Reklama

Złoty nie przestraszył się słów Rostowskiego

We wtorek notowania naszej waluty pozostawały stabilne. Po południu (godz. 16:32) euro było warte niecałe 4,14 zł, dolar mniej niż 3,47 zł, z kolei frank wzrósł w okolice 3,0060 zł za sprawą spadku notowań EUR/CHF do historycznych minimów na 1,3755.

Inwestorzy nie przejęli się słowami ministra finansów Jacka Rostowskiego, którzy przebywając w Luksemburgu, nie wykluczył wprowadzenia poprawki do tegorocznego budżetu ze względu na sytuację powodziową. Wcześniej inwestorzy obawiali się, iż jakiekolwiek rozmowy o nowelizacji budżetu doprowadzą do wzrostu nerwowości na złotym. Minister Rostowski jednak sprytnie sprzedał tą informację mediom, stwierdzając, że "sytuacja polskich finansów publicznych jest na tyle silna, że pozwoli nam poradzić sobie z tym wyzwaniem". Zresztą dzisiaj uwaga inwestorów była zwrócona na Węgry, gdzie gabinet premiera Orbana prezentował założenia swojego planu ratunkowego.

Reklama

Tak jak można się było tego spodziewać część oszczędności będzie pochodzić z ograniczeń w sektorze publicznym. Węgierski rząd zamierza także ściągnąć jeszcze w tym roku 1 mld USD z tytułu nowego podatku, jaki zostanie nałożony na banki i instytucje finansowe. Jednocześnie planuje się obniżkę podatku PIT do 16 proc. i stawki CIT dla średniej przedsiębiorczości - i w tym można upatrywać największych zagrożeń w ocenach, jakie w ciągu najbliższych tygodni wystawią Węgrom agencje ratingowe. Stąd też dzisiejsze odreagowanie notowań forinta było ograniczone.

Na rynku międzynarodowym taniał przede wszystkim funt, po tym jak agencja Fitch ostrzegła Wielką Brytanię, iż kraj ten będzie musiał zmierzyć się w najbliższym czasie ze sporymi wyzwaniami, których celem będzie przywrócenie równowagi budżetowej. Być może jest to pewna dygresja, aby nie traktować nowego programu oszczędnościowego, jaki rząd Davida Camerona zaprezentuje 22 czerwca b.r., jako gotowego panaceum na brytyjskie problemy. Jutro rozpoczyna się dwudniowe posiedzenie Banku Anglii, które jednak nie powinno mieć negatywnych skutków dla funta (poszerzenie programu "quantitative easing" jest mało prawdopodobne).

Problemy wokół funta zmniejszały jednak zapał inwestorów do inwestycji w euro, gdyż teoretycznie to Euroland ma jeszcze większe problemy. Warto jednak zaznaczyć, iż ostatnio coraz więcej inwestorów zbyt łatwo rzuca pesymistyczne prognozy dla wspólnej waluty. A to sygnał, iż rynek "przereagował" i czeka nas większe odbicie. W każdym razie nowego dna na EUR/USD poniżej 1,1876 na razie nie widać, a notowania tej pary budują mozolną konsolidację (bazę do zwyżek?).

EUR/USD: Im dłuższa konsolidacja na wykresie 4-godzinowym, tym więcej pozytywnych sygnałów na wskaźnikach. Silne wsparcie to rejon 1,1900-1,1910, a opór to 1,1980-1,2000. Rośnie prawdopodobieństwo naruszenia górnej bariery, w czym mogłoby pomóc chociażby dzisiejsze pozytywne zamknięcie giełdowych notowań na Wall Street.

Sporządził: Marek Rogalski

Powyższy materiał nie stanowi rekomendacji w rozumieniu rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczących instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców ( Dz.U. nr 206 z 2005 roku, poz. 1715). Nie jest również tekstem promocyjnym Domu Maklerskiego BOŚ S.A.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »