LNM kupi kota w worku?

Inwestor już rozdzielił stanowiska w zarządzie PHS. Ale może się okazać, że kupuje kota w worku, bo Ukraińcy myślą o odcięciu dostaw rudy dla huty.

Inwestor już rozdzielił stanowiska w zarządzie PHS. Ale może się okazać, że kupuje kota w worku, bo Ukraińcy myślą o odcięciu dostaw rudy dla huty.

Dziś przedstawiciele LNM oraz Skarbu Państwa, a także wierzycieli holdingu hutniczego: PKP, firm energetycznych i górniczych, podpiszą ostateczną umowę prywatyzacyjną Polskich Hut Stali (PHS). Wierzyciele sprzedadzą LNM akcje PHS, które objęli za długi. LNM będzie też wykonywać prawa z akcji należących do Agencji Rozwoju Przemysłu, co da mu kontrolę.

Przydział foteli

Jeszcze przed finalizacją transakcji akcjonariusze PHS dokonali roszad personalnych. Przedstawiciele spółki, podkreślając, że dotychczasowi akcjonariusze już działają w imieniu nowego właściciela, mieli zmienić wczoraj radę nadzorczą i statut PHS. Zgodnie z nowymi zapisami rada, a nie jak dotychczas - resort skarbu, wybierze zarząd koncernu. Już wiadomo, że fotel prezesa utrzyma Jerzy Podsiadło. Jako jego potencjalnych zastępców wymienia się Kochuparampila AugustineŐa, odpowiadającego w Ispacie (holding należący do LNM Group) za finanse, Indera Walię, odpowiadającego za sprawy personalne, i Bernda Webersinke, dyrektora zarządzającego w Ispat Walzdraht.

Reklama

Groźba ukraińska

Nowemu zarządowi nie będzie łatwo kierować PHS. Paradoksalnie, zaszkodzić im może wygrana w przetargu na zakup Huty Częstochowa. Mimo że polski zespół negocjacyjny wskazał ukraiński Donbas, resort skarbu do wyłącznych negocjacji wybrał LNM. Ukraińcy nie zgadzają się z werdyktem i rozważają odcięcie dostaw rudy żelaza. Problem jest poważny, bo aż 80 proc. dostaw rudy pochodzi z Ukrainy.

- To nie jest szantaż, ale w sytuacji, kiedy Polska dała czytelny sygnał, że nie chce gospodarczo współpracować z Ukrainą, Ukraina też rozważy, czy będzie współpracować z Polską. Na świecie jest olbrzymi popyt na rudę. Nie musimy sprzedawać jej w Polsce - mówi Konstanty Litwinow, reprezentujący Donbas.

- Większość naszego zaopatrzenia w rudy pochodzi z Ukrainy i jest sensowne, by inwestor ukraiński był obecny na rynku polskim - dodaje Andrzej Sadowski, ekspert z Centrum im. Adama Smitha.

Przedstawiciele ambasady ukraińskiej wciąż liczą, że Polska i Ukraina dojdą do porozumienia i wschodni partner nie będzie uciekał się do drastycznych rozwiązań.

Antoni Styrczula, reprezentujący LNM, podkreśla, że Hindusi mają kopalnie rud w Kazachstanie i w razie odcięcia dostaw z Ukrainy mogą zabezpieczyć surowce dla PHS. Zdaniem ekspertów, Ukraina nie zdecyduje się odciąć dostaw, bo narazi się na utratę wiarygodności. Z drugiej strony rzeczywiście odbierając rudę PHS, łatwo znajdzie innych nabywców.

Puls Biznesu
Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | huty | skarbu | worki | Ukraińcy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »