Reklama

Znów czekamy na non-farm payrolls

Eurodolar wita nas w nowym tygodniu kursem 1,1660. Nie ma zatem żadnej przełomowej zmiany, stara konsolidacja trwa, ostatnio zawężona do zakresu 1,1575 - 1,1750. Zadajmy zatem sakramentalne pytanie: co nas dzisiaj czeka? - i udzielmy na nie odpowiedzi.

Dziś niewiele w programie, jeżeli chodzi o kalendarium makro, a przynajmniej w kontekście euro i dolara. Bo przecież na tę parę nie wpłynie dynamika PKB Szwecji, którą poznamy o 9:30 - acz zawsze warto zerknąć na dane. O 11:00 mamy za to wskaźniki koniunktury gospodarczej dla Strefy Euro - pakiet rozbudowany, jednak na ogół nie budzący wielkich zmian na wykresie głównej pary. O 14:00 poznamy za to inflację CPI i HICP dla Niemiec, to już istotniejsze. O 16:00 przenosimy się do USA, by zerknąć na indeks podpisanych umów kupna domów, zaś o 16:30 poznamy przemysłowy indeks Dallas Fed.

Reklama

Co w dalszej części tygodnia? Jutro w programie m.in. japońska produkcja przemysłowa i niemiecka sprzedaż detaliczna, a do tego PKB Strefy Euro. W środę pojawią się końcowe odczyty indeksów PMI dla przemysłu różnych państw, w czwartek natomiast zamówienia w USA. W piątek mamy to, o czym w tytule: non-farm payrolls, oficjalne dane z rynku pracy USA, dość ważne dla eurodolara, niekiedy bardzo ważne. Mowa o zmianie zatrudnienia, o wysokości bezrobocia oraz o płacy godzinowej. Im lepsze, tym silniejszy powinien być USD (i vice versa), jakkolwiek na razie nie zakładamy finału konsolidacji, która ciągnie się już od maja, chyba że przy współudziale innych czynników.

Para GBP/EUR stoi przy 1,1250, GBP/USD na 1,31. W obu wypadkach to poziomy nieco wyższe od dołków z 19 - 20 lipca, zatem funt się od tego czasu wzmocnił. Testem sytuacji będzie czwartek, bo wtedy Bank Anglii powinien podwyższyć stopę procentową z 0,50 proc. do 0,75 proc., a pewnie i powiedzieć - ustami prezesa Carney - parę słów o dalszej polityce. Ważny będzie też rozkład głosów w gremium decyzyjnym.

Para USD/PLN jest teraz na 3,6770. To znaczy, że wsparcie w rejonie nieco niższym, przy 3,6570 - 3,66, jeszcze się broni, na razie się utrzymało. Wykres wciąż odbija konsolidacyjny klimat pary głównej.

Na EUR/PLN notujemy 4,2860. Pod koniec minionego tygodnia zakreślono ok. 2,2680 w minimach, ale finał piątkowych zmagań rozegrano wyżej i na razie złoty się nie wzmacnia. Może to oznaczać, że rynek próbuje kontynuować bardzo ogólną koncepcję osłabiania PLN w ujęciu długoterminowym (zresztą, od początku lipca złoty zyskiwał, jest więc skąd wracać).

Tomasz Witczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »