Reklama

Zanika korelacja między głównymi rynkami

Brak ważnych danych makroekonomicznych sprawił, że we wtorek o zachowaniu inwestorów z rynku akcji decydowały przede wszystkim wahania kursu eurodolara.

Tuż po opublikowaniu postanowień wczorajszego szczytu ministrów finansów strefy euro, wspólna waluta osłabiła się względem dolara do poziomu 1,318 USD, a sesja na europejskich parkietach przyniosła spadki głównych indeksów. Po południu po jednodniowej przerwie w handlu na rynki wrócili inwestorzy z USA, którzy w ciągu długiego weekendu nie zmienili diametralnie strategii i nadal chętniej kupowali niż sprzedawali ryzykowne aktywa.

Reklama

Kurs pary euro-dolar znalazł się o krok o dwumiesięcznych lokalnych szczytów (ok. 1,328 USD), a na Wall Street S&P500 zaczął dzień od wzrostów. Większość giełdowych indeksów ze Starego Kontynentu ok. godz. 17 poruszała się wciąż poniżej wczorajszych poziomów zamknięcia, ale skala spadków została zniwelowana na najważniejszych rynkach do mniej niż 0,5 proc. (wcześniej sięgała nawet 2 proc.). Przez większą część dnia WIG20 odstawał od reszty europejskich indeksów i lekko zyskiwał na wartości. Ostatecznie zdołał wzrosnąć zaledwie 0,14 proc.

Tematem dnia, nie bez powodu, było otrzymanie przez Grecję zielonego światła do drugiego programu pomocowego (130 mld EUR), który ma znacząco odciążyć budżet państwa i umożliwić uregulowanie marcowych płatności sięgających 15 mld EUR. Najbardziej zaskakującym zapisem porozumienia była skala strat wymuszonych na inwestorach z sektora prywatnego - stracą oni jedynie 53 proc. środków ulokowanych w obligacje Grecji.

To o tyle ważne, że jeszcze kilka dni temu przecieki ze źródeł zbliżonych do osób negocjujących warunki wsparcia mówiły nie tylko, że tzw."strzyżenie" może przekroczyć 75 proc. nominału obligacji, ale także, że w operacji być może będzie musiał uczestniczyć EBC. Mniejsze straty sektora prywatnego to niewątpliwie dobra wiadomość dla całego systemu finansowego strefy euro, ale jednocześnie to też mniejsza niż prognozowano ulga dla greckiego budżetu.

Przetarg na bony skarbowe Hiszpanii pokazał, że choć w mediach najgłośniej jest obecnie o Grecji, sektor bankowy żyje już następnym przetargiem na tani pieniądz z banku centralnego. Popyt przewyższał wartość oferowanych przez Hiszpanię trzy- i sześciomiesięcznych bonów odpowiednio cztero- i dziesięciokrotnie. Oznacza to, że na tydzień przed operacją LTRO banki komercyjne za wszelką cenę chcą nabyć aktywa, które będzie można zastawić w banku centralnym.

Warto nieco oddalić się problemów strefy euro i zwrócić uwagę na nietypowy zanik korelacji między różnymi klasami aktywów. W styczniu rosły jednocześnie ceny akcji, złota, ropy i amerykańskich obligacji. Na przestrzeni ostatnich pięciu lat takie zjawisko miało miejsce tylko czterokrotnie, lecz co ważne, aż w trzech przypadkach poprzedziło silną, dwucyfrową korektę na rynku akcji.

Na szczycie UE w przyszłym tygodniu ma zostać podjęta także decyzja czy tymczasowy EFSF i trwały ESM mają funkcjonować jednocześnie, co wymagałoby większego wkładu państw członkowskich i najprawdopodobniej zostałoby oprotestowane przez Finlandię. Banki mają kilka dni na przygotowanie portfeli do następnego przetargu na trzyletnie pożyczki z EBC (29 lutego), a tymczasem jeszcze w tym tygodniu przedstawiciele grupy G20 spotkają się w Meksyku, by omówić m.in. zasilenie świeżym kapitałem Międzynarodowego Funduszu Walutowego przez.

Największe państwa reprezentujące rynki wschodzące nieoficjalnie wysłały sygnały, że wezmą udział tej operacji, ponieważ losy Europy są kluczowe dla utrzymania przez nie stabilnego wzrostu gospodarczego. Początek marca upłynie pod znakiem niepewności związanej z operacją zamiany obligacji Grecji na nowe papiery dłużne, a przed planowanym przez Grecję wykupem obligacji za 14,5 mld EUR (20 marca) będzie miał kolejny szczyt ministrów finansów UE, który może dostarczyć inwestorom mocnych przeżyć.

Na rynku walutowym po ubiegłotygodniowej, zakończonej fiaskiem próbie powrotu powyżej poziomu 3,50 PLN kurs franka w poniedziałek rozpoczynał sesję na znacznie niższym poziomie (ok. 3,44 PLN). Choć na dziennym wykresie wciąż wyraźny jest trend spadkowy, takie cofnięcie może być pierwszym etapem formowania się średnioterminowego dołka w okolicy 3,44-3,47 PLN, gdzie kurs franka przebywa od początku miesiąca.

Za takim scenariuszem przemawiałaby zasada "kupowania plotek i sprzedawania faktów", według której pozytywne rozwiązanie problemu drugiego programu pomocowego dla Grecji może zaowocować realizacją zysków i odwrotem inwestorów od ryzykownych aktywów. Pierwszą oznaką zmiany sentymentu będzie przebicie się kursu franka przez poziom 3,47 PLN. Wówczas znacząco wzrosną szanse na przetestowanie oporu 3,51 PLN, a w perspektywie kilku tygodni na osiągnięcie poziomu 3,55 PLN.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że w II kw. 2012 r. pod ciężarem kolejnych rządowych i międzynarodowych programów pomocowych zmniejszy się udział rynku w rynku - tzn. coraz mniej do powiedzenia będzie kapitał sektora prywatnego. W perspektywie kilku miesięcy techniczne, bieżące sprawy strefy euro powinny zejść na dalszy plan i ustąpić monitorowaniu przez inwestorów sygnałów z realnych gospodarek.

Łukasz Wróbel

Dowiedz się więcej na temat: Akcji | waluty | glowne | Główną

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »