Reklama

Zapiski FED bez znaczenia

Wygląda na to, że istotniejsze dla rynków mogą okazać się zeznania szefowej FED w Kongresie przy okazji publikacji półrocznego raportu nt. stanu gospodarki, co jest zaplanowane na 16-17 lipca. Bo wczorajsze zapiski nie wniosły nic do oczekiwań związanych z przyszłymi działaniami FED.

Zapowiedź zakończenia programu QE3 w październiku (ostatnie cięcie wyniesie nie 10 a 15 mld USD) nie jest żadnym zaskoczeniem. Jednocześnie członkowie FED nie widzą zbytnio zagrożeń związanych z inflacją - co ciekawe poprawa na rynku pracy jest komentowana pod kątem braku wyraźnej presji na wzrost płac...

Reklama

To jednak nie oznacza, że poglądy będą ewoluować i to być może dość szybko - chociaż raczej to wrześniowe, a nie lipcowe (29-30.07) posiedzenie FED będzie kluczowe. Wczoraj w nocy głos zabrał James Bullard z FED (w tym roku bez prawa głosu), którego zdaniem tak dynamiczna poprawa na rynku pracy (oczekuje on spadku stopy bezrobocia poniżej 6 proc. w ciągu najbliższych 2 miesięcy) powinna znaleźć swoje odzwierciedlenie we wzroście inflacji. Stąd też jego zdaniem FED może podnieść stopy procentowe wcześniej, niż w połowie 2015 r.

Dzisiaj rano rynki interesują się już jednak innymi kwestiami. Nieco słabsze dane z Chin i Australii przeceniły dolara australijskiego. Z kolei rozczarowanie danymi z Francji nt. inflacji konsumenckiej za czerwiec, oraz dynamiką produkcji przemysłowej za maj, zaważyło na notowaniach euro. Z kolei funta przeceniły informacje o możliwości wprowadzenia ostrzejszych regulacji kredytowych dla banków komercyjnych, co rynek odebrał jako zmniejszenie prawdopodobieństwa podwyższenia stóp procentowych już w grudniu (jednocześnie mieliśmy krytyczne odnośnie kursu funta wypowiedzi szefa Brytyjskiej Izby Handlowej).

EUR/USD będzie miał spore trudności ze sforsowaniem oporu 1,3645-75

AUD/USD po ruchu powrotnym

GBP/USD ponownie odbił się od okolic oporu na 1,7160-70

Na koszyku BOSSA USD doszło dzisiaj do chwilowego naruszenia rejonu wsparcia 67,75 pkt. Później jednak powróciliśmy nieco powyżej tych poziomów. Niemniej dopiero powrót powyżej 67,95 pkt. byłby sygnałem, że ryzyko przeceny dolara zostało zmniejszone.

Wczoraj wieczorem mieliśmy też wystąpienie szefa ECB. Teoretycznie Mario Draghi nie powiedział nic nowego, ale uwagę zwraca ponownie zaakcentowanie faktu, że kurs walutowy pozostaje dużym zagrożeniem dla poziomu cen. Może to oznaczać, że w przypadku wzrostu EUR/USD w okolice 1,38 częściej będziemy świadkami prób werbalnych interwencji ze strony członków ECB. Być może jednak to nie będzie konieczne, jeżeli okaże się, że inflacja w strefie euro będzie dalej spadać - warto będzie tutaj obserwować wstępne dane nt. inflacji HICP za lipiec. Tymczasem dzisiaj rano rynek otrzymał rozczarowujące dane z Francji. Ostateczna inflacja HICP za czerwiec wyniosła 0,6 proc. r/r wobec 0,8 proc. r/r w szacunkach, a produkcja przemysłowa za maj nieoczekiwanie spadła o 1,7 proc. m/m.

Na wykresie EUR/USD widać, że rynek może mieć trudności z wyjściem ponad strefę 1,3645-75 w najbliższych dniach (dzisiejszy ranny szczyt to 1,3650). Wsparcie to rejon 1,3610-15, a później 1,3570-80. Nie oznacza to jednak, że taka próba nie zostanie jeszcze podjęta w II połowie lipca.

Chińska nadwyżka w handlu zagranicznym wyniosła w czerwcu 31,6 mld USD wobec szacowanych 35 mld USD, chociaż eksport wzrósł o 7,2 proc. r/r, a import o 5,5 proc. r/r. Tym samym dla AUD większy wpływ miały dzisiaj dane z australijskiego rynku pracy - tutaj stopa bezrobocia za ubiegły miesiąc poszła w górę do 6 proc., chociaż zatrudnienie wzrosło o 15,9 tys.

Kurs AUD/USD zawrócił jednak mocno w dół, chociaż był bliski przełamania kluczowych 0,9460, co zanegowałoby negatywną wymowę wcześniejszej przeceny wywołanej słowami szefa RBA. Szybko spadliśmy poniżej 0,9415 i 0,9400, co pokazuje, że obserwowane od początku tygodnia odbicie, było klasycznym ruchem powrotnym na który zwracaliśmy uwagę. Najbliższe wsparcia to okolice 0,9325-30, chociaż szersza perspektywa zdaje się wskazywać na ruch w stronę 0,92.

GBP/USD ponownie odbił się od okolic oporu na 1,7160-70

Wspomniane okolice oporu zaczynają mieć coraz większe znaczenie. Dzisiaj funtowi skrzydła podcięły informacje z Banku Anglii, jakoby poważne były plany zaostrzenia regulacji kredytowych dla banków komercyjnych w kontekście rosnącej banki na rynku nieruchomości. Temat ten powraca i zawsze budzi obawy, że BOE przez to nie będzie musiał spieszyć się z ruchami na stopach - niemniej rynek cały czas wycenia termin pierwszej podwyżki na grudzień 2014 r. Drugim argumentem mogącym budzić obawy jest fakt, że systematycznie drożejący funt w pewnym sensie zastępuje podwyżki stóp procentowych. Inna kwestia to fakt, że kurs GBP zaczyna budzić coraz większe obawy wśród eksporterów.

Tyle, że nie są to wystarczające argumenty mogące odwrócić trend wzrostowy na funcie. Co najwyżej byłyby pretekstem do korekty, którą właśnie obserwujemy. Wsparcia na GBP/USD to okolice 1,7085-1,7105, ale mocniejszymi są dawne szczyty z czerwca przy 1,7061.

Marek Rogalski - Główny analityk walutowy DM BOŚ

Dowiedz się więcej na temat: Okaże się

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »