Wiele znanych marek wciąż działa w Rosji. "Lista wstydu" to ponad 240 firm

Rok od rozpoczęcia wojny Rosjanie wciąż mogą kupować produkty zachodnich marek. W ich kraju działają 242 zagraniczne firmy - wynika z prowadzonej od 28 lutego 2022 r. “Listy wstydu” zespołu prof. Jeffreya Sonnenfelda z Uniwersytetu Yale. Firmy wskazują, że wyprowadzka byłaby dla nich droższa niż pozostanie w Rosji. Boją się też utraty aktywów.

Rosjanie wciąż mogą robić zakupy w Auchan i Leroy Merlin, pić kawę w Hard Rock Cafe, kupować ubrania Benettona i Lacoste i zakładać rachunki w Raiffeisen Bank. Z obsługiwania tras lotniczych nie zrezygnował Qatar Airways ani Air Serbia, która w czerwcu otworzyła w Rosji nowy kierunek. Wstrzymały inwestycje, ale wciąż pozostają na rosyjskim rynku m.in. Giorgio Armani, Hilton, Carlsberg, Johnson & Johnson, Nestlé, Mars, Toshiba i Yves Rocher.  

Każdy ma argumenty

Każda z firm, która wciąż działa na rosyjskim rynku, ma na to swoje uzasadnienie. Na przykład zaopatrywaniem klientów tylko w podstawowe i niezbędne towary. Przykładem jest Unilever, istniejąca od prawie 100 lat londyńska korporacja, właściciel m.in. Knorra, Liptona i Persila. Alan Jope, ustępujący w tym roku dyrektor generalny, usprawiedliwiał pozostanie w Rosji odpowiedzialnością za 3 tysiące pracowników. Unilever zobowiązał się do opieki nad nimi, nad aktywami i do nie wyprowadzania z Rosji żadnych zysków. - Nie chcemy, aby cztery nasze zakłady produkcyjne wpadły w ręce pro kremlowskich potentatów lub państwa rosyjskiego - argumentował Jope. 

Reklama

Za produkty codziennego użytku, bez których trudno się obejść uznała swoje wyroby Grupa Mondelez - producent czekolad Milka i Alpen Gold, jedna z największych zagranicznych firm wciąż działających w Rosji. - Sprzedajemy czekoladę i ciastka. W wielu krajach herbatniki są produktem śniadaniowym. Dlatego uważamy, że dostarczamy podstawowe produkty zwykłemu konsumentowi w Rosji - argumentował niedawno Dirk Van de Put, dyrektor generalny koncernu. Lider sprzedaży czekolady i herbatników na rosyjskim rynku posiada tam trzy fabryki i zatrudnia 3200 osób. 

O ograniczeniu swojej produkcji w Rosji do odżywek i żywności dla niemowląt zdecydował Danone. Miesiąc po agresji na Ukrainę firma wstrzymała inwestycje a w październiku poinformowała, że rezygnuje z wytwarzania tam wyrobów pochodzenia mlecznego i roślinnego, co stanowiło 90 proc. całej produkcji. Koszt rezygnacji wyceniono na miliard euro. Międzynarodowa firma z siedzibą w Paryżu posiada w Federacji Rosyjskiej 18 przedsiębiorstw zatrudniających ponad 10 tysięcy osób. Od kilku miesięcy mówi się o przejęciu kontroli nad rosyjskim oddziałem Danone przez lokalny zarząd. Jednak nikt tego oficjalnie nie potwierdził. 

Od roku pakują walizki

Od prawie roku szykuje się do wyprowadzki z Rosji Reckitt Benckiser, międzynarodowy producent artykułów higieny osobistej, gospodarstwa domowego i lekarstw. Właściciel takich marek jak Calgon, Strepsils czy Nurofen o zawieszeniu działalności informował w kwietniu 2022 r. Zapewniał, że 1300-osobowa załoga będzie do końca roku otrzymywała pensje. Zamroził w Federacji inwestycje kapitałowe, reklamy, sponsoring oraz promocję. Wysłał też komunikat, że zamierza przekazać swoje zakłady w Rosji innej firmie lub lokalnym pracownikom. Mimo wszystkich tych obwieszczeń, wciąż tego nie zrobił. 

W kwietniu 2022 r., krótko po napaści na Ukrainę, decyzję o wygaszaniu planowanych inwestycji i ograniczeniu działalności w Rosji ogłosił Philip Morris International. Rada Nadzorcza potentata tytoniowego zapowiedziała wówczas, że opracowuje scenariusze wyjścia z rosyjskiego rynku. Niemal rok później dalej na nim pozostaje, bo jak uzasadnia - bezskutecznie próbuje uzyskać zgodę od rosyjskich władz na opuszczenie kraju.

Wyjazd z Rosji coraz trudniejszy

Wyjazd z Rosji przez zagraniczne firmy z miesiąca na miesiąc staje się coraz bardziej skomplikowany. Wraz z rozwojem działań wojennych ubywa potencjalnych nabywców na pozostawiane aktywa. A nawet jeśli się znajdą, Kreml niechętnie zatwierdza ich sprzedaż. - Im później wyjeżdżasz, tym jest trudniej – zapewniał agencję Bloomberg Nabi Abdullaev z Control Risks, globalnej firmy doradczej. Zgodnie z obowiązującymi od niedawna przepisami, podczas zawierania transakcji Moskwa może obniżyć wartość zagranicznych firm nawet o połowę. - Rynek jest, jaki jest a firmy wychodzą zgodnie z określonymi warunkami rynkowymi - uzasadniał decyzję Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla. 

Dwa miesiące po agresji i w obliczu coraz większej liczby firm, które opuszczały Rosję, tamtejsza administracja zapowiedziała, że będzie nacjonalizować pozostawiane przez Zachód przedsiębiorstwa. W maju przejęła aktywa Renault. Utraty dóbr obawia się m.in. duński koncern piwowarski Carlsberg, którego przychody w Rosji wyniosły w 2021 r. 850 mln euro. O swoim zamiarze opuszczenia tego kraju informował miesiąc po rozpoczęciu wojny. W ubiegłym tygodniu zawiadomił, że jeśli wstrzyma produkcję, straci tam wszystko. Dlatego szuka kupca, liczy, że znajdzie go do czerwca. Chce jednak podpisać z nim klauzulę, na mocy której w przyszłości będzie mógł odkupić aktywa.    

Rosyjskie PKB dobrze się trzyma

Firmy zniechęca też do opuszczenia Rosji perspektywa finansowa. Rok temu prognozowano szybki upadek tamtejszej gospodarki. JPMorgan zapowiadał, że w II kwartale 2022 r. spadek PKB wyniesie 35 proc. A MFW przepowiadał najgorszą sytuację gospodarczą od czasów upadku komunizmu. Tymczasem, po 12 miesiącach wojny i kolejnych sankcjach nakładanych przez Zachód, PKB skurczył się o 2,1 proc. "Rosja wciąż sprzedaje 7,4 mln baryłek ropy dziennie” - przypominał niedawno Bloomberg. Dlatego dla zagranicznych firm bardziej opłacalne i tańsze jest pozostanie i możliwość zarobku niż odejście, straty finansowe i ryzyko upaństwowienia aktywów. 

Takich argumentów użył niedawno Unilever ostrzegając inwestorów przed ryzykiem finansowym związanym z opuszczeniem rosyjskiego rynku. A British American Tobacco - producent papierosów Camel i Lucky Strike - zwiększył swoje prognozy dotyczące potencjalnych strat w przypadku wyjścia z Rosji. Aby pozostać i czerpać korzyści z wciąż rentownego rynku, firmy zmieniły strategie, obsadziły główne stanowiska lokalnymi menedżerami, wstrzymały reklamy i inwestycje. Przeprowadziły też analizę sankcji, aby wyodrębnić banki i osoby znajdujące się na czarnych listach i uniknąć prowadzenia z nimi interesów.

Nieszczelne sankcje i dziurawe granice

Sankcje przeciwko Rosji okazały się nieszczelne na korzyść tych, którzy chcą prowadzić z nią interesy. Przykładem jest Austria, gdzie prawie 70 proc. firm obecnych przed rokiem na rosyjskim rynku, wciąż tam jest - informowała w styczniu Kijowska Szkoła Ekonomiczna. Z jej obliczeń wynika, że zaledwie kilka z 69 austriackich przedsiębiorstw zakończyło proces wychodzenia z Rosji. Jednym z nich jest Swarovski - producent biżuterii. W Federacji wciąż działa np. Raiffeisen Bank, który niedawno znalazł się pod lupą Departamentu Skarbu USA. Wyjścia nie planuje też Rotax, producent silników, które znaleziono w irańskich dronach atakujących Ukrainę.

Jak obliczył zespół z Uniwersytetu Yale, w ciągu roku ponad tysiąc zagranicznych firm opuściło Rosję lub ograniczyło tam działalność. Nie oznacza to jednak, że ich produkty nie są dostępne na tamtejszym rynku. Wydłużyły się łańcuchy dostaw i niektóre wyroby podrożały. Codziennie granice, również europejskie, przekraczają ciężarówki przewożące Coca-Colę i inne zachodnie produkty. Meble Ikei i wyroby znanych marek można zamówić przez internet. A po ubrania Zary pojechać na Białoruś, bo Inditex nie zamknął tam swoich sklepów. "Opuszczenie rynku przez europejskie, japońskie czy amerykańskie firmy ma na rosyjskiego konsumenta minimalny wpływ. Kupujący muszą tylko wiedzieć, gdzie szukać" - zapewnia agencja Reuters.   

Ciekawych danych dostarcza KSE Institute, który śledzi, ile firm wciąż w Rosji działa, ile zdecydowało się na redukcję swojej dotychczasowej działalności, ile jest na etapie wychodzenia z tego rynku i ile zamknęło proces. 

W pierwszej grupie wciąż znajdują 1223 firmy - to dane na 12 lutego tego roku. W drugiej jest 496 firm - wstrzymują one nowe inwestycje lub ograniczają działalność. 1169 przedsiębiorstw podjęło decyzje o wyjściu, a proces ten zakończyło 191. 

"Na dzień 12 lutego zidentyfikowaliśmy około 3079 firm, organizacji i ich marek z 88 krajów i 57 branż" - napisał KSE Institute. Wartość zainwestowanego przez nie w Rosji kapitału to ok. 174,6 mld dol., dochody lokalne wyniosły ok. 300,7 mld dol. a rosyjskie aktywa - ok. 286,1 mld dol. Firmy te zatrudniały ok. 1,420 mln pracowników i płaciły ok. 24,4 mld dol. podatków. 1665 zagranicznych firm ograniczyło, zawiesiło lub zaprzestało działalności w Rosji - wylicza KSE. 

"191 firm, które już całkowicie opuściły Federację Rosyjską zatrudniało co najmniej 326 600 pracowników, miało 45,2 mld dol. rocznych przychodów, zainwestowało około 35,2 mld dol. kapitału i posiadało 41,2 mld dol. rosyjskich aktywów" - podsumowuje instytut. 

Ewa Wysocka 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | wojna w Ukrainie | rocznica | Rosja | zagraniczne firmy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »