Na czym tak naprawdę polega kopanie kryptowalut?

Mimo że „kopanie” zwykle kojarzy się z górnikiem w kasku i kilofem w dłoni, dziś coraz rzadziej odbywa się ono pod ziemią. Częściej ma miejsce w halach, biurach, a nawet w domowych pokojach. Zamiast kilofa pracuje karta graficzna i algorytmy, a zamiast węgla czy rudy powstaje cyfrowe złoto – kryptowaluty, które krążą po całym świecie. Ale... na czym to tak naprawdę polega?

Przypomnijmy sobie gorączkę złota, która w XIX wieku pchała ludzi na drugi koniec świata z nadzieją na szybki zysk. Grzebali w ziemi, licząc na to, że natrafią na błyszczący kawałek kruszcu. Dziś scenariusz wygląda podobnie, tyle że inna jest sceneria. Całą mozolną pracę wykonuje komputer, rozwiązując matematyczne zagadki, podtrzymujące działanie całej sieci. I jeśli uda mu się znaleźć właściwe rozwiązanie, nagroda trafia do jego właściciela. Nagroda, czyli cyfrowe złoto, które potrafi rozpalić wyobraźnię nie gorzej niż to prawdziwe.

Jak wyglądała ewolucja kopania?

Na początku wystarczał zwykły komputer. Pierwsi entuzjaści Bitcoina uruchamiali swoje programy na domowych PC-tach i patrzyli, jak na ich wirtualne portfele trafiają pierwsze monety. To były czasy pionierów - mało kto wiedział, czym w ogóle jest kryptowaluta, a jeszcze mniej osób traktowało ją poważnie.

Następnie nastała era kart graficznych. Okazało się wówczas, że to właśnie GPU radzą sobie najlepiej z obliczeniami wymaganymi do kopania. Powstały pierwsze "koparki", a więc zestawy komputerów, które zamiast jednej karty graficznej miały ich kilka - spiętych razem i pracujących bez przerwy całą dobę.

Z czasem entuzjastów przybywało, a wraz z nimi rósł poziom trudności. Dziś kopanie w wielu przypadkach przerodziło się w prawdziwy przemysł: ogromne hale pełne tysięcy urządzeń, chłodzonych gigantycznymi wentylatorami, które zużywają tyle prądu, co małe miasteczko.

O co właściwie chodzi w kopaniu kryptowalut?

Kopanie kryptowalut to proces potwierdzania transakcji i utrzymywania rozproszonej sieci komputerów, które wspólnie prowadzą cyfrową księgę operacji - blockchain. Gdy ktoś przesyła Bitcoin, transakcja musi zostać sprawdzona i dopisana do tego rejestru.

Otóż każdy blok w łańcuchu zawiera pakiet transakcji wymagających zatwierdzenia. Aby je uwierzytelnić, komputery rozwiązują skomplikowane łamigłówki kryptograficzne. Dopiero znalezienie poprawnego rozwiązania pozwala dopisać blok do księgi, a "górnik" otrzymuje nagrodę - świeżo wybite monety oraz opłaty od użytkowników. Wynagrodzenie zachęca ludzi do udziału, a im więcej komputerów w grze, tym trudniej kogokolwiek oszukać.

Czy da się kopać kryptowaluty w domu?

Dawniej? Jak najbardziej. Bitcoin mógł być wydobywany nawet na przeciętnym laptopie. Obecnie jednak sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana. Otóż trudność sieci wzrosła tak bardzo, że do kopania najpopularniejszej kryptowaluty potrzeba specjalistycznych maszyn zwanych ASIC-ami - taki sprzęt nie nadaje się do niczego innego. Jest wydajny, ale bardzo głośny, energożerny i rozgrzewający się do wysokich temperatur.

W warunkach domowych trudno mówić zatem o komforcie. Istnieją jednak inne kryptowaluty, które nadal można kopać na mocnych kartach graficznych. Oznacza to, że jeśli naprawdę chcesz spróbować swoich sił, jak najbardziej da się to zrobić bez przekształcania salonu w przemysłową halę.

Co należy wiedzieć przed startem?

Sprzęt to klucz - potrzebujesz mocnego komputera. A najlepiej całej konstrukcji z kilkoma kartami graficznymi albo dedykowanego układu ASIC. To kosztowna inwestycja, dlatego zanim zaczniesz, warto policzyć, czy cała operacja ma sens. Druga sprawa to prąd. Komputer pracujący non stop potrafi nabijać licznik w błyskawicznym tempie. O ile w krajach z tańszą energią elektryczną bilans może być korzystny, o tyle w Polsce rachunki bywają wyższe niż same nagrody z kopania.

Kolejny krok to oprogramowanie. Tutaj sprawa jest dość prosta: w sieci znajdziesz wiele darmowych programów, obsługujących popularne kryptowaluty. Do tego dochodzi portfel kryptowalutowy - narzędzie, które przechowuje twoje klucze prywatne, dające dostęp do środków zapisanych w blockchainie. Najlepiej wybrać taki, nad którym masz pełną kontrolę (klucze prywatne należą wyłącznie do ciebie).

Musisz też zdecydować, czy chcesz kopać samodzielnie, czy dołączyć do tzw. mining poola. Wspólne kopanie w grupie to większa szansa na zarobek, ale jednocześnie konieczność dzielenia się nim z innymi. Na koniec warto pamiętać, że kopanie kryptowalut w wielu krajach, w tym w Polsce, trzeba zgłaszać do urzędu skarbowego i rozliczać się z podatków.

Czy kopanie wciąż się opłaca?

To pytanie, które zadaje sobie każdy, kto zastanawia się nad wejściem w ten świat. Prawda jest taka, że kopanie pochłania ogromne ilości energii. Pojedyncze urządzenie potrafi zużywać tyle prądu co kilka energochłonnych sprzętów domowych, a całe farmy górnicze - tyle co małe miasteczka. Do tego dochodzi koszt samej maszyny, jej serwisowania i chłodzenia.

Co więcej, opłacalność zależy od wielu zmiennych: kursu kryptowaluty, trudności sieci, lokalnej ceny energii. W miejscach, gdzie energia kosztuje dużo - domowe kopanie często staje się bardziej pasją niż biznesem. Nazwa nie jest bowiem przypadkowa: zanim wejdziesz do środka, musisz wiedzieć, że czeka cię tam - jak w każdej kopalni - praca i ryzyko.

Każda inwestycja na rynku finansowym jest obarczona ryzykiem.


artykuł sponsorowany
materiały promocyjne
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »