Reklama

Zmiana układu sił czy mocna korekta?

Mario Draghi rozczarował wczoraj rynki, a zrobił to nie przy pomocy jakichś spektakularnych działań czy zaniedbań, a po prostu dlatego, że w szeregu dział, jakie wytoczył, zabrakło np. podwyższenia miesięcznej kwoty QE. Utrzymano ją na poziomie 60 mld EUR, jakkolwiek sam program został wydłużony przynajmniej do marca 2017 r. Poza tym obniżono szacunki inflacji na lata 2016 i 2017, ogłoszono też, że będą kupowane obligacje samorządowe, a dochody z tych zakupów będą reinwestowane.

Wczorajszy przykład pokazuje, że czasami fakt zdyskontowania zjawisk ma duże znaczenie, naprawdę duże. Skok z okolic 1,0520-30 do 1,08 - 1,09 (a teraz jesteśmy wyżej na EUR/USD) - to nie jest rzecz częsta.

Co czeka nas teraz? O 14:30 poznamy dane z rynku pracy USA nt. bezrobocia i zmiany zatrudnienia, tzw. payrollsy. Raport ADP wypadł ostatnio nieźle, a czasami uważa się go za wstęp do payrollsów. Z drugiej strony, słabe były indeksy ISM dla usług i (zwłaszcza) przemysłu. Gdyby jednak dzisiejszy odczyt był dobry, to można się spodziewać pewnego rodzaju umocnienia dolara.

Reklama

Gdyby wczorajsza wypowiedź Draghiego miała inny wymiar, gdyby EUR/USD pozostał na obecnych poziomach czy też zszedł niżej, to moglibyśmy się spodziewać reakcji podobnej do dzisiejszej - ale w połowie grudnia, po decyzji Fed o stopach (które pewnie będą podniesione). Innymi słowy, to właśnie wtedy mogłoby się okazać, że rynek jest już tak zbity w dół, że nie ma siły schodzić dalej. Ale teraz jesteśmy dużo wyżej i zapewne w ciągu 10 dni nie wrócimy tak łatwo do 1,05 - 1,06. Innymi słowy, ponieważ, mówiąc potocznie, jest z czego spadać, to decyzja o wyższych stopach powinna - przynajmniej w pierwszym rzucie - zadziałać standardowo, zgodnie z logiką, tj. obniżyć eurodolara. To jednak spekulacje na przyszłość odległą o ponad tydzień. Na razie wsparciem mogą być okolice 1,0820-30.

Odwrócenie sytuacji

Dotychczas EUR/PLN w miarę się trzymał, jeśli mowa o sile złotego - a to USD/PLN był tą pechową parą, na której orzeł biały nieustannie tracił. Teraz obraz ten się odwrócił. Oto na EUR/PLN wczorajsze wydarzenia wywindował kurs z okolic 4,27 do 4,32, zaś na USD/PLN zeszliśmy gwałtownie do 3,95. To wsparcie w sumie zadziałało pomimo naruszenia, podobnie jak 19 listopada. Nowa świeca rysuje się nieco wyżej, rano mamy 3,96 i więcej.

Generalny scenariusz, jaki zakładamy, to jednak pewna normalizacja w kierunku 4 zł na USD/PLN i w kierunku 4,30 na EUR/PLN. Wczoraj było sporo szoku i spekulacji, za chwilę tego impulsu zabraknie. Z drugiej strony, jest ciekawe, co dziś o 18:00 powie Mario Draghi, czy jakoś skoryguje swoje wczorajsze zapowiedzi. Oczywiście decyzje o konkretnym wymiarze zostały już podjęte, ale być może bankier spróbuje zadziałać coś ogólnym wymiarem swych słów. W gruncie rzeczy przecież EBC chce raczej słabego euro niźli tak wzmocnionego jak teraz. Być może arsenał środków przesunięto na wiosnę.

Poza tym po południu, wieczorem i w nocy wypowie się kilku przedstawicieli Fed: Harker, Dudley, Bullard i Kocherlakota. To też może mieć pewne znaczenie w kontekście przyszłej ścieżki podwyżek stóp.

Tomasz Witczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »