Trybunał UE: Polska mają prawo karać za brak koncesji hazardowych

Władze polskie mają prawo wymagać koncesji na prowadzenie kasyn gry i karać za ich brak, zgodnie z ustawą o grach hazardowych, nawet jeśli przepisy te nie zostały notyfikowane Komisji Europejskiej - wynika z czwartkowego wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE.

Sprawa dotyczy dwóch Polaków oskarżonych o to, że urządzali oni gry na automacie bez koncesji, co było naruszeniem polskiego prawa.

Oskarżeni bronili się, argumentując że wymóg dotyczący zezwolenia stanowi przepis techniczny w rozumieniu dyrektywy UE.

Twierdzili, że Polska nie poinformowała Komisji Europejskiej o przepisach dotyczących koncesji, nie może więc powoływać się na nie w akcie oskarżenia.

Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu uznał w czwartek, że polska ustawa o grach hazardowych nie wchodzi w zakres przepisów technicznych, tym samym przyznając rację polskim władzom.

..................

Obawiam się, że Bruksela negatywnie odniesie się do projektu wprowadzenia monopolu państwowego na gry na automatach; może też zakwestionować możliwość blokowania stron internetowych oferujących nielegalny hazard - mówił niedawno PAP ekonomista z SGH dr Artur Bartoszewicz.

Reklama

W Sejmie trwają prace nad rządowym projektem zmian w tzw. ustawie hazardowej, który gruntownie zmienia ustawę z 2009 roku, a zarazem m.in. wprowadza silną kontrolę państwa w obszarze gier na automatach.

- Obawiam się, że Bruksela negatywnie odniesie się do projektu wprowadzenia monopolu państwowego na gry na automatach. Prawo unijne przewiduje możliwość prowadzenia działań monopolistycznych, ale tylko w tych obszarach, które są niezbędne dla państwa albo dla zapewnienia danej usługi, której dostępność w inny sposób byłaby ograniczona, albo też dla bezpieczeństwa tej usługi. Wątpię, czy projekt praktycznego upaństwowienia gier na automatach zostanie tak oceniony - zapowiedział ekspert.

- Rynek hazardowy w Europie, i nie tylko w Europie, jest tak ogromny, że państwo powinno być w nim partnerem dla biznesu i klientów, a nie podmiotem tego rynku. Taka rola przerośnie państwo. Nie będzie miało sił, środków, instrumentów, by zrealizować cele ustawy, to jest, jak rozumiem, przychody podatkowe i bezpieczny rozwój tej branży w Polsce - mówił.

- W projekcie jest przewidziana możliwość blokowania stron internetowych oferujących nielegalny hazard, czyli najczęściej zarejestrowanych za granicą. Obawiam się, że nie będzie to skuteczne. Zwłaszcza, że technologie bardzo szybko się rozwijają i ci, którzy będą chcieli obejść te blokady, na pewno znajdą sposoby. Poza tym, takie rozwiązanie może zostać zakwestionowane przez Komisję Europejską z punktu widzenia przepisów o rynku wspólnotowym, bo faworyzować będzie podmioty działające i zarejestrowane w Polsce - stwierdził dr Bartoszewicz.

- Lepsza jest konkurencja podatkowa, tak jak w innych dziedzinach gospodarki, tworzenie lepszych warunków, nie tylko podatkowych. Tak, by uczciwi inwestorzy z tej branży woleli rejestrować się i płacić podatki w Polsce. W dobie rozwoju internetu, a ta branża w dużej mierze działa w internecie, rygorystyczne podejście i zakazy odniosą skutek odwrotny od zamierzonego. Raczej chciałbym, żeby polski ustawodawca próbował wyprzedzić różne trendy w tej branży - dodał.

Ekspert przypomniał, że "poprzednia ustawa bardzo ograniczała możliwość prowadzenia działań związanych z hazardem". - Była tak naprawdę reakcją na ówczesną aferę hazardową, więc mechanizm w niej zawarty szedł bardziej w kierunku ograniczania aktywności biznesu, który wiąże się z oferowaniem usług opartych na grach losowych, zakładach wzajemnych, grach na automatach itd. - wskazał dr Bartoszewicz.

- Nowe rozwiązanie prawne ma wyeliminować wszelkiego rodzaju niedociągnięcia i nieprawidłowości, które zostały wygenerowane poprzednim rozwiązaniem. Szczególnie chodzi o brak kontroli państwa nad obszarami związanymi z prowadzeniem tego rodzaju aktywności oraz, co za tym idzie, brakiem korzyści dla państwa z istnienia takiego biznesu. Jeżeli wytwarza się zakazy i obostrzenia, a takie są zawarte we wciąż obowiązującej ustawie, to tworzy się szara strefa, a czasem wręcz +czarna+, czyli związana ze światem przestępczym. Państwo nie tylko nie czerpie z tego przychodów podatkowych, ale jeszcze dodatkowo musi płacić na zwalczanie skutków takiego stanu rzeczy - wyjaśnił.

Ekspert zauważył, że "krytycy liberalizacji przepisów dotyczących hazardu uważają, że państwo nie powinno czerpać zysków z hazardu". - To kwestia ocen o charakterze etycznym. Z punktu widzenia ekonomii sprawa wygląda tak, że hazard jest powszechny na całym świecie. W dobie internetu, rozwoju technologii informatycznych i globalizacji nie da się od tego odciąć społeczeństwa i kraju, więc nowelizacja była konieczna - podkreślił.

Projekt przedstawiał posłom we wrześniu wiceminister finansów Wiesław Janczyk. Podkreślał, że gruntownie zmienia on ustawę z 2009 roku, a zarazem wprowadza silną kontrolę państwa w obszarze gier na automatach.

Przyznał, że dokument rozszerza katalog gier, które będą mogły być legalne (umożliwia np. grę w pokera poza kasynami do gry). Jednocześnie większość gier hazardowych, w myśl projektu, będzie objętych monopolem państwa, dzięki czemu "gracze będą mogli czuć się bezpiecznie".

Dokument zakłada, że będzie można urządzać gry na automatach także poza kasynami, ale będzie to w punktach prowadzonych przez spółkę skarbu państwa. - Chcemy, by te urządzenia były spięte w jedną sieć i w 100 proc. monitorowane - mówił Janczyk.

Nowe prawo, jak podkreślał, ma doprowadzić do zmniejszenia "szarej strefy" w grach hazardowych, "zwłaszcza w obszarze gier na automatach i w internecie". Monopolem państwa objęte będzie bowiem także urządzanie gier hazardowych w internecie, z wyjątkiem zakładów wzajemnych i loterii promocyjnych.

Projekt, mówił wiceminister, przewiduje możliwość blokowania dostępu do nielegalnych stron internetowych oraz "utrudnianie wykonywania płatności na rzecz podmiotów oferujących nielegalne gry hazardowe w internecie". Szef MF ma ponadto prowadzić rejestr domen służących do oferowania gier hazardowych niezgodnie z ustawą. Każdy, kto będzie chciał wejść na taką domenę, będzie od razu przekierowywany na stronę MF i uzyska informację, że to domena nielegalna.

Od wpisu do rejestru przysługiwał będzie sprzeciw, a procedura będzie objęta kontrolą sądową. Z nielegalnych stron będą także usuwane odnośniki, oferujące szybkie wpłaty. - Każdy uczestnik gry będzie mógł się zorientować, że działa legalnie - podkreślał wiceminister finansów.

Dokument wprowadza też mechanizmy weryfikacji wieku gracza oraz obowiązek rejestracji graczy. Gracze będą mogli kontrolować swoją aktywność. Ma to umożliwić, przekonywał Janczyk, ochronę osób małoletnich i ludzi mających skłonność do uzależnień.

Zakazane będzie posiadanie automatów do gier przez nieuprawnione podmioty. Projekt zakłada podwyższenie kar za grę bez koncesji - z 12 tys. zł do 100 tys. zł za automat.

Dzięki nowelizacji resort finansów spodziewa się docelowo wpływów do budżetu w wysokości 1,5 mld zł rocznie - informował Janczyk. Ustawa miałaby wejść w życie od 1 stycznia 2017 roku i byłyby trzy miesiące na dostosowanie się do jej wymogów.

PAP
Dowiedz się więcej na temat: Trybunał Konstytucyjny | kasyna | hazard | koncesja
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »