Reklama

Wtorkowe zmagania z walutami

Wtorkowe zmagania z walutami dopiero się rozpoczynają - tzn. jeśli mierzymy to według naszego czasu, bo wiadomo, że forex pracuje przez pięć dni całodobowo, tyle że sesje giełdowe toczą się w różnych częściach świata, po kolei (Azja, Europa, Ameryka).

Na EUR/USD mamy obecnie ok. 1,1020. Jest to więc kontynuacja odbicia, które zaczęto generować wczoraj. Nic dziwnego - jeśli bowiem wcześniej dochodziliśmy do 1,0965, to wypadało, po paru dniach spadków, wypracować korektę. Poza tym spadki te nie były do końca uzasadnione, wiele w nich było przesadnej spekulacji, wywołanej może nawet samym faktem przejścia przez symboliczny poziom 1,11. Owszem, nastawienie Fed staje się coraz bardziej jastrzębie i rośnie szansa grudniowego zacieśnienia - ale np. wczorajszy odczyt o produkcji przemysłowej był raczej słaby (+0,1 proc. m/m przy prognozie 0,2 proc., poza tym rozczarowały dane o wykorzystaniu mocy produkcyjnych, słaby był indeks NY Empire State).

Reklama

Jest więc pole do tego, by z przyczyn technicznych i fundamentalnych skorygować kurs. Z drugiej strony, podejrzewamy, że jeszcze trochę pola zostało do pełnej wyceny grudniowego ruchu. W dłuższym terminie wsparciem jest rejon 1,08. Pójście w tę stronę wpisywałoby się w koncept szerokiej konsolidacji od 1,05 do 1,17 - a z taką mamy do czynienia niemal od początku 2015.

Co w Polsce?

W Polsce o 14:00 poznamy dane o zatrudnieniu i wynagrodzeniu, zaś jutro pojawią się materiały nt. sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej. Na razie na USD/PLN, po wczorajszej świecy, której przypisywać można charakter doji, zaczyna się rysować świeca czarna, pro-sprzedażowa. Wygląda na to, że kurs ulegnie korekcie. O ile wczoraj notowano maksima na 3,9430, o tyle teraz jesteśmy ponad 2 grosze niżej i jest szansa na jeszcze silniejszą złotówkę.

Na EUR/PLN widzimy ok. 4,3210. Obraz jest podobny - korekcyjny, na rzecz PLN. Jest też podobny długoterminowo, tzn. jeśli wejść głęboko w rok 2015, to widzimy, że od tego czasu minima lokalne powoli są coraz wyżej. To łagodny trend, ale chyba znów się potwierdził, jakkolwiek ma on coraz mniej siły, to fakt. Co się zaś tyczy GBP/PLN, to tutaj otarliśmy się o 4,80 - przez parę dni złoty tracił, niemniej pojawia się szansa na poprawkę - chyba że "osiemdziesiątka" ewidentnie padnie i wówczas moglibyśmy zawędrować w krótkim czasie nawet 9 - 10 groszy wyżej.

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »