Reklama

Zamieszanie wokół Syrii, decyzja dopiero za tydzień

Interwencja w Syrii wydawała się formalnością. Jednak często jest tak, iż o polityce zagranicznej decyduje polityka wewnętrzna. Premier Cameron przegrał z deputowanymi. Obama nie chce podzielić jego losu i gra na czas. Decyzja zapadnie zapewne nie wcześniej niż w przyszłym tygodniu.

Reid odwołuje głosowanie, niejasne wypowiedzi Kerrego

Wczoraj w pewnym momencie mogło wydawać się, iż Assada ominie kara za użycie broni chemicznej. Kerry powiedział bowiem, iż Syria może uniknąć interwencji, jeśli w ciągu tygodnia odda całą broń chemiczną. Temat szybko podchwyciła rosyjska dyplomacja, wychodząc z propozycją objęcia składów broni kontrolą. Okazało się jednak, iż słowa Kerrego nie były formalną propozycją, a amerykańska administracja zasugerowała, iż nie chce bawić się w gierki z Assadem.

Reklama

Tego typu wypowiedzi świadczą jednak o tym, iż Obama nie czuje się mocny w Kongresie. Teoretycznie głosowanie mogło odbyć się już wczoraj, tymczasem administracja ewidentnie potrzebuje czasu, aby zebrać głosy. Jeszcze wczoraj lider Demokratów w Senacie zapowiadał głosowanie w tej izbie w środę, ale już ta zapowiedź została odwołana. Izba Reprezentantów ma głosować dopiero w przyszłym tygodniu.

Wygląda na to, iż zmiękczanie tonu przez administrację Obamy ma na celu przekonać część deputowanych, iż prezydent nie chce interwencji zbrojnej, ale jest do takiego kroku zmuszony. Może się zatem okazać, iż notowany obecnie spadek cen ropy oraz wartości dolara będzie przejściowy.

Odpływ od dolara trwa, kalendarz w zasadzie pusty

Słabsze dane z USA sprawiły, iż rynek oczekuje mniejszego cięcia QE na posiedzeniu w przyszłym tygodniu. Oddalenie się po raz kolejny interwencji w Syrii również sprawia, iż ryzyko jest znów milej widziane. Do tego dobre dane z Chin (produkcja wzrosła o 10,4 proc., podczas gdy oczekiwano 9,9 proc., sprzedaż wzrosła o 13,4 proc., konsensus zakładał 13,2 proc.) powodują, iż część kapitału wraca na rynki wschodzące. Wszystko to powoduje odpływ kapitału od dolara w kierunku walut z rynków wschodzących, zyskują też ceny akcji. Taki kierunek może jeszcze chwilę potrwać, gdyż w kalendarzu w zasadzie nie ma pozycji, które mogłyby cokolwiek zmienić. Dziś najciekawszą pozycją są... rozpoczęte budowy domów w Kanadzie (14.15, konsensus +189 tys.). Trochę gęściej w kalendarzu będzie w czwartek i piątek.

Na wykresach:

OIL, D1 - baryłka ropy typu Brent utrzymuje się cały czas na dość wysokich poziomach, oscylując wokół 115 USD. Miejsce to nie jest istotne z punktu widzenia analizy technicznej. Ważnym miejscem jest dopiero szczyt z lutego, który znajduje się przy poziomie 118,27 USD za baryłkę. Tymczasem najbliższe wsparcie dla notowań wypada w rejonie pokonanego górnego ograniczenia w niebieskim kanale trendowym, które szacunkowo przebiega w rejonie 112-113 USD i może być testowane z drugiej strony. Zdaje się, że jedynie szybki powrót do wnętrza wspomnianego kanału mógłby spowodować zmianę nastawienia z byczego na neutralne lub nawet niedźwiedzie.

USDCAD, D1 - drożejąca ropa może także wspierać kanadyjską walutę, chociaż ta jest od końca ubiegłego tygodnia wspierana przez dobre dane makroekonomiczne. Sytuacja na wykresie także może być korzystna dla kupujących CADa, ponieważ obserwujemy tutaj dużą formację harmoniczną oraz załamaną falę piątą w pięciofalowym impulsie wzrostowym (załamaną, albowiem szczyt fali 3 nie został pokonany). Tym samym najbliższe wsparcie to rejon 1,0292, a następnie okolice 1,0200. Kluczowe oporu to pokonany dołek fali czwartej 1,0471 oraz szczyt przy 1,0567.

Przemysław Kwiecień

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »