Reklama

Złoty słaby mimo lepszych danych GUS

Kolejny raz potwierdza się reguła, że lepsze dane z Polski mają znaczenie dla złotego tylko wtedy, kiedy na rynkach światowych mamy korzystny splot wydarzeń.

Kolejny raz potwierdza się reguła, że lepsze dane z Polski mają znaczenie dla złotego tylko wtedy, kiedy na rynkach światowych mamy korzystny splot wydarzeń.

Dzisiaj paradoksalnie zostały wykorzystane do wyjścia ze złotego, co sprawiło, że nasza waluta traciła bardziej, niż chociażby węgierski forint (inwestorzy mają większe zaufanie do populistycznych pomysłów premiera Orbana?). Główny Urząd Statystyczny podał, że sprzedaż detaliczna w kwietniu wzrosła aż o 18,6 proc. r/r (oczek. 14.9 proc. r/r), a bezrobocie spadło do 12,6 proc. (zgodnie z szacunkami).

Tak wysoka dynamika sprzedaży, to głównie efekt statycznej bazy (w kwietniu 2010 r. mieliśmy katastrofę smoleńską) i nierealna do powtórzenia w przyszłości. Niemniej dodaje nieco punktów obozowi tych analityków, którzy sądzą, że RPP mogłaby zdecydować się na kolejną podwyżkę stóp procentowych już w pierwszych dniach czerwca. To może w ciągu kolejnych dni zaprocentować złotemu, jeżeli sytuacja globalna chwilowo się poprawi.

Reklama

A na świecie dalej "wałkowaliśmy" temat Grecji. Po spotkaniu greckiego premiera z prezydentem okazało się, że obaj panowie zaprzeczyli spekulacjom o możliwości przeprowadzenia wcześniejszych wyborów i wyrazili nadzieję, że dobrze by było znaleźć szeroki front poparcia dla koniecznych reform. Wykluczono też możliwość przeprowadzenia krajowego referendum ws. kolejnych cięć wydatków, a takie spekulacje też się pojawiały.

Niemniej agencja Reuters podała, iż planowane jest spotkanie przedstawicieli misji MFW, KE i ECB z szefem greckiej opozycji (najpewniej w celu zmiękczenia jego twardego stanowiska). Na rynku pojawiły się też spekulacje, jakoby Międzynarodowy Fundusz Walutowy chce wstrzymać wypłatę kolejnych transz kredytu, chyba, że Europejczycy zdeklarują większą pomoc finansową dla Grecji. Ci z kolei twierdzą, że ta musi się szybciej reformować, a przeciętni Grecy taką możliwość odrzucają. Koło się zamyka, a czas cały czas biegnie...

O godz. 14:30 napłynęły kolejne słabe dane makroekonomiczne z USA. Dynamika zamówień na dobra trwałego użytku spadła w kwietniu o 3,6 proc. m/m, a bez transportu o 1,5 proc. m/m (to gorzej od rynkowych szacunków). Negatywnej reakcji na giełdach za bardzo nie widać, ale jeżeli to się zmieni, to może nam wygenerować dodatkowy impuls do umocnienia się dolara.

EUR/USD: Mimo, że grecka tragedia nadal trwa, to EUR/USD nie zdołał dzisiaj zejść poniżej 1,40. Obserwowana konsolidacja w granicach 1,40-1,41 może świadczyć o tym, że rynek zaczyna nastawiać się pod bardziej pozytywny rozwój wypadków, a ryzyko spadku do 1,39 jeszcze w tym tygodniu zaczyna się oddalać. Niemniej potwierdzeniem, że sytuacja zaczyna się poprawiać byłoby dopiero wyjście ponad 1.4220-50, co obecnie biorąc pod uwagę ustawienia dziennych wskaźników może być prognozą nieco na wyrost. Poczekajmy na dalszy rozwój wypadków.

Sporządził: Marek Rogalski - analityk DM BOŚ (BOSSA FX)

Powyższy materiał nie stanowi rekomendacji w rozumieniu rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczących instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców ( Dz.U. nr 206 z 2005 roku, poz. 1715). Nie jest również tekstem promocyjnym Domu Maklerskiego BOŚ S.A. Pełny raport można znaleźć pod adresem www.bossa.pl.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »