Reklama

Wtorek z walutowej perspektywy

U progu nowego dnia (przynajmniej mierząc czasem obowiązującym w Polsce) eurodolar sytuuje się w okolicach 1,1145-50. To znaczy, że jest w obszarze wczorajszych maksimów. Linia trendu spadkowego jest teraz testowana.

Można to nazwać lekką korektą w obrębie tegoż trendu. Naturalnie istnieje możliwość, iż ta konkretna linia zostanie przebita i wykres pójdzie nawet w stronę 1,1220-40 czy jeszcze wyżej. Wymagałoby to jednak zapewne porcji słabych danych z USA czy też mocno gołębich komentarzy z FOMC - gdy tymczasem nastroje w Komitecie zdają się być ostatnimi czasy jastrzębie. Jastrzębie rzecz jasna relatywnie, w porównaniu z tym, co można było usłyszeć kilka miesięcy temu. Innymi słowy, członkowie Komitetu - wraz z samą Janet Yellen - sugerują, że niedługo (w lipcu?) nastąpi podwyżka stóp, a potem jeszcze przynajmniej jedna w tym roku.

Reklama

Wydaje się więc, że dolar mimo wszystko powinien się nadal umacniać w dłuższym terminie, nawet jeśli teraz miałaby wystąpić poważniejsza korekta. Z drugiej strony, pamiętajmy, że na forexie w głównej mierze idzie o dyskontowanie przyszłości - jeśli wszyscy uwierzą na 100 proc. w konkretny termin podwyżki, to ta wiara zacznie tracić swą moc umacniania waluty amerykańskiej.

W sensie technicznym i długoterminowym możemy połączyć minima z początku grudnia 2015 i następnie 10 marca 2016 - to oznaczałoby, że tak uformowana linia wzrostowa jest teraz testowana i może faktycznie dojść do odbicia na rzecz euro. Ostatecznie jednak linia ta może zostać też przebita, co z kolei zgadzałoby się z perspektywą sięgającą początków roku 2015, tj. z wizją konsolidacji od 1,05 do 1,15 - 1,17. Nawiasem mówiąc, zauważmy, że od połowy marca 2015 aż do końcówki października też mieliśmy w obrębie tejże konsolidacji trend zwyżkowy - a jednak został on ostro rozbity jesienią i faktycznie przeszliśmy wtedy w krótkim czasie z 1,15 do 1,05.

Co dziś w programie? Na razie pozytywnie wypadła produkcja przemysłowa w Japonii za kwiecień. Miało być -1,5 proc. m/m i -5 proc. r/r, a było +0,3 proc. m/m i -3,5 proc. r/r. To jednak nie jest temat bezpośrednio związany z EUR/USD, dlatego patrzmy raczej na niemiecką sprzedaż detaliczną (o 8:00), tamtejszą stopę bezrobocia (o 9:55), bezrobocie i inflację HICP w Eurolandzie (o 11:00), dane o bezrobociu i PKB Włoch (10:00 i 12:00) czy odczyty z USA.

Te ostatnie pojawią się po południu i będą obejmowały dochody i wydatki obywateli USA (o 14:30), indeks cen domów S&P/Case-Shiller (o 15:00) oraz indeksy Chicago PMI (15:45) i Conference Board zaufania konsumentów (o 16:00).

Sytuacja krajowa

Na USD/PLN nie wróciliśmy jeszcze do 3,9240, tj. do minimów z 27 maja, niemniej wędrówka na północ została trochę zachwiana tym, że dziś rano eurodolar jednak nie daje za wygraną i próbuje lekkich zwyżek. Tak więc złoty nie jest całkiem słaby do dolara, notujemy 3,9390. Lokalnie oporem może być 3,95, wyżej rejon 3,9740 - 3,9855, wnioskując z maksimów z 23 - 25 maja.

Na EUR/PLN w szerokim sensie panuje oczywiście konsolidacja, trwa to już miesiąc i kilka dni, a teraz jesteśmy przy 4,3930. Tym razem wzrost eurodolara nie służy tu raczej złotemu (no cóż, mocniejsze euro...).

Dziś w programie ważne dane z Polski. O 10:00 poznamy dynamikę PKB za I kw. (rewizję wyników wstępnych), o 14:00 natomiast majową inflację CPI.

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: w polsce | waluty | Teraz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »