Reklama

Złoty ruszył z miejsca

W ostatnim czasie pisałem, że złoty nie wykorzystuje szans jakie stwarza hurraoptymizm na globalnych rynkach i to może się zemścić. Wczoraj jednak kluczowe poziomy wreszcie padły, a dolar jest najtańszy od niemal dwóch lat.

Na froncie makroekonomicznym w zasadzie nie wydarzyło się wiele. Dane z amerykańskiego rynku budownictwa wręcz powinny wesprzeć amerykańską walutę - rozpoczęte budowy domów były o ponad 20 proc. wyższe niż rok temu, pokazując, że ultra tani pieniądz zachęca już Amerykanów do lokowania gotówki (której na razie też mają więcej ze względu na pakiet fiskalny) w rynek nieruchomości. Z kolei spoza USA mieliśmy bardzo słabe dane o zamówieniach maszyn z Japonii (-7,6 proc. m/m), sugerujących, że tam, gdzie bezpośrednio nie dociera stymulacja, gospodarka łapie zadyszkę. Rynki jednak w ostatnim czasie do danych nie przywiązują przesadnej uwagi, dominuje temat polityki Fed i przekonanie, że amerykański bank centralny jest gotów uderzyć w dolara  w celu wspierania (lub jak kto woli "pompowania") wycen aktywów. Dlatego widzimy jednocześnie wzrosty na amerykańskiej giełdzie, złocie i spadek wartości dolara. Wczoraj kurs EURUSD zbliżył się do poziomu 1,20, mimo iż jak już wskazywaliśmy wcześniej, nie specjalnie ku temu uzasadnienia fundamentalnego. Rynek też niespecjalnie reaguje na dyskusje odnośnie kolejnego pakietu w USA - szefowa Demokratów zaproponowała ugodową wersję wsparcia, ale nie jest pewne jak na to zareagują Republikanie, którzy zapewne zauważyli, że brak pakietu szkodzi Joe Bidenowi w sondażach.
Wracając do złotego, jednoczesne przełamanie poziomów 4,40 na parze EURPLN i 3,70 na USDPLN daje polskiej walucie dość istotny impuls techniczny, choć potencjał do ruchu nie jest specjalnie duży i ma raczej długoterminowy charakter (szczególnie wobec nadal przewartościowanego dolara). Zejście w niższe rejony przedziału 4,30-4,40 uzależnione będzie od utrzymania się wzrostów na Wall Street, gdzie z jednej strony aż się prosi o korektę, z drugiej zaś rynek wydaje się zdeterminowany do poprawienia rekordu na S&P500. Dzisiejsza publikacja minutes Fed raczej wiele nie zmieni - polityka amerykańskiego banku centralnego jest dość jasna. Inwestorzy zwrócą uwagę na dyskusję odnośnie ewentualnych dalszych kroków, takich jak kontrola krzywej dochodowości. Wydawałoby się, że wprowadzenie tego rozwiązania w obecnych okolicznościach byłoby absurdalne, ale nie można tego wykluczyć - jest to jednak temat raczej na wrześniowe posiedzenie.

Reklama

Złoty zaczyna środowy handel stabilnie. O godzinie 8:50 dolar kosztuje 3,6647 złotego, euro 4,3758 złotego, frank 4,0584 złotego, zaś funt 4,8581 złotego.
dr Przemysław Kwiecień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »