Reklama

Złoty nie zyskał na Jackson Hole

Sympozjum w Jackson Hole za nami i tak jak można było się spodziewać nie przyniosło ono przełomu. Brak jasnego przekazu co do ograniczenia dodruku wysłał ceny akcji w USA na kolejne maksima, złoto zyskiwało, zaś dolar tracił. Złoty jednak niespecjalnie skorzystał z tego prezentu.

Już sama wirtualna formuła sympozjum nakazywała oczekiwać, że nie będzie ono przełomowe. Do tego Powell był jedynym znaczącym obecnie (z punktu widzenia rynków) bankierem centralnym. Mimo braku konkretów jego wystąpienie miało pewien wpływ na notowania - akcje zyskiwały, zaś dolar tracił. Wynikało to z faktu, że Powell dużą część wystąpienia poświęcił na argumentowanie, że wysoka obecnie inflacja w USA nie jest powodem do zmartwień, zaś odnosząc się do coraz mocniejszego rynku pracy wspomniał niemal jednym tchem o wariancie Delta, dając inwestorom kolejny dowód na to, że chce utrzymać dodruk pieniądza tak długo, jak tylko będzie to możliwe. Warto odnotować, że tuż przed wystąpieniem Powella pojawiły się głosy przedstawicieli Komitetu, że warunki dla rozpoczęcia ograniczenia są wreszcie spełnione, dlatego jego wystąpienie tym bardziej okazało się gołębie.

Reklama

Co dalej? Ogromne znaczenie ma raport z rynku pracy w tym tygodniu (piątek 14:30, wcześniej raport ADP w środę o 14:15). Rynek pracy w USA nie jest oczywisty w interpretacji - z jednej strony zatrudnienie jest dużo poniżej poziomów sprzed pandemii, ale firmy raportują problemy ze znalezieniem pracowników i rzeczywiście ilość wolnych etatów jest rekordowa. Być może zatem wygaszanie dopłat do zasiłków uruchomi wzrost zatrudnienia i być może mocny lipcowy raport był już tego pewnym objawem. Jeśli sierpniowy raport będzie podobnie mocny (obecnie rynek liczy na nieco powyżej 700 tys. nowych miejsc pracy) większość w Fed może chcieć rozpoczęcia ograniczenia dodruku. W teorii prezes może przeforsować swoje zdanie, ale żaden prezes nie lubi, gdy w komunikacie pojawiają się głosy sprzeciwu.

Słabszy dolar i euforia na Wall Street powinny w teorii sprzyjać złotemu jednak niemal w ogóle tego nie widać! Złoty jedynie minimalnie zyskał wobec dolara. Kłania się tu coraz bardziej ewidentnie luźna polityka NBP w porównaniu z innymi bankami centralnymi rynków wschodzących. A to z kolei rodzi ryzyka dla zachowania złotego w przypadku pogorszenia globalnych nastrojów. W poniedziałek o 9:00 euro kosztuje 4,5787 złotego, dolar 3,8799 złotego, frank 4,2563 złotego, zaś funt 5,3407 złotego.

dr Przemysław Kwiecień CFA, główny ekonomista XTB

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »