Karty kredytowe - dlaczego płacimy tyle samo?

W Polsce posiadacze tej samej karty kredytowej płacą takie same stawki oprocentowania od zaciągniętego na niej kredytu, bez wzglądu na swoją zdolność kredytową. Bardzo rzadko banki decydują się oferować niższe oprocentowanie tym klientom, którzy posiadają w tym samym banku konto osobiste.

Jednak na wielu kartowych rynkach, szczególnie tych najbardziej rozwiniętych, coraz powszechniej stosowane jest zróżnicowane oprocentowanie. Taka praktyka dzielenia klientów na lepszych i gorszych jest nazywana po angielsku risk-based pricing (czasem także behaviour-based pricing). Im lepszy jest rating klienta, opierający się na jego historii kredytowej, tym taniej może on pożyczać pieniądze z karty.

Zróżnicowanie to daje klientom szansę na uzyskanie niższego oprocentowania. Na rynku amerykańskim, w przypadku kart, dla których stosowana jest jednolita stawka, wynosi ona najczęściej około 15-20 proc. Przy zastosowaniu zróżnicowania stawka może wynosić od poniżej 10 do ponad 25 proc. Najniższe oprocentowanie jest przeznaczone dla osób, które posiadają odpowiednią historię kredytową, czyli posiadają karty od dawna i spłacają je terminowo. Tacy klienci, z najlepszym ratingiem, to jednak mniej niż 20 proc. populacji w USA.

Reklama

Aby opierać się na danych dotyczących wcześniejszych kredytów i kart, banki muszą zbierać dokładne i kompleksowe dane na temat zachowań kredytowych swoich klientów. W USA zajmują się tym trzy największe biura informacji kredytowej (Equifax, Experian, TransUnion), które zbierają i udostępniają swoje informacje bankom. Podobną rolę, choć na mniejszą skalę, spełnia w naszym kraju Biuro Informacji Kredytowej. Jednak nasze biuro działa tylko kilka lat, zaś amerykańskie już kilkanaście, a jak wiadomo - tym pewniejszy jest klient, im dłuższa jest jego pozytywna historia kredytowa.

Oparcie stawek oprocentowania kredytu o rating klienta ma także wady. Pierwszą jest powszechne wykorzystywanie we wszelkiego rodzaju działaniach promocyjnych tylko najniższych oferowanych stawek. Banki najczęściej informują, że oprocentowanie kredytu danej karty wynosi np. "od 9,9 proc. rocznie", a w rzeczywistości na takie oprocentowanie mogą liczyć tylko nieliczni klienci. Dodatkowo, w USA klient po złożeniu wniosku o kartę nie jest informowany o wynikach jego rozpatrzenia i przyznanym oprocentowaniu, lecz od razu wysyłana jest do niego karta. To powoduje, że o poziomie oprocentowania klient dowiaduje się dopiero z materiałów, które otrzymuje wraz z kartą. Taka praktyka jest krytykowana przez organizacje konsumenckie w Stanach Zjednoczonych, które porównują ją do przysłowiowego "kupowania kota w worku".

Ocena zdolności kredytowej Amerykanów nie następuje tylko w momencie wydania karty, lecz wydawcy starają się monitorować ją na bieżąco i zależnie od wyniku obniżać lub podnosić oprocentowanie kredytu. Może to się okazać niebezpieczne, bowiem w pewnym momencie, bez żadnej akcji ze strony klienta, oprocentowanie jego kredytu może zostać drastycznie zwiększone. Jednak może zdarzyć się także sytuacja odwrotna.

Niektóre banki starają się przeciwdziałać takim sytuacjom, informując i pomagając klientom w utrzymywaniu wysokiego ratingu kredytowego. Promują także działania służące jego podniesieniu. Niedawno jeden z większych amerykańskich wydawców kart, firma Providian, zaoferowała swoim klientom możliwość internetowego podglądu ich scoringu kredytowego. Rozwiązanie to zapewnia bieżący, darmowy podgląd zdolności kredytowej. Dodatkowo raport zawiera także krótkie omówienie powodów, które wpłynęły na taką ocenę kredytobiorcy oraz rady, jak podwyższyć swoją ocenę. Użytkownik może także ustawić sobie specjalne powiadomienia, gdy jego scoring wzrośnie lub spadnie o określoną ilość punktów. Rozwiązanie to zostało bardzo pozytywnie przyjęte przez klientów i prawdopodobnie podobne rozwiązania wkrótce zaoferują klientom inni wydawcy kart w USA.

Polskie banki nie stosują zróżnicowanego oprocentowania kart kredytowych. Nie stosują takiego zróżnicowania także do innych typów kredytów konsumpcyjnych. Tylko niektóre banki stosują tego rodzaju mechanizm przy przyznawaniu kredytów hipotecznych.

Rozpatrując wniosek o kartę kredytową polskie banki róznicują klientów, przyznając im inną wysokość limitu kredytowego. Klienci z lepszą zdolnością kredytową mogą także uzyskać karty platynowe lub złote, a te czasami posiadają niższe oprocentowanie kredytu.

Po przyznaniu karty banki nie monitorują zdolności kredytowej posiadacza, chyba, że zdarzą się okoliczności, które zmuszą je do tego. Taką okolicznością mogą być spóźnienia w spłacie minimalnych rat kredytu. W sytuacji amerykańskiego banku, takie zdarzenia skutkują zwyżką oprocentowania kredytu. W Polsce pierwsze takie zachowania klienta nie powodują żadnych skutków (oczywiście poza koniecznością wniesienia specjalnych karnych opłat), jednak jeśli stają się one nagminne, to bank, z braku innych środków zaradczych, rozwiązuje umowę z klientem. Polskie banki mają zatem dużo mniejsze pole manewru, niż te banki, które mogą manipulować oprocentowaniem, zależnie od sytuacji kredytobiorcy.

Risk-based pricing jest domeną rynków rozwiniętych oraz takich, które powoli zbliżają się do nasycenia kartami kredytowymi. Polski rynek posiada jeszcze bardzo duży potencjał wzrostu, dlatego w ciągu najbliższych dwóch lat nie należy się spodziewać wprowadzenia tego rodzaju praktyk. Na wielu rynkach tego rodzaju działania zostały wymuszone przez globalnych wydawców kart, takich jak BarclayCard, którzy, wchodząc na dany rynek krajowy, wprowadzali jednocześnie zróżnicowanie oprocentowania. To powodowało, że inne banki także musiały wprowadzić podobne rozwiązanie, bowiem nie były w stanie sprostać marketingowo konkurencji "niskiego oprocentowania".

Dodatkowo, oparcie się na danych historycznych, dotyczących zachowań kredytowych, wymaga zgromadzenia odpowiedniej ilości danych. W Polsce dane te zbiera Biuro Informacji Kredytowej, robi to jednak dopiero od kilku lat. System oparty na historii kredytowej jest tym skuteczniejszy, im dłuższą historią zachowań klienta dysponują banki.

Wydaje się, że polskie banki powinny być świadome konieczności wprowadzenia zróżnicowań, wynikających z historii kredytowej klienta. Co prawda wprowadzenie ich już teraz nie jest ani konieczne, ani też rozsądne, jednak zważywszy na skomplikowany charakter takiego przedsięwzięcia, warto pomyśleć o tym już dziś. Pozwoli to w przyszłości, przy przebudowywaniu bankowych systemów, przygotować je do szybkiego i łatwego wprowadzenia tej funkcjonalności.

Karol Żwiruk

Expander.pl
Dowiedz się więcej na temat: bank | zdolności | konto osobiste | karta kredytowa | biuro | USA | karty | oprocentowanie | kredytowe | samo
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »