Reklama

Złoty optymistycznie zaczyna święta

Ostatnia sesja przed świętami Bożego Narodzenia pomimo dosyć sennego otwarcia nie musi być nudna. Większość rynków nadal normalnie pracuje, więc w dzisiejszym kalendarzu nie zabraknie danych mogących doprowadzić do większej zmienności.

Czwartek był bardzo ciekawy pod względem ruchów na rynku walutowym. Kolejne świetne dane z amerykańskiej gospodarki dotyczące wzrostu PKB za III kwartał przełożyły się na dalszą aprecjację dolara. Co prawda euro próbowało się temu przeciwstawić dzięki dosyć optymistycznego biuletynu EBC oraz jastrzębim komentarzom prezesa Bundesbanku, który apelował, aby za długo nie zwlekać z zacieśnianiem polityki monetarnej w Eurolandzie.

Reklama

Niemniej jednak to amerykańska waluta ostatecznie triumfowała. Siłę dolara szczególnie wyraźnie było widać na tle o funta, co było związane z dalszymi zawirowaniami w sprawie Brexitu. Dziś o godzinie 10:30 poznamy finalny odczyt PKB z Wielkiej Brytanii za III kwartał. Kolejna pozytywna rewizja mogłaby dać nieco wsparcia brytyjskiej walucie, choć będzie o to trudno, gdyż już wcześniejsze publikacje pokazały na solidny wzrost o 0,5 proc. k/k.

Po południu poznamy natomiast dane z amerykańskiego rynku nieruchomości oraz finalne wskaźniki Uniwersytetu Michigan - obie figury poznamy równo o godzinie 16, jednakże ich waga jest na tyle mała, że raczej nie powinny one doprowadzić do większych zawirowań. Zdecydowanie ciekawiej będzie w Kanadzie - o 14:30 opublikowanie zostanie odczyt o PKB za październik. Mając na uwadze ostatnio słabszą dyspozycję dolara kanadyjskiego, pozytywna niespodzianka mogłaby pomóc w korekcie jego ostatnich spadków.

Złoty kończy okres przedświąteczny z tarczą, choć listopad wcale tego nie zapowiadał. W pierwszej części IV kwartału nasiliły się ryzyka, co do przyszłości polskiej gospodarki - wzrost gospodarczy za okres od lipca do września wypadł zdecydowanie poniżej oczekiwań, a dodatkowo składowe PKB nie dawały dużej nadziei na przyspieszenie ekspansji w kolejnych miesiącach, gdyż inwestycje wyglądały fatalnie. Co więcej, zniesienie reformy wieku emerytalnego mogło oznaczać pogorszenie perspektywy dla dalszej polityki budżetowej, a tym samym przełożyć się na degradację polskiego ratingu.

Dodatkowo wygrana Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w USA doprowadziła do negatywnych dla walut wschodzących zmian na globalnym rynku obligacji - wzrost amerykańskich rentowności poskutkowała do większego napływu kapitału do Stanów Zjednoczonych, głównie z gospodarek rozwijających się. Niemniej jednak na ten moment wygląda na to, iż złoty wyszedł z tych "opałów" obronną ręką. Po pierwsze agencja Standard & Poor's nie tylko nie obniżyła ratingu Polski, ale dodatkowo poniosła jego perspektywę - z "negatywnej" do "stabilnej". Ponadto dane za listopad dają nadzieje, że IV kwartał będzie dla polskiej gospodarki nie najgorszy - poprawiły się wskaźniki dla inwestycji, co przy jednoczesnej poprawie po stronie konsumpcji może doprowadzić do przyspieszenia tempa wzrostu.

Dziś jeszcze o godzinie 10:00 poznamy dane nt. stopy bezrobocia za listopad. Choć konsensus zakłada jej wzrost z 8,2 proc. do 8,3 proc., nie powinno to zaszkodzić sentymentowi wokół polskiej waluty, gdyż jest to zgodne z sezonowością. Poza tym rynek pracy znajduje się w najlepszej sytuacji od lat. Przed 9 dolar kosztuje 4.2286 złotego, euro 4.4140 złotego, frank 4.1216 złotego, zaś funt 5.1963 złotego.

Michał Dąbrowski

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »