Przyszły gorsze czasy dla banków

Tak słabo jeszcze nie było. Banki, choć zarabiają krocie na kredytach dla konsumentów, są coraz mniej zyskowne. Prawdopodobnie żaden z polskich banków w 2019 roku nie osiągnął rentowności wyższej niż 10 proc. Nie osiągnął jej także jeden z największych i najbardziej zyskownych polskich banków - Santander Bank Polska.

Skąd wiemy, czy bank jest zyskowny, czy nie? Do pomiaru tego jednym z najważniejszych jest wskaźnik zwrotu z kapitału - ROE. Santander BP miał w zeszłym roku ROE w wysokości 9,7 proc. Jeszcze kilkanaście lat temu bank, który wówczas nazywał się BZ WBK miał ROE w wysokości ponad 20 proc. To najniższy wynik w jego historii, choć prawdopodobnie będzie jednym z najwyższych w całym polskim sektorze bankowym.  

- Nigdy nie mieliśmy takiego - powiedział na konferencji prasowej prezes Santander BP Michał Gajewski.

Dlaczego tak się dzieje? Santander BP był jednym z liderów pod względem zwrotu z kapitału wśród polskich banków. A na dodatek 10 proc. jest uważane za czerwoną linię, której nie należy przekraczać w dół. To dlatego, że bank musi pozyskiwać kapitał, a tyle mniej więcej on kosztuje - 10 proc. rocznie. Dlatego kiedy wskaźnik ROE spada poniżej 10 proc. zapala się czerwone światło.

Reklama

Santander BP jest jednym z pierwszych polskich banków, który ogłosił wyniki za zeszły rok. Teraz będą kolejne. I prawie pewne jest, że żaden nie pokaże, iż w zeszłym roku osiągnął wskaźnik ROE powyżej 10 proc. Dodajmy, że średnio dla całego polskiego sektora bankowego sięga on zaledwie 7 proc.   

Dlaczego rentowność banków spada? Po pierwsze płacą za grzechy przeszłości. Pozwów w sprawie stosowania przez nie zabronionych zapisów w umowach o kredyty we frankach wciąż przybywa, wiec w związku z tym zaczynają tworzyć rezerwy. Santander BP informował już, że grupa utworzyła 173 mln zł rezerw na ewentualne niekorzystne wyroki w sporach z klientami. W tej chwili to ponad 1,5 tys. spraw w sądach, z których na razie rozstrzygniętych zostało 28.

Po drugie, banki muszą oddać część prowizji związanej z udzieleniem kredytu gotówkowego, jeśli klient spłacił ten kredyt przed terminem. Tak orzekł we wrześniu zeszłego roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Banki po prostu muszą oddawać klientom nienależnie pobrane od nich pieniądze i na to też muszą teraz zawiązać rezerwy. Santander BP zawiązał je już w III kwartale zeszłego roku, a inne banki w ostatnim kwartale.

To oczywiście nie wszystko, bo bank zapłacił w ubiegłym roku 952 mln zł bieżącego podatku CIT, czyli o 10 proc. więcej niż rok wcześniej, 599 mln zł podatku bankowego, aż o 28 proc. więcej niż rok wcześniej. A oprócz tego wpłacił 225 mln zł opłaty na fundusz przymusowej restrukturyzacji banków i 58 mln zł na fundusz gwarancji depozytów i jeszcze dodatkowo 20 mln zł na działalność nadzoru bankowego. Wszystkie te kwoty były znacznie wyższe niż w 2018 roku.

- Gdybyśmy chcieli porównać z rokiem ubiegłym, gdyby te wszystkie opłaty były takie same, to nasz ROE wyniósłby 11,2 proc. - powiedział Michał Gajewski.

W ubiegłym roku dźwignią bankowego biznesu stały się kredyty gotówkowe. Grupa Santander BP udzieliła ich o 23 proc. więcej niż rok wcześniej. Ale boom na kredyty konsumpcyjne się wyczerpuje. W ostatnim kwartale zeszłego roku ich sprzedaż w porównaniu z poprzednim spadła o prawie 13 proc. 

Grupa Santander miała w zeszłym roku 2,14 mld zł zysku i było to o 9,5 proc. mniej niż rok wcześniej. Ale gdyby nie wzrost podatków i opłat zysk byłby o prawie 20 proc. wyższy niż w 2018 roku. A pracują na niego głównie klienci, którzy zaciągają kredyty gotówkowe.   

Jacek Ramotowski  

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: bankowość | Santander Bank Polska | kredyt
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »