Reklama

Zwierzęce instynkty

Zwierzęce instynkty są motorem, który uruchamia takie zjawiska jak ślepa wiara w stale rosnące ceny czy gwałtowny spadek zaufania do rynków kapitałowych. Zjawiska te występują na rynkach finansowych na całym świecie, ponownie dając o sobie znać w trakcie ostatnich wydarzeń zarówno na rynku giełdowym, jak i walutowym.

Ponad 2 proc. w USA, ponad 3 proc. w Europie - dokładnie tyle traciły w trakcie wczorajszej sesji najważniejsze indeksy na największych giełdach na świecie. Pogarszająca się sytuacja w Chinach, a także niepewność związana z podwyżką stóp procentowych przez Rezerwę Federalną zbierają ponure żniwo na globalnym rynku finansowym.

Reklama

Nie można jeszcze powiedzieć, iż panika jest pełna, niemniej jednak skala wyprzedaż musi budzić pewne obawy co do kondycji światowej gospodarki. Na całym tym zamieszaniu najwięcej traci amerykański dolar, któremu wyjątkowo mocno szkodzi wzrost awersji do ryzyka. Jeszcze kilka lat temu w podobnej sytuacji USD byłby jedną z najmocniejszych walut na rynku, stanowiąc bezpieczną przystań dla inwestorów, jednak w obliczu zbliżającej się podwyżki stóp przez FED każde zawirowanie na rynku mogące opóźnić moment podwyżki zaczyna ciążyć dolarowi i dokładnie taki scenariusz możemy obserwować w ostatnich dniach.

Na całej sytuacji najwięcej zyskuje europejska waluta, jednak nie jest to wzrost spowodowany poprawą sytuacji w europejskiej gospodarce, a paniką na światowych giełdach. Ostatnie zachowanie euro dobitnie pokazuje, iż stało się ono walutą finansującą w strategii typu carry trade, podobnie jak kilka lat temu japoński jen. W związku z tym ( w uproszczeniu) wzrost napięcia na światowych rynkach powoduje zamykanie otwartych pozycji, prowadząc do umocnienia wspomnianych już walut. Na rynku zwykło się mówić, iż drzwi do ucieczki zawszę są zbyt ciasne, to wyraźna aprecjacja euro z ostatnich dni nie powinna nikogo dziwić. Gdyby więc światowa korekta miała się przerodzić w większe załamanie, to euro będzie prawdopodobnie jednym z największych wygranych całej sytuacji.

Z punktu widzenia dalszych losów na rynku niezwykle istotne będzie zachowanie Rezerwy Federalnej. Podnosząc stopy i nie popadając w panikę FED dałby rynkowi sygnał, iż wierzy zarówno we wzrost gospodarczy, jak i stabilizację sytuacji. Gdyby jednak FOMC zdecydował się odłożyć w czasie termin rozpoczęcia zacieśniania polityki monetarnej, to rynek może zacząć podejrzewać, iż członkowie Komitetu wiedzą coś, czego nie dostrzega nikt inny, a wtedy wspomniane już drzwi mogłyby się okazać ciaśniejsze od ucha igielnego. O godzinie 8:48 za dolara płacono 3,7215 zł, za euro 4,1964 zł, a za franka szwajcarskiego 3,8894 zł.

Jakub Stasik

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »