Negocjatorzy z UE powinni pozostać

Przedstawiciele środowisk biznesowych chcą, by po wyborach nowy rząd utrzymał negocjatorów, którzy teraz prowadzą rozmowy na temat akcesji Polski do UE. Ich zdaniem, zmiany mogłyby zaszkodzić procesowi negocjacji.

Przedstawiciele środowisk biznesowych chcą, by po wyborach nowy rząd utrzymał negocjatorów, którzy teraz prowadzą rozmowy na temat akcesji Polski do UE. Ich zdaniem, zmiany mogłyby zaszkodzić procesowi negocjacji.

Od wyników wyborów będzie zależeć nie tylko to, kto będzie rządzić w kraju przez następne cztery lata, ale również to, jaki będzie skład ekipy negocjatorów z Unią Europejską. Przedstawiciele krajowego biznesu obawiają się, że negocjatorzy "z nowego rozdania" mogą być niezorientowani w wielu negocjacyjnych zawiłościach. Dlatego przedsiębiorcy są orędownikami koncepcji negocjatorów-fachowców, a nie polityków. Jest to tym bardziej istotne, że obecnie Polska rozmawia o najtrudniejszych kwestiach, które zadecydują o jakości naszego członkostwa.

Reklama

Niepokój przedsiębiorców budzi też fakt zapowiedzi lewicy o złagodzeniu stanowiska w kilku negocjacyjnych dziedzinach (m.in. swobodny przepływ osób czy sprawa zakupu ziemi przez obcokrajowców) w zamian za możliwe ustępstwa Brukseli (SSE). Niemal wszyscy przedsiębiorcy uważają, że jakość członkostwa w Unii jest ważniejsza niż termin naszej akcesji, a sugestie Unii o możliwym wypadnięciu z pierwszej grupy państw kandydujących oraz stworzeniu wrażenia wyścigów negocjacyjnych odbierają jako naciski w kierunku ustępstw. Na razie jednak Bruksela, zachęcona deklaracjami lewicy przyjęła postawę wyczekującą.



Przemysław Chabowski, prezes Polskiego Związku Producentów Eksporterów i Importerów Mięsa

To nie polityczny klucz powinien decydować o wyborze negocjatorów. Zapowiedzi lewicy o zmiękczeniu stanowiska w wielu dziedzinach negocjacyjnych zaraz po wyborach uważam za mało realne. Nie sądzę także, że zmiana kursu negocjacji jest nam potrzebna. Naszym celem jest szybkie wejście do Unii, ale nie za każdą cenę. Tym właśnie charakteryzowały się dotychczas prowadzone rozmowy z Unią.



Wojciech Kuźmierkiewicz, dyrektor ds. badań i rozwoju Polfarmy w Starogardzie Gdańskim

Jest wielu fachowców w zespole negocjacyjnym, którzy powinni pozostać na swoich stanowiskach. Zastępowanie ich w trakcie negocjowania najtrudniejszych kwestii jest nieporozumieniem. Nie wyobrażam sobie, by np. w krótkim czasie można było zgłębić problematykę tak złożoną jak farmacja.

W negocjacjach trzeba przeprowadzić twardy rachunek zysków i strat. Dopiero wtedy można przejść do uelastyczniania stanowiska. Negocjacje to nie jest wyścig i nikt nie pochwali nas za to, że pierwsi dobiegniemy do mety.



Irena Rej, prezes Izby Farmacja Polska

Zdecydowanie nie powinniśmy zmieniać ekipy negocjatorów po wyborach. W wielu kwestiach negocjacyjnych potyczek decydują niuanse, w których trzeba się dobrze orientować. Na naukę wszystkiego od początku jest już za późno. Najlepszy przykład stanowią właśnie farmaceutyki, gdzie wiele miesięcy trwał proces wyjaśniania negocjatorom często niezwykle zawiłych szczegółów, tak by można było odpowiednio uzasadnić wniosek o okres przejściowy.

Jestem jak najbardziej za wejściem Polski do Unii, ale z zachowaniem poszanowania naszych interesów narodowych. Taka też powinna być nasza taktyka negocjacyjna. Jestem przeciwna bezkrytycznej akceptacji fanaberii brukselskich urzędników. Unia stosuję politykę szantażu przypominającą zasadę kija i marchewki. Procesu rozszerzenia nic już nie zatrzyma, a lepsze warunki będące wynikiem twardszych negocjacji nie muszą i z pewnością nie będą tożsame z opóźnieniem naszego członkostwa.



Józef Kapela, Krajowa Rada Przetwórców Spirytusu

Większość negocjatorów powinna pozostać na stanowiskach nie tylko ze względu na znajomość tematyki, ale także kontakty międzynarodowe oraz problemy poszczególnych branż w kontekście członkostwa. Wielu z nich to prawdziwi fachowcy. Negocjacje polegają na tym, że startuje się z wysokich pułapów, po to by schodząc coraz niżej poszukać kompromisu. Być może właśnie przyszedł na to czas. Nie należy jednak zapominać, że warunki członkostwa są dużo ważniejsze niż jego termin. Dlatego nie pochwalam taktyki ustępstw.



Janusz Kaczurba, dyrektor Euroconsulting Krajowej Izby Gospodarczej

Ekipa negocjatorów zawsze rekrutowała się z klucza politycznego partii, która przejmowała władzę. Nie przypuszczam, aby tym razem miało być inaczej. Uważam jednak, że na swoich stanowiskach powinno zostać co najmniej kilku specjalistów, których obecność nie kłóciłaby się z logiką powyborczą.

Zmiany stanowisk negocjacyjnych zapowiadanych przez lewicę, nie uważam za ustępstwa, ale za urealnienie opcji negocjacyjnych. W kilku przypadkach jak np. ziemi polska wyobraźnia posunęła się za daleko. Potrzebne jest jednak dokonanie przeglądu stanowisk w wielu kwestiach - i to po obu stronach, w tym przede wszystkim w przepływie osób, rolnictwie czy transporcie.



Krzysztof Dajczak, prezes ZPD Jarlan z Jarosławia

Uważam za nierealne, by po wyborach "starzyÓ negocjatorzy mogli pozostać na swoich urzędach. Gdyby jednak tak się stało, to ich kompetencje i decyzyjność będą bardzo ograniczone, a zamiast negocjować przekazywaliby tylko stanowiska negocjacyjne między nowym rządem a negocjatorami z Brukseli. Nowa ekipa może nadać negocjacjom z Unią nowego impetu. Bruksela jest przygotowana na pewne posunięcia strony polskiej. Ta z kolei odświeżona może uzyskać nad nią przewagę właśnie dzięki zaskoczeniu. Ustępstwa zapowiadane przez lewicę nie muszą być dla nas groźne. Wszystko zależy od tego, w którym kierunku pójdą. Nie obawiałbym się ustępstw w sprawie ziemi czy przepływie kapitału. Groźne natomiast byłoby ograniczenie przepływu siły roboczej, które uważam za jeden z nielicznych plusów integracji z Unią. Ustępstwa nie wpłyną znacząco na rangę naszego członkostwa, za to przybliżą termin naszej akcesji. Najgorsze byłoby, gdyby nasz kraj stracił pozycję lidera i w efekcie wypadł z pierwszej grupy państw kandydujących.



Elżbieta Sankowska, dyrektor ZPO Warmia, Kętrzyn

Moim zdaniem, to nie przekonania polityczne, a przygotowanie merytoryczne powinny decydować o wyborze negocjatorów. Dlatego ci, którzy się sprawdzili, powinni pozostać bez względu na wyniki wyborów. Opowiadam się przede wszystkim za korzystnymi negocjacjami nawet kosztem opóźnienia członkostwa. Liczą się przecież efekty, a nie czas.



Maciej Dlouhy, prezes Krajowej Izby Rybackiej

Negocjatorzy w rybołówstwie, niestety, do tej pory nie byli fachowcami, a takich nam potrzeba. Dlatego wybory są dobrą okazją do zmian. Mam jednak nadzieję, że tym razem to nie przekonania polityczne będą decydować, kto będzie odpowiedzialny za rozmowy z Unią o rybołówstwie. Stawiamy więc na fachowców, którzy będą w stanie skutecznie bronić interesów krajowych rybaków. Opowiadam się też za twardymi negocjacjami - nawet kosztem późniejszej akcesji.

Puls Biznesu
Dowiedz się więcej na temat: rząd | ustępstwa | Ziemia
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »