Reklama

Wyprzedaż spowodowana obawami o wyniki spółek?

Wczorajszy dzień był praktycznie całkowicie pozbawiony ważnych odczytów makroekonomicznych, co nie sprzyjało większej zmienności podczas europejskiej sesji. Podobnie przez większą część handlu wyglądały notowania za oceanem, gdzie punktem zwrotnym okazało się być wystąpienie członka Komitetu Otwartego Rynku, szafa FED z Atlanty Denisa Lockharta, który zapowiedział, iż popiera dalsze wycofywanie się z programu luzowania ilościowego.

Obecnie wydaje się, że giełdowi gracze obawiający się kolejnych cięć QE, pomimo słabszych danych z rynku pracy oraz rozpoczynającego się dzisiaj na dobre sezonu wyników w USA, postanowili sprzedać swoje akcje. Wydaje się jednak, że pomimo ponad 1% spadku indeksu US500, dalszy los korekty wyjaśni się w najbliższych dniach. Już dziś przed sesja swoje wyniki opublikuje jeden z największych banków JP Morgan Chase, z kolei po zakończeniu notowań poznamy raport Wells Fargo.

Do końca tygodnia poznamy także wyniki pozostałych największych banków takich jak Citigroup, Bank of America, Goldman Sachs, czy Morgan Stanley oraz spółek General Electric i Intel. Powinno dać to już dobry obraz tego czego możemy się spodziewać po pozostałych spółkach. Należy pamiętać, że po tak wysokim zakończeniu ubiegłego roku lekka zadyszka indeksu US500 jest jak najbardziej zrozumiała i nie przekreśla to możliwości kontynuacji dominującego trendu wzrostowego.

Reklama

Wydaje się także, że w związku z pogodzeniem się rynków z ograniczaniem QE na najbliższych posiedzeniach, kluczowe w najbliższych dniach będą wypowiedzi członków Komitetu, które mógłby sugerować zmianę forward guidance i obniżenie progu bezrobocia, przy którym mają być rozważane podwyżki stóp procentowych. Spadki na rynkach akcji spowodowały też kontynuację korekty na USDJPY. Para ta może pozostawać słaba w najbliższych dniach ze względu na brak istotnych odczytów z japońskiej gospodarki.

W dzisiejszym kalendarium najważniejszym punktem powinna być sprzedaż detaliczna

w USA, która może zamazać gorsze nastroje spowodowane przez zeszłotygodniowe dane z rynku pracy. Warto zwrócić także uwagę na dane o inflacji CPI z Wielkiej Brytanii, które mogą pogrążyć bardzo słabego w dniu wczorajszym funta.

Sytuacja techniczna amerykański indeksów wskazuje, na możliwość kontynuacji korekty w najbliższych dniach, gdyż średnioterminowe trendy wydają się całkowicie niezagrożone, a na wykresie powstała formacja podwójnego szczytu. Najbliższym wsparciem dla indeksu US500będą okolice 1815 pkt, gdzie znajdują się maksima z listopada oraz początków grudnia. Po jego pokonaniu można oczekiwań zejścia w stronę 1802/1800 pkt, gdzie przebiega obecnie 50 sesyjna średnia. Najbliższy opór z kolei to okolice 1850 pkt, których pokonanie otworzy drogę do 1900 pkt.

Kamil Maliszewski, Zespół mForex, Dom Maklerski mBanku S.A.

Dziedzictwo Carney'a już nieaktualne?

W komunikatach gubernatora Banku Kanady Stephen'a Poloz'a można wyczuć narastające zmartwienie rosnącą presją dezinflacją. Równocześnie zarówno gubernator Polotz jak i minister finansów Jim Flaherty złagodzili swoje stanowisko w kwestii ryzyka powstania bańki spekulacyjnej na rynku nieruchomości oraz ogłosili, iż kwestię stabilności cen na tym runku powinno zaadresować się wdrożeniem odpowiednich środków makroostrożnościowych. Sugeruje to, iż zaostrzanie polityki monetarnej tylko i wyłącznie w celu powstrzymania rosnących cen na rynku nieruchomości nie jest dłużej domyślną strategią Kanady. Zwiększa to prawdopodobieństwo obniżki stóp procentowych

w odpowiedzi na niezadowalające poziomy inflacji.

Zastanawia flirt ministra Flaherty'ego z polityką monetarną. Zapytany o potencjalne scenariusze przyszłych poziomów stóp procentowych miast stwierdzić, iż udzielenie odpowiedzi na tak zadanie pytanie nie leży w jego kompetencji orzekł, iż "istnieje pewna presja wzrostowa, np. od MFW, na podwyżki stóp procentowych".

Pomimo ożywienia gospodarczego w Stanach, pogorszająca się konkurencyjność Kanady oraz zatory w transporcie kanadyjskiej ropy na teren USA pozwalają sądzić, iż historyczna zależność polegająca na umacnianiu się "loonie" w odpowiedzi na dynamizującą się gospodarkę USA może utracić na sile.

Biorąc pod uwagę załamanie się korelacji pomiędzy gospodarką USA a siłą dolara kanadyjskiego oraz ryzyko obniżki stóp procentowych, które zdaje się nie być w pełni wycenione przez rynek, można spodziewać się utrzymania trendu wzrostowego na parze USDCAD.

Wojciech Stokowiec, Zespół mForex, Dom Maklerski mBanku S.A

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »