Czy Bitcoin zastąpi złoto?

Bitcoin w 2017 r. podrożał o kilkaset procent, a złoto o około 10 proc. Czy blask złota zgaśnie w cieniu rosnącej potęgi najpopularniejszej kryptowaluty świata? Czy to Bitcoin będzie największą nową "bezpieczną przystanią" dla kapitału?

Od początku 2017 r. do początku grudnia cena złota urosła o około 10 proc. W tym samym okresie Bitcoin (BTC) - najpopularniejsza wirtualna waluta świata - zdrożał w relacji do dolara o około 930 proc. Mimo że złoto ma za sobą drugi udany rok z rzędu, cały inwestycyjny świat w IV kwartale żył tym, co działo się na rynku kryptowalut.

Warto mieć świadomość, że na razie znaczenie Bitcoina w skali całego rynku finansowego jest wciąż nikłe. Kapitalizacja rynku BTC na początku grudnia wynosiła 169 mld dol. To oznacza, że wszystkie bitcoiny były warte nieco więcej, niż akcje koncernu PepsiCo (166 mld dol.) czy Unilever (168 mld dol.), a nieco mniej, niż papiery Cisco (185 mld dol.) czy Coca-Coli (194 mld dol.).

Reklama

Jednak tempo, w jakim rosła w ubiegłym roku popularność Bitcoina i innych walut wirtualnych, było zawrotne. Zaczęły pojawiać się nawet fundusze emerytalne inwestujące w Bitcoina (pierwszy w Europie założyła firma Tobam). - Dla mnie bitcoinowy szał to dowód na to, że ludzie próbują schować swój kapitał przed szaleństwem bankierów. Prasy w bankach centralnych pracują cały czas, drukując puste pieniądze. Tymczasem powrót do standardu złota nie jest praktyczny - twierdzi Danielle DiMartino Booth, była wieloletnia pracownica Rezerwy Federalnej wysokiego szczebla, autorka bestsellerowej książki "Fed Up: An Insider's Take on why the Federal Reserve is Bad for America".

To wszystko każe zadać pytanie o to, czy Bitcoin staje się aktywem inwestycyjnym mogącym przenosić wartość kapitału w długim terminie? Czy Bitcoin i jemu podobne twory mogą stać się "safe haven", czyli bezpieczną przystanią dla kapitału? Czy to oznacza, że złoto odejdzie do lamusa? A może w przyszłości jest miejsce i dla złota, i dla Bitcoina?

Bitcoin jest wirtualny, złoto jest realne

Na początek warto zastanowić się czy Bitcoin - zwany coraz częściej "cyfrowym złotem" - ma jakieś przewagi nad kruszcem? Oczywiście, oprócz niesamowicie szybko rosnącej ceny...

Trzeba zacząć od tego, że Bitcoin to cyfrowa waluta, a więc istniejąca tylko w formie zapisów elektronicznych. - Tymczasem złoto wykorzystywane jest szeroko w sferze realnej gospodarki, głównie w przemyśle i jubilerstwie - mówi "Gazecie Bankowej" Arkadiusz Bebel, zarządzający funduszem Quercus Gold.

By korzystać z Bitcoina i innych kryptowalut, trzeba mieć prąd i dostęp do internetu. By handlować złotem - nie. - Takie aktywa jak złoto stają się szczególnie przydatne w niezwykłych sytuacjach. Ostatni przykład to zniszczenie Portoryko przez huragan. Niemal cała wyspa przez długi czas nie miała dostępu do prądu. Bitcoin nie przydałby się jej mieszkańcom. Złoto czy monety ze szlachetnych kruszców, które można wymienić na gotówkę, jak najbardziej - wskazał Frank Holmes, szef firmy U.S. Global Investors, na łamach portalu Smarter Analyst.

Podaż Bitcoina jest ograniczona, złota też

Zwolennicy Bitcoina wskazują, że ma ona ograniczoną podaż: można "wykopać" maksimum 21 mln BTC (obecnie w obrocie jest około 16,7 mln BTC). - Odgórne ograniczenie podaży Bitcoina jest jego wielką zaletą. To oznacza, że ani politycy, ani bankierzy centralni, ani nikt inny nie może "dodrukować" bitcoinów, a więc de facto obniżyć ich wartości - mówi "Gazecie Bankowej" Ronald-Peter Stoeferle, analityk firmy Incrementum, która w I kwartale 2018 r. ma uruchomić jeden z pierwszych w Europie funduszy inwestujących w kryptowaluty.

Jednak Arkadiusz Bebel, zarządzający funduszu Quercus Gold uważa, że Bitcoin nie ma tutaj wielkiej przewagi nad złotem. - Przecież podaż złota na naszej planecie też jest ograniczona. A to, co widzimy w obrocie, to ograniczona ilość wydobyta. Identyczna sytuacja, jak w przypadku BTC - wskazuje Bebel.

Bebel zwraca uwagę, że - analogicznie jak w przypadku złota - również wydobycie BTC wiąże się z coraz większymi kosztami. By "kopać" bitcoiny, firmy i osoby tym się zajmujące zużywają coraz więcej prądu. Pod koniec listopada szacowano, że "wykopanie" bitcoinów w skali roku pochłonie tyle energii, co średniej wielkości państwo (np. Irlandia).

Poza tym, Bitcoin jest bardziej podobny do papierowych "pustych pieniędzy" (fiat money), niż się na pierwszy rzut oka wydaje - stwierdził Olivier Garret, analityk portalu RiskHedge.com. - Podobnie jak większość legalnych walut, Bitcoin nie jest poparty żadnym aktywem, nie ma pokrycia w złocie czy innych kruszcach. Jego podaż jest ograniczona, ale to "sztuczna" podaż - zwrócił uwagę Garret.

Wydobyte złoto jest warte około 7,75 bln dol. - "Król metali" jest jednym z najbardziej płynnych aktywów na świecie. Średni dzienny obrót na giełdzie londyńskiej sięga 18 mld dol., według danych London Bullion Market Association. Rynek kryptowalut nie jest tak płynny, dużo mu do tego poziomu brakuje - wskazuje Frank Holmes.

Bitcoin pozwala na szybkie transfery, ale czy bezpieczne?

Zdaniem prof. Krzysztofa Piecha z Uczelni Łazarskiego, prezesa Instytutu Wiedzy i Innowacji, jedną z największych zalet Bitcoina jest łatwość przenoszenia wartości w czasie i przestrzeni. - Kilogram złota trudno jest przesłać w ciągu kilku minut na drugi koniec świata, a bitcoiny o takiej wartości można. I nikt ich po drodze nie ukradnie, więc nie trzeba tej przesyłki ubezpieczać - uważa prof. Piech.

Jednak, jeśli chodzi o bezpieczeństwo obrotu Bitcoinem, Arkadiusz Bebel nie ma pewności, czy jest ono rzeczywiście wysokie. - Z każdą nową technologią wiążą się nowe rodzaje ryzyka. Zakładam, że o dużej części z nich nawet jeszcze nie wiemy - ostrzega zarządzający Quercus Gold.

Wiadomo, jak złoto zachowuje się w kryzysie. A Bitcoin?

Ronald-Peter Stoeferle z Incrementum zwraca uwagę na kilka tysięcy lat tradycji stojącej za złotem. - Złoto sprawdziło się podczas wielu historycznych zawirowań. Wiadomo, jak się zachowuje podczas inflacji, jak podczas deflacji, jak podczas recesji. Tymczasem Bitcoin, który istnieje od 2009 r., jeszcze nie przeżył pełnego cyklu koniunkturalnego. Zobaczymy, jak się zachowa. Sądzę, że bardzo dobrze, choć nie musi tak być. Należy pamiętać, że Bitcoin jest aktywem o niezwykle dużej zmienności - wskazuje Stoeferle. Zmienność Bitcoina jest o wiele wyższa, niż walut najmniej rozwiniętych krajów na świecie, co udowodnił dr Jochen Kasper w artykule "Evolution of Bitcoin. Volatility Comparisons with Least Developed Countries' Currencies".

Zdaniem prof. Piecha, zachowanie Bitcoina podczas kryzysu czy recesji będzie zależało od wielu czynników. - Jeśli recesji na świecie nie będzie jeszcze przez kilka lat, to w tym czasie Bitcoin i inne kryptowaluty mają szansę się na tyle rozwinąć, że mogłyby być traktowane jako "safe haven". Był już okres, kiedy zmienność ceny BTC była niższa od zmienności ceny złota. A to ważne z punktu widzenia ryzyka - tłumaczy prof. Piech.

Naukowiec z Uczelni Łazarskiego przypomina, że Bitcoin już teraz stał się "bezpieczną przystanią" dla obywateli Wenezueli czy Zimbabwe, czyli krajów pogrążonych w kryzysie gospodarczym. - Być może Bitcoin za kilkanaście lat wejdzie do koszyka walut w rezerwach banków centralnych - zastanawia się prof. Piech. Jest to możliwe w tym sensie, że specyfika Bitcoina lokuje go gdzieś między złotem a dolarem - wynika z badania naukowego przeprowadzonego przez Dirka G. Baura z University of Western Australia, Thomasa Dimp?a z Uniwersytetu w Tybindze i Konstantina Kucka z Uniwersytetu w Hohenheim ("Bitcoin, Gold and the Dollar - A Replication and Extension").

Według Arkadiusza Bebela, lepszym "safe haven" w kryzysie będzie jednak złoto. - W niepewnych czasach złoto, jako symbol bogactwa, bezpieczeństwa, a także niekwestionowany środek przechowywania wartości, na pewno zyska wielu zwolenników. Tymczasem komercjalizacja każdej technologii jest zadaniem trudnym i także w przypadku wielu kryptowalut może zakończyć się niepowodzeniem. Osobiście w trakcie kryzysu wolałbym być inwestorem na rynku złota, niż na rynku kryptowalut - mówi zarządzający Quercus TFI.

Nad kryptowalutami wisi ryzyko polityczne

Coraz większa liczba ekspertów mówi bez ogródek, że Bitcoin powinien zostać zdelegalizowany (noblista prof. Joseph Stiglitz). Zdaniem niektórych, hossa na BTC dobiegnie końca, gdy rządy i banki centralne postanowią dogłębnie uregulować rynek kryptowalut (noblista prof. Kenneth Rogoff).

Prof. Piech zwraca uwagę, że "uziemienie" Bitcoina nie będzie łatwe. - Dopóki na świecie jest choć jeden węzeł sieci Bitcoin, dopóty ta sieć będzie pracowała. A zawsze znajdzie się kraj podłączony do internetu, w którym taki serwer będzie można utrzymywać. Były już przeprowadzane próby funkcjonowania BTC bez internetu, z udziałem połączeń radiowych. Są plany przeniesienia części infrastruktury BTC w przestrzeń kosmiczną - zwraca uwagę prof. Piech.

- Ryzyko polityczne w przypadku kryptowalut jest trudne do oszacowania. W mojej ocenie, nad kryptowalutami wisi bardzo dużo rodzajów ryzyka i część z nich, prędzej czy później, się zmaterializuje. Pytanie tylko, czy korzyści związane z wykorzystaniem kryptowalut będą większe niż zagrożenia. W mojej ocenie jest za wcześnie, by odpowiedzieć na to pytanie z pełnym przekonaniem - uważa Arkadiusz Bebel.

- Uważam, że większość obecnie istniejących kryptowalut za pięć do 10 lat zniknie. Nie jestem nawet pewien, czy Bitcoin za pięć lat będzie istniał. Jestem natomiast pewien, że generalnie kryptowaluty oparte na technologii blockchain przetrwają, a ich pojawienie się jest otwarciem nowego rozdziału w historii pieniądza. Wydaje mi się, że w przyszłości jest miejsce i dla złota, i dla kryptowalut - podsumowuje Stoeferle.

Złoto czeka na słaby rok

A co w 2018 r. będzie się działo ze złotem, które co prawda w roku 2016 i 2017 drożało, ale w ciągu ostatnich pięciu lat potaniało w sumie o 25 proc.? - Wydaje mi się, że oczekiwania co do złota są przesadne. Ono jest w trendzie wzrostowym, a nie ma dobrego otoczenia makroekonomicznego. Inflacja jest niska, kryzysu nie widać. Tym niemniej na koniec 2019 r. jedna uncja powinna kosztować około 1500 dol. - zwraca uwagę Ronald-Peter Stoeferle z Incrementum.

- Zmienność na rynkach akcji była w ostatnich miesiącach rekordowo niska. To powodowało, że sentyment inwestycyjny do złota nie uległ istotnej poprawie. Mimo to stopa zwrotu z inwestycji w złoto, w porównaniu do indeksów akcyjnych, jest przyzwoita. Jeżeli w 2018 r. przyjdzie głęboka korekta na rynku akcji, to zakładam, że wtedy stopa zwrotu ze złota powinna być wyższa niż z rynków akcyjnych - uważa Arkadiusz Bebel.

Piotr Rosik

Gazeta Bankowa
Dowiedz się więcej na temat: kryptowaluta | złoto | waluty | bitcoin
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »