Będziemy mieć nowe ministerstwo?

Premier Donald Tusk widzi potrzebę zainicjowania dysykusji nt. zarządzania energetyką, np. poprzez nowy resort lub pełnomocnika. Bardzo dobry pomysł - mówi ekspert z Instytutu Sobieskiego Tomasz Chmal. B. minister gospodarki Janusz Steinhoff tworzenie nowego ministerstwa uważa za absurdalne.

Premier Donald Tusk zapowiedział w piątek, że Włodzimierz Karpiński, poseł PO i dotychczasowy wiceszef Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji, jest jego kandydatem na stanowisko ministra skarbu. Karpiński ma zastąpić zdymisjonowanego Mikołaja Budzanowskiego.

W ocenie szefa rządu wydarzenia związane memorandum ws. budowy drugiej nitki gazociągu Jamał-Europa powinny skłonić do dyskusji nt. zmian ustrojowych w kwestii zarządzania energetyką. "Ta dyskusja powinna się pilnie zakończyć konkluzją. Być może taką konkluzją będzie jednolity nadzór nad całą energetyką. A więc na przykład, o czym już wspomniałem, ministerstwo energetyki lub pełnomocnik rządu, który miałby nadzór nad całością tego tematu" - powiedział szef rządu. Premier podkreślił, że będzie to wymagało zmian ustawowych i konsensusu.

Reklama

Donald Tusk ogłosił decyzję o dymisji Budzanowskiego po zapoznaniu się z raportem ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza w sprawie podpisania przez EuRoPol Gaz i Gazpromexport memorandum gazowego dotyczącego budowy drugiej nitki gazociągu Jamał-Europa, przebiegającej przez Polskę z pominięciem Ukrainy. O podpisaniu tego memorandum nie wiedział zarówno premier, jak i minister skarbu. Szef rządu ogłaszając decyzję o dymisji Budzanowskiego zarzucił mu "nieskuteczny" nadzór nad spółkami strategicznymi. Chodzi o kontrolowane przez ministra skarbu Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, do którego należy 48 proc. akcji EuRoPol Gazu.

Były wicepremier i minister gospodarki w rządzie Jerzego Buzka, Janusz Steinhoff, powiedział w rozmowie z PAP, że jego zdaniem nowy minister skarbu powinien skoncentrować się na racjonalnym nadzorze nad spółkami skarbu państwa,Dodał, że minister skarbu powinien na język polityki właścicielskiej i przekształceń własnościowych przekładać politykę gospodarczą państwa, określaną przez radę ministrów na wniosek ministra gospodarki.

Według Steinhoffa sprawa memorandum dotyczącego budowy drugiej nitki gazociągu, która skończyła się dymisją ministra skarbu państwa Mikołaja Budzanowskiego, była wynikiem błędu w koordynacji funkcjonowania poszczególnych ministrów. "Spowodowane to było nadaktywnością prezydenta Putina, który porozumieniu EuroPol Gazu z Gazpromexportem nadał wymiar absolutnie nieadekwatny do wagi tego dokumentu" - powiedział Steinhoff. Według niego, po wypowiedziach prezydenta Rosji rząd powinien natychmiast uzgodnić swoje stanowisko, jednak zawiodła kancelaria premiera.

Zagłosuj w internetowym referendum w sprawie OFE

"Pojawienie się, po raz kolejny, koncepcji utworzenia ministerstwa energetyki jest zdecydowanie absurdalne. Nie można tego zrobić, bowiem nie ma działu +energetyka+, tylko jest dział +gospodarka+, który jest przypisany ministrowi gospodarki. Tworzenie nowego ministerstwa w efekcie potknięcia dotyczącego kwestii koordynacji wewnątrz rządu byłoby absurdalne" - ocenił.

Jego zdaniem potrzebne jest egzekwowanie kompetencji resortów, które już są zapisane w prawie. "Widzę potrzebę organicznej pracy, aby przywrócić normalne funkcjonowanie administracji państwowej. Nie rewolucji, tylko przestrzegania kompetencji, które określają w tej chwili przepisy prawa" - dodał.

Według Steinhoffa łączenie np. pakietu energetyczno-klimatycznego z energetyką w jednym ministerstwie wyglądałoby tak, jakby kierowcom oddać funkcje policyjne, by sami się kontrolowali. Steinhoff jest też przeciwnikiem powoływania urzędu pełnomocnika ds. energetyki, bowiem nie miałby on żadnych uprawnień. "Kompetencje przypisuje się z mocy przepisów prawa i Konstytucji ministrowi" - podkreślił były wicepremier.

Ekspert ds. rynku energetycznego z Instytutu Sobieskiego Tomasz Chmal powiedział w rozmowie z PAP, że rozumie koncepcję kandydatury Karpińskiego na szefa resortu skarbu państwa, bowiem posiada on doświadczenie w sektorze chemicznym. Zaznaczył, że nie zna jednak Karpińskiego, więc trudno mu ocenić jego predyspozycje do sprawowania funkcji ministra skarbu. Zdaniem Chmala, będzie on musiał nauczyć się "niełatwego sektora energetycznego".

"Na to stanowisko potrzebna jest bardzo silna osobowość. Minister skarbu państwa to osoba, która ma do czynienia z prezesami ogromnych jednostek gospodarczych zatrudniających po kilkanaście tysięcy osób. Trzeba mieć dużą determinację, aby ich zmotywować do pracy, aby realizowali określoną politykę rządu w zakresie np. bezpieczeństwa energetycznego kraju" - powiedział. Według Chmala, kwalifikacje Karpińskiego mogą nie wystarczać do tego, aby objąć stanowisko ministra skarbu państwa, jednak trzeba mu dać pewnie szanse i poczekać na pierwsze decyzje.

Ekspert uważa, że utworzenie nowego ministerstwa energetyki byłoby bardzo dobrym pomysłem. "Jest potrzebny organ, który poukłada kompetencje związane z energetyką w jednym miejscu, będzie +okiem i uchem+ premiera w kwestiach bezpieczeństwa energetycznego. Dobrze by było, gdyby to było wszystko w jednym miejscu, tzn. gaz, węgiel, elektroenergetyka, koncesje, łupki. Oczywiście to jest wielkie zadanie i wielkie wyzwania" - dodał.

CZYTAJ RAPORT: Zamach na emerytury z OFE

Wskazał, że obecnie poszczególne podsektory związane z energetyką są rozproszone między różnymi organami. Powoduje to duże tarcia między nimi, które nie służą realizacji polityki bezpieczeństwa państwa.

"Każdy minister realizuje własną politykę energetyczną (...), a nad tym wszystkim oczywiście czuwa minister finansów. To jest niekomfortowa sytuacja. Minister finansów powinien mieć jednego partnera do dyskusji i takim partnerem mógłby być minister energetyki, który te wszystkie obszary energetyczne by spajał. To musiałaby być osoba o dużej charyzmie i determinacji" - uważa Chmal.

Jego zdaniem, wyzwaniem zarówno dla szefa resortu skarbu, jak i ewentualnego ministra energetyki będzie m.in. odzyskanie zaufania inwestorów do projektu gazu łupkowego, kwestie źródeł energii odnawialnej, decyzje dotyczące elektrowni w Opolu czy Ostrołęce. "To gigantyczna praca (...) decyzje strategiczne, mówimy bowiem o perspektywie dziesiątek lat do przodu, których nie da się podejmować z dnia na dzień. Potrzebna jest wizja sektora do lat 2020-2030" - zaznaczył Chmal.

Pobierz: program do rozliczeń PIT

Eksploatująca polski odcinek gazociągu jamalskiego spółka EuRoPol Gaz podpisała na początku kwietnia w Sankt Petersburgu z Gazpromexportem "memorandum o wzajemnym zrozumieniu" dotyczące oceny, na etapie przedinwestycyjnym, możliwości realizacji nowego gazociągu z Białorusi przez Polskę na Słowację. Spółka EuRoPol Gaz zapewniła, że dokument nie zawiera decyzji o budowie gazociągu.

Następnego dnia rano premier mówił, że nic nie wie o podpisaniu memorandum. Później Budzanowski oświadczył, że to jedynie porozumienie techniczne, a nie umowa, która zobowiązywałaby kogokolwiek do rozpoczęcia budowy.

Akcjonariuszami EuRoPol Gazu (spółki eksploatującej polski odcinek gazociągu jamalskiego) są: PGNiG (48 proc. akcji), Gazprom (48 proc. akcji) i Gas-Trading (4 proc. akcji).

PAP
Dowiedz się więcej na temat: Tomasz | energetyka | minister gospodarki | MSP | Donald Tusk | Janusz
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »