Reklama

Yellen próbuje mieć ciastko i zjeść ciastko

Posiedzenie FOMC jest dziś głównym wydarzeniem dnia. Po pewnej refleksji zawęziłem wachlarz możliwych scenariuszy do dwóch ogólnych opcji:

Totalna łagodność. Yellen decyduje się zignorować najnowszy wzrost dynamiki inflacji oraz zwyżkę (nagły skok?) cen aktywów i obstaje przy tym, że ożywienie, a szczególnie rynek pracy, nadal są słabe. Tempo zmniejszania skali programu QE nie ulega zmianie, ani też nie wspomina się o zagrożeniach dla stabilności finansowej; wprowadza się tylko nieznaczne zmiany w retoryce.

W dniu dzisiejszym ten scenariusz zyskuje nieco większe poparcie - w swym artykule w Wall Street Journal Jon Hilsenrath sugeruje, że termin podwyżki stóp procentowych będzie zależał od poziomu bezrobocia długoterminowego oraz od tego, czy ożywienie rozprzestrzenia się w wystarczającym stopniu, by całe te rzesze ludzi wróciły na rynek pracy.

Reklama

W tym scenariuszu notowania walut wykorzystywanych w ramach strategii carry trade (w szczególności walut rynków wschodzących) poszybowałyby w górę, podobnie jak dolary surowcowe, a USD w oczywisty sposób osłabłby zasadniczo we wszystkich parach.

Yellen próbuje mieć ciastko i zjeść ciastko. Skłaniam się ku temu właśnie scenariuszowi. Chodzi o to, że Rezerwa być może w końcu zaczyna coraz bardziej obawiać się o zagrożenia dla stabilności finansowej, ale nie chce rzucać w rynek granatami w postaci sformułowań takich jak "irracjonalny entuzjazm", gdyż jak zawsze boi się własnego cienia.

Zamiast tego sytuacja może rozwinąć się następująco:

a) Fed sygnalizuje - czy to na konferencji prasowej, czy w samym komunikacie - że wciąż pamięta o istnieniu czegoś takiego jak stabilność finansowa.

b) brak wzmianek o zagrożeniach dla stabilności finansowej, ale tempo ograniczania QE rośnie do 15 mld USD miesięcznie; jest to kusząca koncepcja, gdyż oznaczałoby to jeszcze dwa spotkania po dzisiejszym, by Fed całkowicie zakończył powiększanie swojego bilansu.

Alternatywą jest to, że Fed przekaże swój komunikat pośrednio, nie zmieniając tempa redukcji QE ani nie wprowadzając poważnych zmian w sformułowaniach użytych w oświadczeniu, natomiast zmieni prognozy inflacji lub prognozy polityczne. Jednak przy medianie już kształtującej się na poziomie ponad 2,00% na koniec 2016 r. jest to dość wątpliwe (chociaż podwyższenie prognoz przez niektóre gołębie w Komitecie ze względu na sytuację gospodarczą, bez podniesienia ogólnej mediany, byłoby mimo wszystko zmianą jastrzębią, gdyż kluczowi decydenci nadal wyraźnie plasują się na gołębim krańcu politycznego spektrum).

Rynek prawdopodobnie ma już w cenach najmniej jastrzębi z jastrzębich scenariuszy przedstawionych powyżej, jednak nie uwzględnia surowszych wersji. Zatem jeśli sygnały z Fedu będą silniejsze, spodziewałbym się potężnej zwyżki USD, zwłaszcza w relacji do walut rynków wschodzących i do najważniejszych walut odznaczających się mniejszą płynnością. USD/JPY może utknąć w trendzie bocznym, jeśli apetyt na ryzyko nagle gwałtownie osłabnie; jednak może też wystrzelić w górę, jeśli gwałtownie wzrośnie rentowność obligacji.

Bądźcie ostrożni - i pamiętajcie, że jutro czeka nas też posiedzenie Norges Bank oraz Swiss National Bank.

John J Hardy, Saxo Bank

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »