Felieton Gwiazdowskiego: Konstytucja a podatki

Dziś będzie o Konstytucji. Bo Konstytucja jest też o podatkach. Co prawda mało, ale jest to chyba uzasadnione, bo kwestie podatkowe w Konstytucji nie przyciągają takiej uwagi obrońców konstytucji jak - na przykład - powoływanie sędziów.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

O prawach podatników to w Konstytucji mowy nie ma. Jest za to obowiązek. Ustanawia go art. 84 Konstytucji, który stwierdza, że "każdy jest obowiązany do ponoszenia ciężarów i świadczeń publicznych, w tym podatków, określonych w ustawie". Jest pewne ograniczenie w stanowieniu prawa podatkowego. W art. 123 Konstytucja wyłącza uchwalanie ustaw podatkowych w "trybie pilnym", czyli przyspieszonym. Mimo to ustawy podatkowe uchwalane są de facto, w trybie zbliżonym do pilnego, choć się tego tak nie określa.

Reklama

Ważny jest art. 217 Konstytucji, który stanowi, że "nakładanie podatków, innych danin publicznych, określanie podmiotów, przedmiotów opodatkowania i stawek podatkowych, a także zasad przyznawania ulg i umorzeń oraz kategorii podmiotów zwolnionych od podatków następuje w drodze ustawy". Profesor Teresa Dębowska-Romanowska - sędzia TK w stanie spoczynku - podkreśliła w przygotowanej dla Sejmu opinii o projekcie wprowadzenia instytucji in dubio pro tributario, że art. 217 Konstytucji stawia przed ustawodawcą "wymaganie kwalifikowanej określoności ustawy podatkowej, to znaczy takiego zdefiniowania podmiotu, przedmiotu i stawek podatkowych w ustawie, by w pełni przewidywalna była dla każdego kwota podatku".

Konstytucja nie ustanawia granic opodatkowania, ale formułuje wysokie wymagania określoności ustaw podatkowych w relacji do przeciętnej świadomości prawnej podatników. Podstawowe prawo podatnika to wiedza, ile ma zapłacić i kiedy. Jeżeli obowiązujące przepisy dają się interpretować na różne sposoby, nie można żądać od podatnika, by zapłacił więcej ani karać za to, że w przeszłości zapłacił mniej. "Ustawa, która nie spełnia wymagań konstytucyjnych nie jest ustawą podatkową". Niestety sędziowie sądów administracyjnych uważają, że nie mamy tu do czynienia z świadomością "każdego" podatnika. Wystarczy, że oni mają świadomość. Nawet jak różni sędziowie mają różną świadomość - bo przecież rozbieżność w orzecznictwie nie bierze się z niczego. 

Z uwagi na zróżnicowanie stawek podatku VAT i akcyzy stawkę podatku de facto określał onegdaj Ośrodek Klasyfikacji i Nomenklatur Urzędu Statystycznego w Łodzi, a obecnie Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej. To on przypisuje towar do Nomenklatury scalonej (CN) albo Polskiej Klasyfikacji Obiektów Budowlanych (PKOB), usługę do Polskiej Klasyfikacji Wyrobów i Usług (PKWiU), a tak zwane świadczenie złożone do CN albo PKWiU. Ale to da się jeszcze jakoś znieść. Gorzej jest, że podatek na obywatela potrafią nałożyć... sędziowie. Tak, tak. Ci sami, których niezawisłość jest warunkiem rządów prawa. Niestety, nie jest gwarancją rządów prawa. Dowód? Proszę bardzo.

W dwóch interpretacjach indywidualnych wydanych w imieniu ministra finansów przez dyrektorów Izb Skarbowych stwierdzono onegdaj, że odpłatne zbycie nieruchomości nabytej w drodze spadku jest inną czynnością niż jego nieodpłatne nabycie, co powoduje, że od odpłatnego zbycia i to od całej uzyskanej ceny należy płacić podatek dochodowy. Obie te interpretacje zostały zaskarżone do sądów administracyjnych, które wydały dwa sprzeczne ze sobą wyroki. Jeden - wydany przez WSA w Łodzi - stwierdzał, że nie mamy tu do czynienia z przychodem podlegającym opodatkowaniu podatkiem dochodowym. Drugi - wydany nieco później przez WSA w Olsztynie - przyznawał rację dyrektorowi Izby Skarbowej.  

W odpowiedzi na interpelację poselską w tej sprawie minister finansów potwierdził w Sejmie, że uzyskany w wyniku odpłatnego zbycia przychód nieprzekraczający wartości nabytego spadku lub darowizny nie podlega opodatkowaniu podatkiem dochodowym, gdyż nie dochodzi do uzyskania przysporzenia w majątku podatnika i nakładanie podatku dochodowego stanowiłoby podwójne podatkowanie tego samego przychodu, raz na podstawie ustawy o podatku od spadków i darowizn i drugi raz na podstawie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Minister finansów zaprezentował więc takie samo stanowisko, jakie zajął WSA w Łodzi, który zdążył się uprawomocnić, gdyż organ podatkowy nie wniósł od niego skargi kasacyjnej. Natomiast od odmiennego wyroku WSA w Olsztynie wniesiona została skarga kasacyjna przez podatnika.

Niestety, Naczelny Sąd Administracyjny utrzymał niekorzystny dla podatnika wyrok w mocy. NSA uznał, że jest podatek, choć minister finansów twierdził, że go nie ma.

Okazał się dla podatników gorszy od ministra finansów. Odrzucił przy tym celowościową i autentyczną wykładnię prawa przedstawioną przez projektodawcę przepisów (Ministra Finansów) i pominął bardzo poważne wątpliwości, jakie sam miał, stwierdzając, że nasunęła mu się uwaga (czyli chyba "wątpliwość") "co do zasadności opodatkowania przychodu uzyskanego ze zbycia składników majątkowych nabytych w drodze spadkobrania. Skoro bowiem ustawodawca zwolnił od podatku od spadków i darowizn nabycie własności rzeczy lub praw majątkowych w określonych sytuacjach to takie same względy powinny przemawiać za zwolnieniem od podatku dochodowego przychodu ze zbycia tych rzeczy i praw majątkowych."

To ten wyrok NSA zapoczątkował powszechne określanie podatnikom przez organy podatkowe zobowiązania podatkowego w podatku dochodowym, choć nie występuje tu żaden przychód (o ile oczywiście zbycie nie następuje według wartości wyższej od wartości przysporzenia określonej w postępowaniu spadkowym).

Tak "demokratyczne państwo prawne realizuje zasady sprawiedliwości społecznej" (art. 2 Konstytucji).

Robert Gwiazdowski

Autor felietonu wyraża własne opinie.

Felietony Interia.pl Biznes
Dowiedz się więcej na temat: podatki | Konstytucja | Robert Gwiazdowski
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »