Brakuje mi konkurencji

Jak się przebić w show-biznesie, w jaki sposób radzić sobie z kryzysami twórczymi, czy trzeba mieć biznesplan? Z Anią Dąbrowską rozmawiamy o tym, jak mądrze funkcjonować w mediach.

Jak się przebić w show-biznesie, w jaki sposób radzić sobie z kryzysami twórczymi, czy trzeba mieć biznesplan? Z Anią Dąbrowską rozmawiamy o tym, jak mądrze funkcjonować w mediach.

Ania Dąbrowska Ma 27 lat. Karierę zaczęła jako nastolatka od udziału w Festiwalu Poezji Śpiewanej i Festiwalu Piosenki Francuskiej. Polacy poznali ją w 2002 r., gdy zajęła ósme miejsce w pierwszej edycji "Idola". Dziś ma na koncie trzy płyty, ostatnią wydała w czerwcu tego roku.

Miesięcznik KARIERA (MK): Kim jest Ania Dąbrowska?

Ania Dąbrowska (AD): Osobą, która robi to, co lubi.

MK: A kiedy Pani zrozumiała, że zajmie się śpiewaniem?

AD: Nawet się nad tym nie zastanawiałam. Śpiewam od dziecka, a w wieku 21 lat trafiłam do "Idola". Dzięki niemu zaistniałam publicznie i mogłam nagrać pierwszą płytę.

Reklama

MK: "Idol" przyspieszył Pani karierę. Ale nie każdy może w tym programie zaistnieć. W jaki sposób należy więc przebijać się w show-biznesie?

AD: Przede wszystkim "przebijać się" to nieodpowiednie słowo. Z takim nastawieniem można grać na giełdzie. Marketingowa definicja sukcesu w muzyce jest bardzo prosta - należy zróżnicować swój produkt, a najlepiej stworzyć odrębną kategorię dla niego. Innymi słowy zaproponować ludziom coś, czego jeszcze nigdy nie słyszeli.

MK: Ale jak uzyskać efekt charyzmy? Czy to nie jest po prostu kwestia gustu? Do legendy przeszedł menedżer, który odrzucił "demówkę" początkujących Beatlesów, twierdząc, że nic z nich nie będzie.

AD: To się ma albo nie. Niestety, nie da się tego nauczyć. Oczywiście, jak wszystko, charyzma też bywa mniejsza lub większa i jest kwestią gustu. Dobry A&R (dział firmy fonograficznej, który zajmuje się szukaniem artystów i ich rozwojem - przyp. red.) potrafi oddzielić swój własny gust od swojej pracy.

MK: Pani muzykę cechuje pomysł - stylizacja na lata 60. Skąd wzięła się tak oldskulowa koncepcja?

AD: Zaczęło się od słuchania muzyki z tamtego okresu. Śledząc historię legendarnej wytwórni Motown, odkryłam wielu ciekawych artystów, którzy stali się dla mnie bardzo inspirujący. Jak to często bywa, okazało się, że nie jestem odosobniona w swoim zainteresowaniu latami 60. Kiedyś trafiło do mnie portfolio dwóch fotograficzek: Natalii Jakubowskiej i Kamy Czudowskiej. Było jasne, że mamy podobne inspiracje. Efektem naszej współpracy powstała jedna z moich ulubionych sesji fotograficznych, która została wykorzystana do promocji "Kilku historii na ten sam temat". Od tamtej pory wiem, w czym mi dobrze i się tego trzymam.

MK: Pani to nazywa inspiracją, a dla mnie to po prostu moda. Teraz stylizacja na lata 60. jest niezwykle popularna. AD: Inspiracja latami 60. pojawiła się u mnie bardzo naturalnie kilka lat temu. Nie planowałam "wbicia się" w trendy na siłę, zresztą nie sądziłam wówczas, że to będzie światowa tendencja. Dobrze wiem, że ze stylizacjami należy postępować ostrożnie, bo bardzo łatwo wychodzą z tego zwykłe kopie, a tylko czasami coś oryginalnego. To może być pułapka.

MK: A jak Pani wymknie się z tej pułapki?

AD: Słuchając samej siebie. Mój gust się zmienia, po prostu muszę tę zmianę u siebie zauważyć. Przede wszystkim trzymam się zasady: niczego nie wymyślam na siłę. Robię tylko to, co mi się aktualnie podoba. Wszelkie zmiany to często konsekwencja nudy. W pewnym momencie coś, co do tej pory było dla mnie inspirujące i napędzało mnie do tworzenia, staje się nudne, nie wywołuje już tak dużych emocji. Wtedy zaczynam szukać czegoś innego.

MK: To jak wygląda Pani biznesplan?

AD: Żeby mieć biznesplan, trzeba mieć produkt - ja go nie mam. Zasada jest taka, że najpierw tworzę piosenki, a potem zastanawiam się, co one same o mnie mówią nowego, innego.

MK: Ma Pani bardzo precyzyjny produkt - muzykę inspirowaną latami 60. Do niej dopasowała Pani swój wygląd, zdjęcia, stronę internetową.

AD: Przede wszystkim staram się nie mieć w głowie żadnych ograniczeń, co jest bardzo trudne. Gdy udaje mi się osiągnąć taki stan - piszę piosenki. Dopiero gdy one powstają, staram się je opakować, tworzę swój biznesplan. Na chłodno. Ale muzyki na chłodno robić się nie da, ona płynie ze sfery emocji. Nie można przy tym za dużo myśleć, nie można analizować, co byłoby modne, co by się dobrze sprzedało. Żeby odkrywać jakieś trendy, trzeba być w rzeczywistości, trzeba ją śledzić, być otwartym. Dostrzegać coś fajnego nawet w rzeczach, które są kompletnie nie w naszym stylu.

MK: Na razie jest Pani młoda i "pogania" starszych. Jest obawa przed młodszym pokoleniem?

AD: W Polsce jest bardzo mało debiutów, chociaż jest coraz lepiej, bo z muzyki można już żyć. Ale nie ma u nas debiutów, które wstrząsnęłyby światem. Żałuję tego, bo nie mam zdrowej konkurencji, nikt mnie nie zmusza do wysiłku. Nikt nawet nie próbuje podrabiać mojego stylu, nie mówiąc już o czymś bardziej autorskim.

Agaton Koziński

Magazynkariera
Dowiedz się więcej na temat: piosenki | show
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »