Reklama

Wyczekiwanie na szczyt

W dzisiejszym wydaniu włoskiego dziennika La Repubblica pojawiły się spekulacje, jakoby premier Silvio Berlusconi planował złożenie swojego mandatu w styczniu przyszłego roku, co sugerowałoby wcześniejsze wybory w 2012 r. To dość ciekawy wątek, który może zaważyć na rynkach w kolejnych tygodniach, jeżeli zostanie potwierdzony - na razie to tylko plotka i być może fałszywa (stąd też reakcji w notowaniach euro nie ma).

Bo jednocześnie włoska agencja Ansa poinformowała dzisiaj w nocy, że Berlusconiemu udało się w końcu osiągnąć porozumienie z liderem koalicyjnej Ligi Północnej, Umberto Bossim odnośnie zgody na bardziej radykalne działania naprawcze, na które pilnie naciskała Bruksela (podczas niedzielnego szczytu pojawiła się presja, aby Berlusconi przedstawił wiarygodny pakiet reform już do środy, czyli do dzisiejszego szczytu UE. Agencja Ansa w swoim komunikacie dodała, że przygotowana została już 15-stronicowa lista działań, które będą zaprezentowane. Zestawiając te obie informacje, można się domyślać, że albo Berlusconi uznał, iż faktyczne przeprowadzenie procesu reform może być dość trudne, albo dziennikarze La Repubblica mają po prostu złych informatorów...

Reklama

Jednak nie kwestia włoska będzie dzisiaj najważniejsza na szczycie UE, który rozpocznie się o godz. 18:00. Inwestorzy oczekują, iż politycy przedstawią tam pakiet, a w zasadzie projekty działań zmierzających do uzdrowienia strefy euro, która zmaga się z najpoważniejszym kryzysem w swojej historii. Im bliżej szczytu, tym coraz więcej sceptycznych głosów - o tym, co możemy zobaczyć na i po szczycie pisałem szerzej w poprzednich komentarzach, także w dużym skrócie.

Punktem spornym może być kwestia wysokości strat na greckich obligacjach, jakie mają ponieść prywatni udziałowcy, czyli głównie banki - politycy mówią o 50-60 proc. redukcji, a bankowcy zrzeszeni w IIF o maksimum 40 proc. Niemniej kompromis pewnie zostanie osiągnięty, zwłaszcza, że różnice nie są aż takie duże, a scenariusz zamiany "dobrowolności" na "przymus" i tym samym faktyczne uruchomienie procesu bankructwa Grecji może przynieść jeszcze więcej strat obu stronom.

Tyle, że do tego porozumienia nie koniecznie musi dojść dzisiaj. Druga sprawa to pytanie o kształt funkcjonowania EFSF, czyli funduszu ratunkowego. Z wypowiedzi polityków wynika, że raczej wygra opcja zakładająca powołanie specjalnego wehikułu SPV, który będzie mógł skupować obligacje zagrożonych krajów na rynku wtórnym za środki z EFSF, ale też przy wsparciu prywatnych inwestorów (liczy się tutaj na kraje grupy BRICS, czy też MFW) - to w pierwszym momencie może wyglądać dobrze, ale w dłuższej perspektywie stwarza problemy natury technicznej (jak wyceniać obligacje, które będą zastawiane w zamian za finansowanie prywatnym kapitałem) i politycznej (wpływ europejskich polityków na to co się dzieje w Europie może się zmniejszyć).

Reasumując, dzisiejszy szczyt UE nie pokaże wszystkiego co powinien, zwłaszcza nie widać za bardzo dobrego pomysłu na wsparcie dla banków (udział EFSF będzie w tym procesie raczej ograniczony), czy też zbudowania "ściany ogniowej" pozwalającej skuteczne odizolować Grecję od reszty Europy poprzez wsparcie dla Włoch, czy też Hiszpanii. Europa będzie, zatem dalej dyskutować - pytanie, czy inwestorom starczy cierpliwości. Kolejne kluczowe daty to 3-4 listopada (szczyt państw G20) i 7-8 listopada (spotkania Eurogrupy i Ecofinu).

Dzisiejszy kalendarz makro będzie zdominowany głównie przez wieczorny szczyt europejskich polityków, ale warto zwrócić uwagę też na wcześniejsze wystąpienie Angeli Merkel w Bundestagu i późniejsze głosowanie nad legitymizacją stanowiska Niemiec ws. EFSF (około godz. 12-14) - nie wydaje się, aby parlamentarzyści mogli to zablokować, chociaż nawet w koalicji rządowej będzie grupka głosujących na "nie", a także dane z USA (godz. 14:30 i 16:00) - więcej o tym w subiektywnym kalendarzu.

EUR/PLN: Wczoraj zwracałem uwagę, że mocne wsparcia to strefa 4,34-4,35 i raczej nie zostanie naruszona i scenariusz ten na razie się potwierdza. Jeżeli wyniki szczytu UE nieco rozczarują inwestorów, to jutro rano możemy zbliżyć się w okolice 4,38-4,40.

USD/PLN: Wsparcie to 3,12 i to dość silne, a opór to rejon 3,15. Jeżeli EUR/USD zacznie iść w dół po wynikach szczytu, to szybko wrócimy ponad 3,15. Niemniej dzisiaj ten poziom może być już testowany.

EUR/USD: Mocny opór to nadal strefa 1,3956-70, której przełamanie otworzy ruch na 1,40 i być może nawet chwilowe naruszenie tego poziomu. Z kolei ważna strefa wsparcia to okolice 1,3870-1,3900. Jej naruszenie będzie sygnałem słabości rynku i otworzy drogę do silniejszego ruchu w dół w kolejnych dniach (celem staną się okolice 1,3650-1,3700 i dalej 1,3550). Do dzisiejszego wieczora najpewniej żadna z wymienionych wcześniej istotnych stref wsparcia/oporu nie zostanie naruszona.

GBP/USD: Popyt po przekroczeniu bariery 1,60 zaczyna nieco słabnąć, ale podaż nie ma jeszcze zbyt dużo siły, aby zepchnąć notowania funta wyraźnie poniżej bariery 1,60. Strategia na dzisiaj to pasmo wahań 1,5950-1,6050 z którego, jeżeli nie dojdzie do żadnego wybicia, trudno będzie postawić mocną prognozę na kolejne dni.

Sporządził:

Marek Rogalski - analityk DM BOŚ

Dowiedz się więcej na temat: waluty | wcześniejsze wybory

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »