Reklama

Złoty w oku greckiego cyklonu

Informacje o tym, że grecki premier zaczął uginać się pod falą masowych protestów, które mają na celu niedopuszczenie do uchwalenia nowego planu oszczędnościowego, to najgorsze, co można sobie obecnie wyobrazić.

Informacje o tym, że grecki premier zaczął uginać się pod falą masowych protestów, które mają na celu niedopuszczenie do uchwalenia nowego planu oszczędnościowego, to najgorsze, co można sobie obecnie wyobrazić.

Jeorjos Papandreou wpierw chciał się zrzec stanowiska, aby móc stworzyć rząd jedności narodowej (który jednak zgodziłby się na wszystkie konieczne reformy), a kiedy szybko okazało się, że opozycyjna Nowa Demokracja chce jednak rozdawać własne karty i chciałaby wcześniejszych wyborów (co było to przewidzenia), zaproponował jedynie rekonstrukcję rządu. Ma to na celu uspokojenie społecznych nastrojów, ale czy to się uda? Może się okazać, że grecki rząd nawet, jeżeli przyjmie reformy, to będą one tylko na papierze. I wydaje się, że to tego może najbardziej obawiać się rynek. W takiej sytuacji dalsza pomoc dla Grecji może stanąć pod znakiem zapytania. Zresztą w tej sprawie wciąż istnieją spore rozbieżności, chociaż wczoraj rzecznik niemieckiego resortu finansów zasugerował, iż udało się osiągnąć wstępne porozumienie w drażliwej kwestii udziału prywatnych inwestorów, do której spore obiekcje miał Europejski Bank Centralny. Szczegółów jednak nie ma - najpewniej poznamy je w najbliższy weekend, po spotkaniu kanclerz Merkel z prezydentem Sarkozym, a następnie podczas dwudniowych obrad Eurogrupy (19-20 czerwca). Być może Niemcy ugną się pod naciskiem ECB. Zwłaszcza, że wczoraj Financial Times sugerował, iż niemieckie rozwiązanie skutkowałoby koniecznością dokapitalizowania greckich banków na kwotę 20 mld EUR, a dzisiaj rano Nout Wellink z ECB stwierdził, iż konieczne byłoby podwojenie europejskiego funduszu ratunkowego do 1,5 bln EUR.

Reklama

Grecki straszak mocno działa dzisiaj na wyobraźnię inwestorów - porównanie do sytuacji z upadkiem banku Lehman Brothers, przywoływane jest dość często. Stąd też nie dziwią spadki na giełdach, silna przecena euro względem pozostałych walut i umacnianie się dolara. Traci też nasz złoty w ślad za rynkami wschodzącymi. Uwagę przykuwa zwłaszcza wzrost notowań dolara, który naruszył poziom 2,80 zł, a także franka - w okolice 3,29 zł. Dzisiejsza decyzja Narodowego Banku Szwajcarii, który pozostawił stopy procentowe na niezmienionym poziomie, była oczekiwana, stąd też za bardzo nie wpłynęła na notowania CHF na rynkach światowych. Zwłaszcza, że SNB tylko nieznacznie obniżył prognozy inflacyjne, co może sugerować, iż w najbliższym czasie nie ma za bardzo szans na ewentualne interwencje w celu osłabienia "szwajcara". Na uwagę zasługuje też sformułowanie, iż SNB nie będzie w stanie długo utrzymywać ujemnych, realnych stóp procentowych. Dzisiaj uwagę inwestorów nadal będą przyciągać informacje z Grecji. Niemniej poza tym warto będzie zwrócić uwagę na publikacje ze strefy euro, Polski i USA, o których wpływie piszę w subiektywnym kalendarzu makro.

EUR/PLN: Po tym jak wczoraj doszło do naruszenia bariery 3,94, dzisiaj rano rynek uderzył w kolejny opór na 3,96. Jego naruszenie nie będzie jednak już tak łatwe bez dodatkowych negatywnych impulsów z rynków światowych. Bardziej prawdopodobna może być, zatem sytuacja w której emocje zaczną stopniowo opadać, a notowania euro do jutra wrócą w okolice 3,94.

USD/PLN: Bardzo dynamiczna zwyżka doprowadziła do naruszenia oporu na 2,80. Nie jest ono na razie trwałe, chociaż nie można wykluczyć, że podejdziemy dzisiaj pod okolice mocnego oporu 2,82-2,83. Ich naruszenie może być dość trudne. Niewykluczone, że jesteśmy blisko jakiegoś okresowego szczytu.

EUR/USD: W przeciągu doby rynek spadł o 300 pipsów. To dużo, stąd też nie dziwią próby "łapania dołków". Niemniej ta, która jest obecnie podejmowana z okolic 1,4088 raczej nie będzie skuteczna. Mocny opór to 1,4166-70 i jego naruszenie jest mało prawdopodobne. Niewykluczone, że spróbujemy zejść do 1,4040-60, gdzie być może dojdzie do ustanowienia jakiegoś okresowego dołka.

GBP/USD: Wiele będzie zależeć od publikacji danych o godz. 10:30. Niemniej sytuacja techniczna daje spore prawdopodobieństwo testowania jeszcze dzisiaj okolic 1,6050-1,6100. Pozytywne jest to, iż może to być jakiś okresowy dołek.

Sporządził: Marek Rogalski - analityk DM BOŚ (BOSSA FX)

Powyższy materiał nie stanowi rekomendacji w rozumieniu rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczących instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców ( Dz.U. nr 206 z 2005 roku, poz. 1715). Nie jest również tekstem promocyjnym Domu Maklerskiego BOŚ S.A. Pełny raport można znaleźć pod adresem www.bossa.pl.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »