Reklama

Złoty w spirali osłabienia, euro, funt i dolar ciągle drożeją

Nie widać końca tarapatów złotego. Kurs euro w końcówce ubiegłego tygodnia dotknął 4,65 zł, a notowania znalazły się najwyżej od Globalnego Kryzysu Finansowego, czyli od 12 lat. Trudno zakładać, żeby w końcówce kwartału położenie polskiej waluty uległo diametralnej poprawie.

EUR/PLN tydzień zaczyna przy 4,64, mając ostatnie maksima na wyciągnięcie ręki. Mocny punkt złotego, czyli relatywnie silny wzrost gospodarczy, jest wystawiony na ciężką pandemiczną próbę. Oddalająca się perspektywa odmrożenia gospodarki neutralizuje ten aspekt i eksponuje piętę achillesową, którą jest krajowa polityka pieniężna.

Reklama

Nastawienie Narodowego Banko Polskiego należy postrzegać jako skrajnie łagodne i tym samym negatywne dla waluty, także na tle poczynań władz monetarnych innych państw regionu. Na przychylniejsze spojrzenie na złotego nie pozwala inwestorom niepewność dotycząca kwietniowego wyroku Sądu Najwyższego ws. frankowiczów, który może okazać się potężnym ciosem w kondycję krajowego sektora bankowego. W skrajnym scenariuszu koszt wg szacunków KNF może przekroczyć nawet 230 mld zł, ale najbardziej prawdopodobna jest trzykrotnie mniejsza wartość.

Niepokojące jest również to, że złoty nie odrabia start, nie zyskuje nawet w momentach poprawy nastrojów. Chociażby w piątek na Wall Street miało miejsce 1,5-procentowe podbicie, które wywindowało średnią Dowa i S&P500 na rekordy wszech czasów. Przypomina to trochę mechanizm zapadki: złoty porusza się obecnie jedynie w dół, z przystankami, gdy apetyt na ryzyko jest silniejszy. Szerzej charakter ruchu kursu opisywaliśmy w piątkowym komentarzu. Jednocześnie dolar cały czas pozostaje mocny, a funt zdaje się mieć spadkową korektę za sobą. GBP/PLN kończy marzec najwyżej od 2016 r. i powyżej 5,40.

Euro i dolar na fiskalnych rozdrożach

Ledwie zatwierdzony został program fiskalny o wartości 1,9 bln USD, administracja Joe Bidena ruszyła z pracami nad kolejnym pakietem - infrastrukturalnym. Jego zakładana wartość to ok. 3 biliony dolarów, a priorytetem jest dekarbonizacja gospodarki USA do 2050 r., a także rozbudowa sieci 5G i upowszechnienie szerokopasmowego dostępu do internetu. Biorąc pod uwagę sprzeciw ze strony Republikanów i fakt, że będzie on wymagał poparcia 60 Senatorów, trudno zakładać równie szybką i sprawną ścieżkę legislacyjną jak przy ostatnim programie.

W tym samym czasie pojawiają się kolejne przesłanki, które mogą sugerować, że start Funduszu Odbudowy UE o wartości 750 mld euro może ulec opóźnieniu. Pierwsze obligacje miały zostać wyemitowane w połowie roku. Zanim dojdzie do tego i uwspólnotowienie ryzyka kredytowego stanie się faktem, może być potrzebna opinia niemieckiego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego. Bez niej prezydent Frank-Walter Steinmeier prawdopodobnie nie podpisze ustawy zatwierdzonej w ubiegłym tygodniu w obu izbach parlamentu. Fundusz nie powinien być realnie zagrożony, ale każda opieszałość działać będzie na niekorzyść euro.

Wspólnej walucie już teraz szkodzi ślimaczy postęp programu szczepień i sytuacja epidemiczna osłabiająca perspektywy koniunktury. EUR/USD osunął się pod 1,18 i na razie mało prawdopodobny jest powrót do zwyżki. Skutkuje to oczywiście wysokimi poziomami USD/PLN - perspektywa wzrostu kursu dolara w kierunku 4 zł jest realna, ale takie pułapy nie powinny się trwale utrzymywać. Na dalszą część roku scenariuszem bazowym pozostaje odrabianie strat przez złotego i powrót do osłabienia dolara. Obie tendencje nie mają jednak realnych szans, by wykrystalizować się w obecnym środowisku.

Tydzień skrócony, ale ważny

Wspomniany pakiet infrastrukturalny ma zostać szczegółowo zaprezentowany w środę. Poza tym przełom miesiąca to zawsze czas obfitujący w dane makroekonomiczne. Inwestorzy będą analizować, czy nadal wskazują one na gospodarczą dominację Stanów Zjednoczonych i czy dają podstawy, by podważać stanowisko Rezerwy Federalnej, która zaklina się, że szybko nie odetnie monetarnej kroplówki odbijającej gospodarce. Przypomnijmy, że przez większą część kwartału trwało przeciąganie liny pomiędzy rynkiem a Fedem, które przybierało formę najsilniejszej od ośmiu lat wyprzedaży obligacji skarbowych. Jej skutkiem ubocznym było również umocnienie dolara. Tendencja ta zdominowała rynki w pierwszym kwartale. Szerzej omawiamy ją w trzecim odcinku podcastu "Kurs na weekend", w którym podsumowujemy ostatnie miesiące w globalnej gospodarce.

Na wielu rynkach tydzień będzie skrócony przez Święta Wielkanocne. Jego początek również jest spokojny pod kątem liczby publikacji makroekonomicznych. Dopiero środa przyniesie wysyp danych inflacyjnych a czwartek - serię głównych barometrów koniunktury. W obu przypadkach poznamy również wskaźniki dla Polski. W tej chwili dla złotego dużo ważniejszy jest jednak rozwój sytuacji epidemicznej. Na zakończenie tygodnia poznamy raport z amerykańskiego rynku pracy, który powinien potwierdzić narastanie impetu tej sfery gospodarki.

Bartosz Sawicki

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »