To był największy przekręt tego stulecia?

Prezydent Francji przyznał, że przyjęcie Grecji do strefy euro w 2001 roku było błędem. Nicolas Sarkozy wierzy jednak, że Ateny będą w stanie wyjść z kryzysu. Sarkozy powiedział w wywiadzie dla francuskiej telewizji publicznej, że dziesięć lat temu Grecja przystąpiła do strefy euro dlatego, iż przedstawiła zafałszowane informacje ekonomiczne i w rzeczywistości nie była gotowa na przyjęcie wspólnej waluty.

Podczas wywiadu dla państwowej telewizji podkreślił jednocześnie, że państwa Unii Europejskiej nie mają innego wyjścia, jak wierzyć w sukces Grecji. Według jego oceny, ekonomiczny upadek Aten doprowadziłby do efektu domina i katastrofy finansowej w całej Unii Europejskiej. Sarkozy powiedział także, że gdyby przedstawiciel Wspólnoty nie doszli wczoraj do porozumienia, wówczas kryzys mógłby rozprzestrzenić się na cały świat.

Decyzje podjęte na szczycie w Brukseli pozwoliły opanować sytuację - podsumował prezydent Francji. Odnosząc się do sytuacji w samej Francji, Nicolas Sarkozy poinformował, że Paryż postanowił obniżyć prognozy wzrostu gospodarczego z 1,75 procent do 1 procenta. Dodał również, że rząd będzie musiał dokonać oszczędności, aby wygospodarować 6 do 8 miliardów euro. Sarkozy zapowiedział, że w ciągu 10 dni powinny zapaść decyzje w sprawie ewentualnych cięć budżetowych.

Reklama

Według przedstawicieli Unii, szczyt eurolandu w Brukseli zakończył się sukcesem. Osiągnięto porozumienie co do redukcji greckiego zadłużenia, wynoszącego obecnie 350 miliardów euro. Sektor prywatny straci na tym połowę pieniędzy zainwestowanych w greckie obligacje. Grecja więc nie zbankrutuje. Liderzy strefy euro porozumieli się także w sprawie zwiększenia europejskiego funduszu ratunkowego dla bankrutujących krajów z 400 miliardów do prawie biliona euro.

_ _ _ _ _

Będzie kolejka po redukcje?

Przykład Grecji, która nie wypełniła programu oszczędnościowego, a mimo to otrzymała 50-procentową redukcję swojego długu, zachęca inne zadłużone kraje do ubiegania się o ulgi u wierzycieli. Jak relacjonują irlandzkie media, premier Irlandii Enda Kenny zapowiedział, że porozumienie z dzisiejszego ranka, osiągnięte przez przywódców strefy euro w Brukseli, zostanie użyte przez Irlandię do zmniejszenia kosztów obsługi długu. Irlandia po kosztownym ratowaniu swoich banków, jest zadłużona na 160 miliardów euro.

Jednocześnie, dzięki utrzymaniu mimo nacisków Niemiec i innych państw Unii niskiego podatku dochodowego od firm oraz dużym oszczędnościom, zaczęła, w odróżnieniu od Grecji, odbijać się od dna i notować wzrost gospodarczy. Premier Enda Kenny stwierdził, że Irlandia będzie szukać dróg do obniżenia kosztów ratowania swoich banków, a jedną z możliwości jest zwiększenie środków w dyspozycji Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej. Jednocześnie zastrzegł, że Dublin nie ma zamiaru iść drogą Grecji i będzie wypełniał swoje zobowiązania

IAR/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Grecja | strefa euro | Nicolas Sarkozy | euro | prezydent Francji
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »