Projekt atomowy przyśpiesza

Jeżeli Rada Ministrów jeszcze w tym roku przyjmie Program Polskiej Energetyki Jądrowej, to już w pierwszym kwartale roku 2014 można będzie ogłosić przetarg na postępowanie zintegrowane. Tak twierdzi Marzena Piszczek, wiceprezes PGE EJ 1, spółki celowej, która odpowiada za przygotowanie procesu inwestycyjnego oraz budowę pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce.

Jeżeli Rada Ministrów jeszcze w tym roku przyjmie Program Polskiej Energetyki Jądrowej, to już w pierwszym kwartale roku 2014 można będzie ogłosić przetarg na postępowanie zintegrowane. Tak twierdzi Marzena Piszczek, wiceprezes PGE EJ 1, spółki celowej, która odpowiada za przygotowanie procesu inwestycyjnego oraz budowę pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce.

Postępowanie zintegrowane polega na przeprowadzeniu tylko jednej procedury obejmującej wszystkie kluczowe aspekty całego przedsięwzięcia. A więc: dostawę technologii i generalne wykonawstwo, dostarczenie usług wspierających eksploatację i utrzymania elektrowni wraz z transferem kompetencji, zapewnienie długoterminowych dostaw paliwa jądrowego, gwarancje instytucji finansowych oraz deklarację zaangażowania kapitałowego wybranego partnera.

Jego rozstrzygnięcie powinno nastąpić w roku 2016.

- To bardzo mało czasu na przeprowadzenie tak skomplikowanego postępowania, w tak wielu obszarach - ocenia Marzena Piszczek.

Reklama

Program Polskiej Energetyki Jądrowej przyjęło 11 października Ministerstwo Gospodarki. Teraz program poddawany jest uzgodnieniom międzyresortowym. Jeśli nic nie zakłóci biegu spraw, do końca roku przyjmie go Rada Ministrów.

Przeszkody

Budowa elektrowni jądrowej wymaga spełnienia licznych warunków prawnych i regulacyjnych. Dostawcy technologii, w trakcie rozmów prowadzonych z polską stroną, często podnoszą kwestie związane właśnie z regulacjami i licencjonowaniem. Pytania dotyczą głównie kompetencji Państwowej Agencji Atomistyki, która będzie licencji udzielać. Kolejnym, ważnym obszarem regulacji, który bezwzględnie musi zostać uporządkowany, jest kwestia gwarancji rządowych.

- Teoretycznie i u nas może zdarzyć się to, co stało się w Niemczech, gdzie rząd nagle zdecydował, że elektrownie jądrowe zostaną wyłączone - wyjaśnia Marzena Piszczek. - Pojawiło się więc pytanie, kto ma pokryć koszty ich budowy. Państwo musi tu zająć jasne stanowisko.

Gwarancje państwa, co oczywiste, są więc jednym z podstawowych warunków stawianych przez potencjalnych dostawców technologii.

- W tej chwili przeszkody na drodze rozwoju energetyki jądrowej w Polsce nie leżą jednak po stronie legislacji. Jej główne ramy prawne zostały już określone - uważa Karolina Siedlik z kancelarii prawnej CMS Cameron McKenna. - Wydaje się, że obecnie nawet niemądre byłoby podejmowanie prób modyfikowania ich kształtu w zmieniających się warunkach. Należy raczej poczekać do chwili dokonania wyboru partnera strategicznego i ustalić, co konkretnie jemu ewentualnie przeszkadza.

Karolina Siedlik ocenia, że od strony administracyjno-publicznej nie pojawiają się takie problemy, które w istotny sposób utrudniałyby realizację programu jądrowego. Choć przyznaje też, że nadal brakuje wielu aktów wykonawczych o charakterze techniczno-operacyjnym.

Napoleoński dylemat

Napoleon Bonaparte powiedział, że do prowadzenia wojny potrzebne są trzy rzeczy: po pierwsze - pieniądze, po drugie - pieniądze i po trzecie - jeszcze raz pieniądze. Z elektrownią jądrową jest podobnie. Wielu ekspertów spodziewa się kłopotów ze sfinansowaniem jej budowy. Mimo iż w perspektywie wielu lat będzie ona źródłem najtańszej energii, nie da się uniknąć bardzo dużych kosztów związanych z jej budową. Do tego finansowanie takich inwestycji w ramach systemu legislacyjnego Unii Europejskiej, jest przedsięwzięciem szczególnie trudnym. Nasz rząd może spotkać się choćby z zarzutem stosowania niedozwolonej pomocy publicznej. To istotna okoliczność. Między innymi dlatego, że tego rodzaju problemy nie pojawiają się na przykład w Chinach, w Turcji czy w Stanach Zjednoczonych. Tamtejsze rządy nie są bowiem związane tak restrykcyjnymi przepisami jak nasz.

- Jeżeli znajdziemy inwestora, który zechce sfinansować budowę elektrowni na zasadach rynkowych, będzie świetnie. Tylko nie wiem, czy to możliwe - mówi Karolina Siedlik.

Natomiast Marzena Piszczek zapowiada, że odpowiedni model wsparcia wypracowany zostanie już po podjęciu współpracy z inwestorem. Dziś więc jest jeszcze zbyt wcześnie, by mówić o tym, jak będzie on wyglądał.

Dużą rolę do odegrania będą tu miały także banki, instytucje kredytujące oraz agencje kredytów eksportowych. Dla banków wzięcie udziału w budowie elektrowni jądrowej wiąże się jednak ze sporym ryzykiem. Oczekują więc, że pożyczony przez nie kapitał będzie jak najlepiej zabezpieczony.

- Każde konsorcjum pyta, jak zapewnimy ekonomiczną przewidywalność projektu jądrowego. Przy czym nie chodzi im tylko o cenę energii, której wysokość trudno przecież przewidzieć, ale o zwrot z kapitału - podkreśla Marzena Piszczek.

Trzecia, ważna grupa regulacji, które trzeba opracować, ma zdefiniować docelowy model rynku, na którym elektrownia jądrowa zostanie osadzona. Istnieją już pierwsze propozycje, które przedłożone zostaną przyszłemu operatorowi elektrowni.

- Wstępna wersja raportu przedstawiającego mechanizmy wsparcia jest już przygotowana. Są tam omawiane różne możliwości. Wśród nich znajdują się między innymi kontrakty na moc, kontrakty różnicowe i gwarancje rządowe - wyjaśnia prezes Piszczek. - Ostateczny wybór formy gwarancji będzie uzależniony od struktury finansowania i warunków, które postawią instytucje finansujące.

Przyznaje też, że z dużą uwagą analizowane jest to, co dzieje się w Wielkiej Brytanii. Tam przewiduje się, że wsparcie nowym, w tym także jądrowym i odnawialnym źródłom energii, udzielone zostanie poprzez kontrakty różnicowe. Marzena Piszczek podkreśla, że niezależnie od tego, która forma wsparcia ostatecznie zostanie wybrana, ważne jest, żeby nie została ona uznana za pomoc publiczną.

Jednak według Karoliny Siedlik z CMS Cameron McKenna, budowa elektrowni jądrowej jest zbyt dużą inwestycją, by rynek mocy mógł ją skutecznie wesprzeć. Jej zdaniem, przyjęcie wariantu brytyjskiego, czyli zastosowanie kontraktów różnicowych, będzie możliwe także w Polsce.

Powrót do przeszłości

Kontrakt różnicowy to rodzaj długoterminowej umowy zawierającej gwarancję ceny energii. Zgodnie z nią, gdy cena rynkowa będzie niższa od gwarantowanej, producent otrzyma różnicę; gdy będzie wyższa - producent zwróci różnicę. Problem jedynie w tym, że ewentualna dopłata będzie traktowana jak pomoc publiczna, którą musi zaakceptować Komisja Europejska.

Karolina Siedlik uważa przy tym, iż przyjęcie koncepcji z kontraktami różnicowymi będzie rozwiązaniem nieco przewrotnym. A to dlatego, że jeśli Komisja Europejska je zatwierdzi, uważając, że wykorzystywane do ich finansowania środki w ostatecznym rozrachunku pochodzą od płacących rachunki odbiorców indywidualnych, a nie z budżetu państwa, to historia zatoczy koło.

- Ten pomysł z powodzeniem zastosowaliśmy w Polsce już w latach dziewięćdziesiątych zeszłego wieku. Pozwolił zbudować wiele nowych bloków konwencjonalnych. To może świetnie działać, pod warunkiem, że Komisja Europejska przestanie takie działania postrzegać jako niedozwoloną pomoc publiczną, tak jak to czyni w przypadku kontraktów długoterminowych - podkreśla Siedlik.

Wskazuje przy tym, że jeżeli KE zgodzi się na zastosowanie kontraktów różnicowych, to z pewnością obejmie je trzema głównymi zastrzeżeniami: pomoc będzie mogła być udzielana jedynie w koniecznym wymiarze, będzie ograniczona czasowo i budżetowo. Będziemy więc mieli do czynienia dokładnie z tymi samymi regulacjami, które zawiera ustawa o rozwiązaniu KDT.

Jeżeli kontrakty różnicowe wprowadzane przez Brytyjczyków, zostaną zaakceptowane przez Komisję Europejską, to można się spodziewać, że zostaną one zastosowane także w innych państwach Unii. Zbigniew Kubacki, dyrektor Departamentu Energii Jądrowej w Ministerstwie Gospodarki, informuje, że jego resort z dużym zainteresowaniem przygląda się temu, co dzieje się na Wyspach Brytyjskich.

- Jesteśmy ciekawi, co Brytyjczykom uda się wynegocjować z Komisją Europejską. Jeżeli skutecznie wprowadzą w życie swój model, zastanowimy się, czy będzie on pasował także do polskich warunków.

Koło zamachowe?

Zwolennicy energetyki jądrowej przekonują, że PPEJ może stać się kołem zamachowym całej gospodarki. Ziemowit Iwański, dyrektor wykonawczy GE Hitachi Nuclear Energy, zwraca uwagę na korzyści makroekonomiczne wynikające z budowy elektrowni atomowej i także odwołuje się do przykładu brytyjskiego. Zaplanowano tam zainstalowanie w elektrowniach jądrowych bloków o mocy 15-16 tys. MW do roku 2030. Do roku 2050 Brytyjczycy chcą zbudować bloki o mocy 30 tys. MW.

- Rachunek ekonomiczny zaczęto na Wyspach od policzenia, co i ile można zyskać w ciągu najbliższych 60 lat poza tanią energią i kontrolowaną ceną energii. Oszacowano, że 50-60 proc. środków finansowych wydanych na budowę elektrowni jądrowych pozostanie w brytyjskich firmach. W Polsce może być podobnie - uważa Ziemowit Iwański.

Podpowiada więc, że zaraz po przyjęciu przez polski rząd Programu Polskiej Energetyki Jądrowej, środki z funduszy strukturalnych należy skierować na podnoszenie kwalifikacji pracowników polskich firm, które będą brały udział w budowie elektrowni jądrowej.

Dzięki temu zdobędą oni unikatowe umiejętności, które później będą mogli wykorzystywać na globalnym rynku pracy. A Polska ma szansę wyspecjalizowania się w produkcji zaawansowanych technologicznie modułów wykorzystywanych w obiektach towarzyszących elektrowniom jądrowym, w zakładach petrochemicznych oraz w innych skomplikowanych instalacjach.

Ziemowit Iwański podkreśla jednocześnie, że energetyka jądrowa nie wyeliminuje energetyki opartej na innych paliwach. Będzie tylko jedną z technologii tworzących zróżnicowany miks energetyczny.

- Pierwsza elektrownia jądrowa w Polsce będzie dysponowała mocą kilku tysięcy megawatów, podczas gdy w polskim systemie elektroenergetycznym zainstalowanych jest obecnie około 35 tys. MW. - wylicza.

Elektrownia jądrowa stanowić więc będzie ledwie kilkanaście procent mocy zainstalowanej w polskiej energetyce.

Dariusz Ciepiela, Nowy Przemysł

Więcej informacji w portalu "Wirtualny Nowy Przemysł"

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »