Reklama

Złoty słabnie mimo sprzyjających warunków

Dzisiejsze notowania głównej pary walutowej w dużej mierze przebiegał w wąskiej konsolidacji pomiędzy 1,3030, a 1,3070. Od początku sesji europejskiej popytowa strona rynku starała się odrabiać poniesione wczoraj straty. Jednak brak istnych impulsów, które mogły by wspomóc wzrosty zatrzymały notowania na poziomie 1,3070.

Próba wybicia się ponad tą wartość nie trwała zbyt długo i zakończyła się niepowodzeniem. Cofniecie kursu wyhamowało w okolicy 1,3050. Bez większego znaczenia inwestorzy przyjęli publikowane dziś dane ze Strefy Euro. Inflacja konsumencka wyniosła zgodnie z oczekiwaniami 2,7 proc. r/r. Gorzej od szacunków wypadła produkcja przemysłowa, która w porównaniu do analogicznego okresu w poprzedni roku kurczyła się w tempie 1,2 proc.

W miarę zbliżania się do sesji amerykańskiej dolar znów coraz mocniej nabierał na znaczeniu. Notowania mimo utrzymujących się bardzo dobrych nastrojów na europejskich parkietach giełdowych zmierzały w stronę ostatnich minimów. Test tych okolic przyniósł w końcówce handlu na Starym Kontynencie lekkie cofnięcie. Bez wpływu na notowania pozostało wystąpienie szefa FED Bena Bernanke, który w swoim przemówieniu bardziej skupił się na sektorze bankowym niż na polityce monetarnej.

Reklama

Złoty wyraźnie traci

Od początku dzisiejszej sesji europejskiej złoty tracił na wartości. Mimo przedpołudniowej próby odbicia na rynku eurodolara ceny zagranicznych walut systematycznie wzrastały. Już w połowie sesji para EUR/PLN mocno zbliżyła się do istotnego poziomu wsparcia na 4,15. W tym samym czasie dolar - złoty testował okolice poziomu 4,1750. Po południu w miarę rozkręcania się notowań za oceanem złoty zaczął tracić coraz bardziej na wartości. Kurs EUR/PLN bez większych problemów pokonał poziom 4,15 i ustanowił szczyt na poziomie 4,1580.

Na drugiej parze maksimum wypadło na 3,19 zł za dolara. Rodzima waluta deprecjonował się dziś mimo sprzyjających warunków. Wzrosty na parkietach giełdowych, czy informacje płynące z Ministerstwa Finansów, które poinformował, że do końca marca zostanie sfinansowane ponad 50 proc. potrzeb pożyczkowych na ten rok nie były w stanie powstrzymać wyprzedaży. Przyczyny słabości złotego można upatrywać w rynku długu, gdzie dziś rosła rentowność polskich 10 latek. W końcówce sesji londyńskiej po cofnięciu się z nowych szczytów cena dolara wynosiła 3,1780 zł, zaś euro 4,1480 zł.

Michał Mąkosa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »