Mączyńska: W Polskim Ładzie potrzebne wprowadzenie dodatkowych progów podatkowych

Polski Ład jest próbą wyeliminowania głównych nieprawidłowości w regulacjach podatkowych, ale za mało stanowczą - uważa prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego Elżbieta Mączyńska. Potrzebne jest m.in. wprowadzenie dodatkowych progów podatkowych - dodaje.

Ekonomistka wskazała, że obecnie obowiązujący w Polsce dwuprogowy system podatkowy PIT jest w rzeczywiści regresywny.

- Oznacza to, że najbogatsi, m.in. wykorzystując rozmaite możliwości tzw. optymalizacji podatkowej, w rezultacie płacą w relacji do swoich dochodów niższe podatki aniżeli biedniejsi. Nie sprzyja to harmonijnemu rozwojowi społeczno-gospodarczemu, czyli  harmonizowaniu celów biznesowych, społecznych i ekologicznych - powiedziała w rozmowie z PAP. Wyjaśniła, że zmniejsza to wpływy do budżetu, a tym samym ogranicza możliwość finansowania tzw. dóbr wspólnych, takich jak np. infrastruktura, nauka, ochrona zdrowia, edukacja czy bezpieczeństwo, w tym bezpieczeństwo obrotu gospodarczego.

Reklama

Jej zdaniem Polski Ład jest ważnym programem, ukierunkowanym na godzenie interesów biznesowych i społecznych. A bez postępu społecznego - jak podkreśliła - nie są możliwe trwałe sukcesy gospodarcze. Powiedziała, że proponowane w Polskim Ładzie zmiany podatkowe są próbą wyeliminowania głównych nieprawidłowości w regulacjach podatkowych. Wskazała też, że nierealne jest oczekiwanie, że  program ten ma się wszystkim jednakowo opłacać.

Jak mówiła, protest lobby politycznego powiązanego z przedsiębiorcami opiera się na skompromitowanej doktrynie neoliberalnej z niechlubną jej spuścizną, na co - jak zaznaczyła - wskazuje wiele badań naukowych i co potwierdził światowy kryzys finansowy z 2008 r. Zgodnie z tą doktryną - jak przypomniała - biznes powinien być obciążony jak najniższymi podatkami, ponieważ tylko wtedy może on inwestować rozwijać się, tworzyć miejsca pracy. - To swego rodzaju Zombie-idea. Zombie-idee to idee- trupy, które nie znalazły potwierdzenia w realnej rzeczywistości, ale wciąż są utrzymywane przy życiu, bo opłacają się niektórym biznesowym grupom interesów - wyjaśniła profesor, powołując się m.in. na najnowszą publikację książki o Zombi-ideach autorstwa noblisty Paula Krugmana.

Wskazała, że zaprzeczeniem skuteczności neoliberalnych teorii są m.in. kraje skandynawskie, które mimo wysokich i wysoce progresywnych podatków, od lat zajmują czołowe miejsca w międzynarodowych rankingach postępu gospodarczego, demokratyzacji, humanizacji innowacyjności, jakości życia oraz sprawiedliwości społecznej. Przywołała też New Deal - program reform ekonomiczno-społecznych wprowadzonych w Stanach Zjednoczonych przez prezydenta Franklina Delano Roosevelta w latach 1933-1939, który m.in. wprowadził  progresję podatkową sięgającą 80 proc. dla najwyższych dochodów.

Przypomniała, że esencją tego programu było podjęcie przez państwo realizacji i finansowania na szeroką skalę inwestycji publicznych, które m.in. stały się remedium na pokryzysowe bezrobocie. "Roosevelt był oczywiście bardzo krytykowany przez środowisko biznesowe, przede wszystkim za wysoce progresywne podatki i nie tylko. Tym niemniej w dużej mierze to dzięki programowi New Deal Stany Zjednoczone poradziły sobie z gospodarczą stagnacją" - wskazała.

Według Mączyńskiej, pandemia COVID-19, podobnie jak Wielki Kryzys w latach 30-tych, postrzegana jest jako swego rodzaju cezura, wymuszająca naprawę i trwałe zmiany kapitalizmu w taki system, w którym przezwyciężone zostaną niebotyczne asymetrie dochodowe w system, który będzie służyć całemu społeczeństwu, a nie tylko wybranym, uprzywilejowanym grupom. Zaznaczyła, że na potrzebę przeprowadzenia takich przemian zwraca uwagę wielu naukowców i ekspertów, m.in. laureat Nagrody Banku Szwecji im. Alfreda Nobla w dziedzinie ekonomii, Joseph E. Stiglitz.

- W Unii Europejskiej coraz większą liczbę zwolenników zdobywa ordoliberalny model społecznej gospodarki rynkowej (SGR), stanowiący swego rodzaju antytezę doktryny neoliberalnej. Model ten - co ważne i warto przypomnieć wskazywany jest w Traktacie o Unii Europejskiej jako podstawa trwałego rozwoju krajów członkowskich UE. Ordoliberalizm zaś to forma liberalizmu uporządkowanego. Ordo bowiem znaczy ład - wyjaśniła.

Jak mówiła, koncepcja społecznej gospodarki rynkowej ukierunkowana jest właśnie na ład społeczno-gospodarczy, na godzenie, harmonizowanie interesów gospodarczych, społecznych oraz nieodłączne dla tej koncepcji ukierunkowanie na dobrobyt dla wszystkich. - Brak takiej harmonizacji hamuje rozwój społeczno-gospodarczy. W skrajnych zaś przypadkach może prowadzić i - jak potwierdzają to doświadczenia wielu krajów - prowadzi do rewolt społecznych - wskazała. I dodała, że z koncepcją ordoliberalizm koresponduje właśnie rządowy program Polski Ład.

Profesor zaznaczyła jednak, że Polski Ład, choć kierunkowo słuszny, to jednak jest za mało stanowczą próbą wyeliminowania nieprawidłowości.

- Proponowane rozwiązania wciąż pozostawiają zbyt dużo możliwości stosowania tzw. optymalizacji podatkowej. Nie jestem pewna, czy proponowane rozwiązania są wystarczające dla wyeliminowanie z rynku zjawiska tzw. sztucznych, wymuszanych na zatrudnianych osób, jednoosobowych działalności gospodarczych umożliwiających pracodawcom unikanie różnych przewidywanych w prawie pracy świadczeń na rzecz pracowników- wyjaśniła.

Jej zdaniem rządowy program za mało konsekwentnie wprowadza rozwiązania, które mają służyć zmniejszeniu regresywności podatkowej. "Działania na rzecz progresywności podatkowej powinny być silniejsze" - zaznaczyła.

Takim działaniem - jak mówiła - byłoby wprowadzenie dodatkowego progu podatkowego, np. 35 proc. (obecnie mamy 17 i 32 proc.). Zaznaczyła przy tym, że w wielu państwach zróżnicowanie progów jest znacznie większe i w niektórych krajach przekracza nawet 50 proc. w odniesieniu do najwyższych dochodów.

- Zgadzam się w pełni z prof. Markiem Belką, który porównał kiedyś Polskę do raju podatkowego właśnie ze względu na możliwość stosowania szeroko zakrojonej optymalizacji podatkowej - powiedziała. Dodała, że mimo propozycji podniesienia w Polskim Ładzie granicy pierwszego progu (17 proc.) z 85 do 120 tys. zł rocznie, problem regresywności nie zostanie wyeliminowany. Regresywność zaś sprawia, że polski system jest wysoce niesprawiedliwy.

Mączyńska krytycznie oceniła też system szeregu ulg i odliczeń od podatku, które proponuje rząd. Jej zdaniem niektóre z nich bardzo zaciemniają system, zwiększają ryzyko manipulacji. - Mam wątpliwości, czy rozszerzaniem możliwości opodatkowania ryczałtowego przyniesie pozytywne rezultaty - powiedziała. Wyjaśniła, że taki system może m.in. demotywować korzystających z takiej formy podatku przedsiębiorców do rozszerzania działalności, do rozwoju.

***

PAP
Dowiedz się więcej na temat: podatki | PIT | CIT
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »