Ceny jaj w górę. W Polsce i tak będą tańsze niż w innych krajach UE

Z problemem braku jaj borykają się Niemcy, Wielka Brytania czy Francja. Dotyka to również mieszkańców Japonii, USA czy Nowej Zelandii. Wiele sklepów decyduje się na wprowadzenie ograniczeń w sprzedaży - czytamy w portalu wiadomoscihandlowe.pl. Jaj zaczyna brakować również w Polsce. Według prognoz ekspertów, średnia cena jajek znajdzie się na poziomie 1,30-1,60 zł za sztukę.

Baza produkcyjna jaj w naszym kraju przez ostatnie pół roku zmniejszyła się aż o przeszło 20 proc. Co to oznacza dla konsumentów w Polsce? Czy w najbliższym czasie czekają nas kolejne gwałtowne wzrosty cen jaj?

Ceny jaj przez lata utrzymywały się na niskim poziomie

Jaja konsumpcyjne w Polsce utrzymywały się na podobnym poziomie od blisko 30 lat. Przykładowo, w 1995 r. średnia cena jaj wynosiła 0,29 zł, masło 200 g kosztowało 1,53 zł, zaś chleb (1 kg) - 0,90 zł.

W analogicznym okresie w styczniu 2023 r. średnia cena jaj wynosiła 0,64 zł. Oznacza to wzrost przez 30 lat o 110 proc., podczas gdy masło można było kupić za 7,00 zł (wzrost o 460 proc.), zaś chleb 5 zł (wzrost o 500 proc).

Reklama

- Jeżeli zastosujemy analogię wzrostu cen innych podstawowych produktów spożywczych, to przy obecnych kosztach średnia cena jaj będzie szukała wartości na poziomie 1,30-1,60 zł za sztukę. Taką prognozę przewidujemy na ten rok - komentuje Paweł Podstawka, prezes Krajowej Federacji Hodowców Drobiu i Producentów Jaj, przewodniczący Funduszu Promocji Mięsa Drobiowego.

- Nawet biorąc pod uwagę prognozowany wzrost cen jaj w Polsce, będą one najtańsze w Unii Europejskiej - zaznacza.

Które rodzaje jaj drożeją najbardziej?

Obecnie na rynku doszło do spłaszczenia cen między różnymi rodzajami jaj, uzależnionymi od metody chowu. - Średnie ceny jaj klatkowych zbliżyły się do tych ze ściółki. Jaja od kur wolno wybiegowych utrzymały swoją cenę ze względu na 10-proc. spadek cen jak ekologicznych - mówi Paweł Podstawka.

Dodaje, że zainteresowanie zakupem jaj ekologicznych spadło do tego stopnia, że ich cena zbliżyła się do ceny jaj ściółkowych. - Jaja ekologiczne sięgnęły swoistego szklanego sufitu i przekroczyły cenowy punkt bólu konsumenta, przez co ich sprzedaż znacząco spadła - zauważa ekspert.

Z czego wynika tak duży wzrost cen?

Wpływ na wzrost cen jaj ma grypa ptaków HPAI, dziesiątkująca stada na całym świecie. W USA wybito w 2022 r. blisko 47 mln szt. co zbliżyło je do najgorszego wyniku z 2015 r., kiedy to wybito 50 mln sztuk drobiu. Z kolei Japonia musiała wybić 11 mln sztuk.

- Azja boryka się z niedoborem pasz. Ameryki Południowej również grypa nie ominęła. Ten sam problem ma RPA i Europa Zachodnia. W wielu sklepach w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy Francji wprowadzana jest reglamentacja jaj - wskazuje prezes Krajowej Federacji Hodowców Drobiu i Producentów Jaj.

- Nakłada się na to również konflikt za wschodnią granicą Polski, który spowodował, że nie ma możliwości zapełnienia luk eksportowych towarem w niskiej cenie. Ukraina zmaga się z przerwami w dostawach energii, która jest kluczowa w chowie kur niosek ze względu na światło niezbędne w produkcji - tłumaczy.

Transformacja na chów alternatywny

Paweł Podstawka zwraca uwagę, że sieci handlowe, przez nacisk organizacji pro-zwierzęcych, wymusiły na dostawcach jaj chów wolnowybiegowy i ściółkowy. - To, przy szalejącej grypie, spotęgowało spadki w chowie drobiu. Dodatkowo do tego stanu rzeczy przyczyniła się ograniczona dostępność do pasz ekologicznych, wymuszająca na hodowcach likwidację stad - podkreśla.

- Sieci w Europie zostały z pustymi półkami, które możemy obecnie obserwować w wielu sklepach. W Polsce znacząco wzrosła inflacja. Wzrosły ceny energii, pasz oraz koszty pracownicze. To wszystko spowodowało, że hodowcy nie są w stanie utrzymywać dłużej niskich cen i brać na swoje barki całego obciążenia, które znosili przez blisko 30 lat - ocenia.

I dodaje: - Chów klatkowy, tak chętnie krytykowany, okazał się najodporniejszy na zawirowania ekonomiczne, najbezpieczniejszy i najzdrowszy, zarówno dla zwierząt, jak i konsumujących jajka ludzi.

Grypa ptaków wciąż się rozprzestrzenia

Na międzynarodowy spadek dostępności jaj niebagatelne znaczenie ma rozprzestrzenianie się grypy ptaków, która zaatakowała w znacznym stopniu wiele krajów na całym świecie. Aktualnie świat przygląda się sytuacji w Brazylii, w przypadku której dotarcie grypy ptaków do kraju wywołałoby implikacje we wszystkich innych krajach na świecie - z uwagi na skalę znaczenia tamtejszego drobiarstwa.

- Polską bazę produkcyjną dotykają znaczne spadki, z uwagi na obecny i u nas wirus HPAI, ale również uwarunkowania rynkowe. Obecne wzrosty kosztów produkcji zniechęcają producentów do zwiększania czy choćby utrzymywania wolumenów produkcyjnych - mówi Barbara Woźniak, pełnomocnik zarządu Ferm Drobiu Woźniak - właściciela marki Zdrovo, prezes firmy Ovotek.

Wskazuje ona, że - jak podaje Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz - spadek ten w perspektywie od stycznia do listopada ubiegłego roku wyniósł 11,5 proc., a w drugiej połowie roku, w okresie od czerwca do listopada, liczba ta wzrosła do 20,5 proc. rok do roku.

Z kolei jak prognozuje Polski Związek Hodowców Drobiu, jeszcze w tym roku mogą znaleźć się tacy wytwórcy, którzy zdecydują się wstrzymać produkcję w okresie zimowym. To niestety ponownie odbije się na konsumentach.

W Polsce jest coraz drożej, ale w Stanach Zjednoczonych...

Według najnowszych danych rządowych dotyczących sytuacji w Stanach Zjednoczonych, średnia krajowa cena za opakowanie 12 jaj osiągnęła tam w listopadzie 3,59 dolarów, w porównaniu z 1,72 USD rok wcześniej (dziś cena ta jest jeszcze wyższa i wynosi średnio 4,77 USD, stawiając USA na 6. miejscu pod względem ceny jaja. Polska w tym rankingu zajmuje 40. miejsce, a na jego czele stoi Szwajcaria).

Tak duże wzrosty w znacznym stopniu obciążają budżety konsumentów i wyniki finansowe restauracji, piekarni i innych producentów żywności, którzy w dużym stopniu polegają na jajach.

Producenci żywności i restauracje cierpią, ponieważ w ich przepisach trudno znaleźć dobry zamiennik jajek - prace w tym zakresie trwają, ale jak podkreślają przedstawiciele Grupy Woźniak, przed nami jeszcze długa droga. Rzeczywistość na rynku jaj w USA to niestety sytuacja, która w najbliższym czasie - prognozując w oparciu o uwarunkowania, z jakimi w skali kraju mamy do czynienia - może czekać również Polaków.

- Przykłady ze świata pokazują nam, jakie możliwe scenariusze mogą czekać Polskę w nadchodzących tygodniach, miesiącach i latach. Dziś bardzo ważne jest przyglądanie się zagranicznym rynkom i dbanie o to, by nie doprowadzić do wystąpienia tych najgorszych scenariuszy na naszym, lokalnym rynku - podsumowuje Barbara Woźniak.

Łukasz Rawa

Biznes INTERIA na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Zobacz również:

wiadomoscihandlowe.pl
Dowiedz się więcej na temat: jaja | ceny jaj | ceny żywności | żywność | drożyzna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »