżej 4,03, tak jak to sugerowaliśmy wczoraj wieczorem, gdy momentami osiągano 4,0290 i mniej.

Tomasz Witczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »