Reklama

Za nami głos Weidmanna, przed nami dane brytyjskie

Jak wspominaliśmy wczoraj wieczorem, Jens Weidmann, prezes niemieckiego Bundesbanku, ale też i członek Rady Dyrektorów EBC, zaapelował wczoraj w wywiadzie prasowym o zakończenie programu skupu obligacji, tj. o zakończenie operacji QE.

Zdaniem Weidmanna, procedury nie należy przedłużać ponad miarę. To znaczy, że np. od początku roku 2018 pula skupu (obecnie to 60 mld EUR) powinna być sukcesywnie zmniejszana.

Głos Weidmanna jest jastrzębi, być może też dlatego euro wczoraj zyskało na wartości. Wpływ mogły mieć poza tym dobre dane z Niemiec, tzn. dobre odczyty PMI dla przemysłu i usług. To nie wszystko, bo przeciwko dolarowi była i sama Ameryka: Robert Kaplan z Fed potwierdził swe gołębie nastawienie, a odczyt PMI dla przemysłu wypadł słabo (choć usługowy nieźle). W każdym razie wykres przebył wczoraj drogę z okolic 1,1750 do 1,1825.

Reklama

Co nas czeka dziś? O 8:00 poznamy PKB Norwegii za II kw. 2017, o 8:45 francuski indeks zaufania biznesu, o 9:00 PKB Hiszpanii, o 9:15 produkcję przemysłową w Szwajcarii - wraz z zamówieniami w przemyśle. To oczywiście nie koniec. O 9:30 mamy szwedzką stopę bezrobocia, zaś o 10:30 PKB Wielkiej Brytanii. O 12:00 ukaże się wskaźnik CBI mierzący kondycję sektora sprzedaży detalicznej na Wyspach. O 14:30 mamy tygodniową liczbę wniosków o zasiłek w USA, zaś o 16:00 - dane o sprzedaży domów na rynku wtórnym w Stanach.

Dane brytyjskie będą istotne w jakiejś mierze dla par powiązanych z funtem. Na przykład GBP/EUR jest teraz na 1,0835. Wykres idzie od dawna na południe, tzn. funt traci kosztem euro. Jeszcze pod koniec lipca notowano poziomy wyższe niż 1,12. Na GBP/USD mamy 1,2785, w początkach sierpnia były momenty, w których wykres zbliżał się do 1,3260.

Euro, złoty, dolar

Euro-złoty rezyduje teraz w pobliżu 4,2835. Wczoraj złoty się osłabił, wykres poszedł w górę, acz nie przebił jeszcze tych maksimów, które notowano w sierpniu, a które były bliskie poziomowi 4,2980. W przybliżeniu rzec można, iż chodzi o 4,30. Generalny trend jest w każdym razie wzrostowy, za odpowiednie jego punkty wypada uznać dołki z połowy maja i następnie z lipca. Linię można też poprowadzić wyżej, dając ostrzejszy trend, acz wówczas lipiec wypada uznać za czas pozornego przełamania tej tendencji.

Funt lokuje się na 4,64 - tak więc złoty jest tu dość mocny, choć po przebiciu wsparcia w rejonie 4,68 - 4,69 dalsza wędrówka na południe idzie dość powoli.

Na USD/PLN mamy 3,6270. Tutaj mniej więcej od drugiego tygodnia sierpnia wędrujemy w konsolidacji w zakresie 3,61 - 3,67 (mocno zaokrąglamy te granice). Minima z początku miesiąca to ok. 3,57. Wydaje się, że powrót do nich, a tym bardziej ich przebicie, wymagałyby ostrego pójścia w górę na głównej parze, przebicia 1,19. Owszem, są pewne głosy przeciw dolarowi, a jednocześnie za euro, o czym pisaliśmy w poprzedniej sekcji raportu, ale też nie można do końca bagatelizować tego, że Fed (mimo wszystko!) jest już na ścieżce zaostrzania polityki, zaś taki np. Mario Draghi ociąga się z przystąpieniem do jastrzębiego obozu u siebie. O tym, co myśli Draghi (albo co chce, abyśmy myśleli, że myśli...) przekonamy się jutro, gdy wystąpi on w Jackson Hole. Przed nim przemawiać będzie Janet Yellen.

W Polsce o 10:00 podana będzie publikacja na temat bezrobocia, o 14:00 mamy protokół z obrad RPP, a także dane o koniunkturze konsumenckiej.

Tomasz Witczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »