Reklama

Złotemu sporo pomógł prezes Belka

Mówiąc kolokwialnie tegoroczna zima mocno dała w kość Amerykanom. Pierwszy kwartał br. dla gospodarki USA okazał się najgorszym okres od pięciu lat. Spadek dynamiki PKB o 2,9% zaskoczył nawet wielu pesymistów. W środę kurs EUR/USD wzrósł do 1,365 EUR/PLN spadł poniżej 4,13. Złotemu sporo pomógł prezes NBP M. Belka.

Środowa sesja na rynku głównej pary walutowej przyniosła silne umocnienie euro wobec dolara, choć jeszcze podczas przedpołudniowych godzin handlu widzieliśmy spadek jego notowań do 1,36 USD. W tym samym czasie złoty aprecjonował, a kurs EUR/PLN obniżył się do 4,14. Po południu za sprawą słabych danych z USA doszło do odreagowania finalnie prowadzącego do wzrostu kursu EUR/USD do 1,365. Złotego wspierały zaś zapewnienia prezesa NBP, że lipcowy komunikat po posiedzeniu RPP nie będzie odbiegał od tego, co Rada "mówiła i myślała" w czerwcu. W ocenie inwestorów rynku walutowego RPP istotnie nie zmieni frontu. Sugestie, iż obniżka stóp procentowych jest wciąż "raczej mało prawdopodobna" pozwoliły na pogłębienie spadku notowań euro w okolice 4,135 PLN.

Reklama

Tymczasem, jak można było wyczytać z opublikowanych w USA raportów, w tygodniu zakończonym 20 czerwca liczba wniosków o kredyt hipoteczny, po uwzględnieniu czynników sezonowych, spadła o 1% w stosunku do poprzedniego tygodnia. Z kolei ostateczne dane dot. PKB za 1Q14 pokazały znacznie silniejszy od oczekiwanego spadek dynamiki, bo aż o 2,9% (najmocniej od 2009 roku). Jak zauważyli ekonomiści, różnica pomiędzy danymi wstępnymi (pierwszym szacunkiem) a danymi finalnymi (trzecim szacunkiem) dot. PKB wyniosła aż 3 p.p, to najwięcej od 1976 roku. Znacznie niższy od oczekiwanego okazał się bowiem wzrost wydatków konsumentów wynosząc 1,0%, a nie 3,0% jak szacowano poprzednio, z racji niższych wydatków Amerykanów na ochronę zdrowia i inne usługi.

Rząd pierwotnie zakładał, że wprowadzenie tzw. Obamacare zwiększy wydatki na ochronę zdrowia w pierwszych trzech miesiącach tego roku, w rzeczywistości jednak wydatki związane ze zdrowiem spadły w 1Q14 o 6,4 mld USD. Okazało się również, że wzrost zapasów nie był taki jak podawano wstępnie i został on skorygowany do poziomu 45,9 mld USD z oczekiwanych pierwotnie 51,6 mld USD. Podobnie korekcie w dół uległa finalna sprzedaż wyprodukowanych w USA dóbr i usług notując ostatecznie 1,3% spadek zamiast 0,6% wzrostu.

Jak zatem widać 1Q14 okazał się fatalny dla gospodarki amerykańskiej, ale dane bieżące są już bardziej optymistyczne. Indeks PMI dla usług wynosząc w czerwcu 61,2 pkt osiągnął najwyższą wartość w 4,5 letniej historii badań. Z kolei indeks PMI dla przemysłu USA znajduje się obecnie na poziomie najwyższym od maja 2010 roku. Wzrost wskaźnika do poziomu 57,5 pkt był oparty na korzystnej strukturze: subindeks produkcji wzrósł do 61.0 pkt z 59,6, a nowych zamówień do 61,7 pkt z 58,8 pkt.

W środę obok danych o PKB za 1Q14 rozczarować mogła też publikacja dot. zamówień na dobra trwałe pokazując spadek w maju o 1,0%. Było to duże zaskoczenie biorąc pod uwagę wyniki PMI z ostatnich miesięcy. Jak się jednak okazało na wyniku w dużej mierze zaważył mocny (jednorazowy) spadek zamówień w przemyśle zbrojeniowym, który nie jest dodatnio skorelowany z koniunkturą gospodarczą kraju. Nie biorąc pod uwagę tej składowej oraz zamówień na samoloty zamówienia na dobra trwałe wzrosły w maju powyżej o 0,5% m/m, a to już bardzo dobry wynik.

Sesję czwartkową rozpoczynamy w okolicach wczorajszego zamknięcia. Kurs EUR/PLN oscyluje przy 1,364 zaś EUR/PLN przy 4,132 z wyraźną chęcią na silniejszy spadek. W czwartek poznamy kolejne dane dot. polskiej gospodarki. Jak się powszechnie oczekuje, w maju tempo wzrostu sprzedaży detalicznej spowolni w porównaniu z poprzednim miesiącem, głównie z powodu odwrócenie efektu Świąt Wielkanocnych. Stopa bezrobocia powinna zaś obniżyć się z 13,0% odnotowanych w czerwcu do 12,4% prognozowanych przez rynek.

Na świecie poznamy tygodniowe dane z rynku pracy w USA (raport initial jobless claims) oraz raporty dot. dochodów i wydatków Amerykanów w maju. Nie są to jednak dane, których publikacja mogłaby istotnie wpłynąć na obraz techniczny rynku eurodolara. Słabsze wydźwięki mogą jednak nasilić przecenę dolara, po tym jak wczoraj kurs EUR/USD uderzył już w opór na 1,365. Kolejną barierę wyznacza strefa 1,3668-1,3677 USD. Najbliższe silne wsparcie stanowi natomiast poziom 1,36 i niżej 1,355 USD.

Joanna Bachert

W oczekiwaniu na dane o sprzedaży

Przez całą środę rentowności obligacji na rynkach bazowych pozostawały w trendzie spadkowym. Przed południem spychały je w dół obawy o rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie. Po południu rentowności zareagowały silniejszą redukcją, na słabsze niż oczekiwano dane o zamówieniach w amerykańskim przemyśle. Na przestrzeni całego dnia przełożyło się to na redukcje rentowności rzędu 4-5 pb. w segmencie 5-10Y krzywej niemieckiej i w podobnej skali dla krzywej amerykańskiej w tym samym segmencie. Nieco mniejsze 1-punktowe ruchy miały miejsce w przypadku papierów niemieckich i amerykańskich z segmentu 2-4Y.

W środę stawki FRA, IRS i rentowności obligacji przebiły tegoroczne dno, ustanowione przy okazji publikacji danych o inflacji za maj. Dochodowość PO10Y zjechała do 3,41%, podobnie jak stawka IRS10Y, tym samym ustanawiając nowych rekord stawki ASW dla tego tenoru na poziomie 0 pb. Wpływ na to miała konsumpcja wtorkowych publikacji danych Ifo oraz środowa informacja o zamówieniach na dobra trwałe z USA. Krótki koniec został dociśnięty przez wypowiedzi prezesa NBP M. Belki. Powiedział on, że RPP musi wziąć pod uwagę możliwość cięcia stóp, jakkolwiek nie jest to scenariusz najbardziej prawdopodobny. Prezes jednocześnie zastrzegł się, że komunikat Rady po lipcowym posiedzeniu nie będzie odbiegał od poprzedniego. Inwestorzy odebrali tę wypowiedź jako sugestię obniżki stóp o 50 pb. w "jednym strzale" wraz z jednoczesną deklaracją "ostatecznego" zatrzymania stóp na tym poziomie. W przypadku krzywej FRA przełożyło się to na redukcję krzywej o 3-5 pb. w segmencie 5X8-21X24. Oznacza to, że rynki wyceniają z nieco ponad 50% prawdopodobieństwem znalezienie się stopy NBP o 50 pb. poniżej obecnego poziomu na przełomie tego i następnego roku. Inwestorzy całkowicie zignorowali zapowiedź poddania pod głosowanie votum zaufania dla rządu.

W czwartek spodziewamy się dalszego umacniania rynku długu za sprawą publikacji danych o sprzedaży detalicznej w kraju, które naszym zdaniem okażą się być poniżej oczekiwań. Poza słabszą niż konsensus prognoz (6,2% r/r) sprzedażą detaliczną wspierać spadki stawek powinien ujemny deflator sprzedaży detalicznej. Sprzyjać redukcjom rentowości powinna publikacja danych z rynku pracy w USA oraz zawartość Biuletynu Statystycznego, a w nim detaliczne informacje o zmianach w strukturze zatrudnienia i ofertach na rynku pracy.

Koniec tygodnia nie przyniesie zmian trendów na krajowym rynku stopy procentowej. W dalszym ciągu głównym czynnikiem determinującym zachowanie inwestorów będzie oczekiwanie na decyzję RPP w przyszłą środę. Spodziewane do końca tygodnia publikacje danych nie powinny już wnieść nic nowego do wyceny instrumentów. Mimo to spodziewamy się utrzymania, nieco jednak słabnącej presji na zniżki stawek i dochodowości. Presję tę podtrzymają prawdopodobnie publikowane dziś dane o sprzedaży detalicznej.

Konrad Soszyński

Dowiedz się więcej na temat: prezes NBP | tegoroczna zima

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »