Reklama

Zapowiada się spokojny koniec tygodnia

Rynki dość spokojnie przyjęły informację o braku porozumienia ws. Grecji i przełożeniu spotkania Eurogrupy na sobotę. Eurodolar stabilizuje się w okolicach 1.12, EURPLN przy 4.17, a USDPLN na 3.72. Dziś z powodu braku ważniejszych wydarzeń i w oczekiwaniu na rozstrzygnięcia z weekendu, raczej nie powinniśmy doczekać się znacznego wzrostu zmienności.

Dziś czeka nas drugi dzień szczytu przywódców UE, jednak sprawa Grecji została przesunięta na weekend, dlatego też prócz ogólnych wypowiedzi polityków, nie powinniśmy poznać, żadnych nowych szczegółów. Kalendarz danych makro jest w zasadzie pusty - odnotować warto jedynie podaż pieniądza M3 ze strefy euro (10:00) oraz finalny odczyt indeksu nastrojów Uniwersytetu Michigan z USA (16:00), jednak dane te nie powinny mieć znacznego wpływu na notowania. Większą uwagę może natomiast przykuć wystąpienie publiczne gubernatora Banku Anglii Marka Carneya (16:45).

Reklama

Jeżeli weekendowe rozmowy ws. Grecji zakończą się fiaskiem, kraj ten prawdopodobnie nie będzie w stanie dokonać płatności 1.6 mld euro do MFW, przypadającej na 30 czerwca. W tej sytuacji uwaga prawdopodobnie przesunęłaby się na program awaryjnego wsparcia płynności (ELA), dzięki któremu EBC podtrzymuje przy życiu greckie banki komercyjne. Co ważne sygnały płynące z agencji ratingowych wskazują, że ewentualny brak płatności do MFW, wcale nie zostanie sklasyfikowany jako niewypłacalność, co złagodzić powinno rynkowe konsekwencje takiego wydarzenia.

W takim scenariuszu, nowym deadlinem dla bankructwa Grecji stałby się 20 lipca, kiedy to Grecja musi oddać EBC 3.5 mld euro - ewentualny brak tej płatności prawdopodobnie skutkowałby odcięciem Grecji od programu ELA, a co za tym idzie kompletnym paraliżem greckiego systemu finansowego. Poniedziałkowe otwarcie może przynieść znaczną zmienność na rynkach finansowych. To, w którą stronę podążą notowania uzależnione jest oczywiście od weekendowych ustaleń. Zakładając scenariusz porozumienia, indeksy giełdowe powinny rosnąć, a złoty zyskiwać. Euro jednak może wciąż pozostawać pod presją na osłabienie.

W trakcie sesji azjatyckiej poznaliśmy sporo danych z Japonii, które ostatecznie wpłynęły na umocnienie jena. Lepiej od oczekiwań wypadły bowiem odczyty inflacji - dynamika CPI w maju uplasowała się na poziomie 0.5 proc. r/r (konsensus0.4 proc.), a inflacja bazowa na 0.1 proc. r/r (konsensus 0.0 proc.). Co więcej wydatki gospodarstw domowych wzrosły o 4.8 proc. r/r (konsensus 3.6 proc.) - to najwyższy wynik od ponad roku.

Oczywiście inflacja jednak wciąż pozostaje głęboko poniżej celu BoJ (2 proc.) i wręcz oscyluje na skraju deflacji, tym samym nie ma mowy o perspektywie wyjścia z luzowania prowadzonego przez BoJ. Tym samym mimo dzisiejszego umocnienia, wciąż utrzymuje się presja na osłabienia JPY, jednak wzrostów na USDJPY prawdopodobnie doczekamy się dopiero, gdy rynek odważniej wyceniać zacznie podwyżki stóp ze strony Fed.

Szymon Zajkowski

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »