Reklama

Lipcowy szturm na ZUS trwa

Prawie 5 mld zł rząd wyda na przyszłoroczną waloryzację emerytur. Kolejne 10-12 mld zł ma pochłonąć obniżenie wieku emerytalnego. Najniższa emerytura w wysokości 1 tys. zł brutto wzrośnie w przyszłym roku ok. 25 zł brutto. Tymczasem doradcy emerytalni w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych przeżywają prawdziwe oblężenie.

- Specjalna usługa doradcy emerytalnego ZUS wystartowała 3 lipca i jest skierowana przede wszystkim do osób, które będą mogły skorzystać z uprawnień emerytalnych po obniżeniu wieku emerytalnego do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn, co nastąpi 1 października tego roku - przypomina rzecznik Zakładu Wojciech Andrusiewicz.

Dodaje, że potencjalni emeryci będą mogli uzyskać od doradców pełną informację o tym, jakie są ich emerytalne perspektywy. Doradcy wyliczają, jaką wysokość świadczenia będzie można uzyskać, przechodząc na emeryturę od razu, a jaką - jeśli przesunie się tę decyzję o kolejne miesiące lub lata. ZUS przygotował do tego specjalny kalkulator emerytalny.

Reklama

Na klientów czeka w całym kraju blisko 600 doradców. Najwięcej osób skorzystało z ich usług pierwszego dnia ich pracy. Było to 15 tysięcy 600 osób. Najwięcej klientów poprosiło doradcę o symulację wysokości świadczenia. Blisko 14 tysięcy osób zaś prosiło o prognozę emerytury, gdyby przedłużyli swoją aktywność zawodową.

Większość przyszłych emerytów prosi doradcę o wyliczenie kwoty emerytury oraz o symulację jej wysokości w zależności od czasu zakończenia aktywności zawodowej. Część z osób deklaruje chęć dłużej pracy aby otrzymać wyższą emeryturę.

Waloryzacja przyszłorocznych rent i emerytur odbędzie się przy wskaźniku 2,7 proc., a szacowany koszt wyniesie 5,4 mld zł - wynika z najnowszego projektu rozporządzenia.

"Przy prognozie średniorocznego wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych dla gospodarstw domowych emerytów i rencistów w 2017 r. na poziomie l02,l proc. i prognozie realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w 2017 r. wynoszącej 3 proc. (20 proc. realnego wzrostu wynagrodzeń w 2017 r. - 0,6 proc.) - prognozowany wskaźnik waloryzacji w 2018 r. kształtuje się na poziomie 102,7 proc. Koszt waloryzacji ogółem w 2018 r. przy tym wskaźniku szacowany jest na kwotę około 5,4 mld zł" - napisano.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przygotowało pierwotnie projekt waloryzacji ze wskaźnikiem na poziomie 102,4 proc. Koszt waloryzacji ogółem w 2018 r. przy tym wskaźniku szacowany jest na kwotę około 4,8 mld zł.

Minister Rozwoju i Finansów w opinii zwrócił uwagę, że aktualne prognozy makroekonomiczne wskazują, iż inflacja emerycka za rok 2017 wyniesie 102,1 proc. wobec dotychczas szacowanej 101,6 proc. "Oznacza to, iż do ustalenia wskaźnika waloryzacji emerytur i rent należy wziąć inflację emerycką, która jest wyższa od inflacji ogółem" - napisano w opinii.

Ponad dwa miliony Polaków wciąż nie ma ustalonego kapitału początkowego, który istotnie wpływa na wysokość emerytury - podał tymczasem Najwyższa Izba Kontroli.

Prawo do ustalenia kapitału początkowego mają osoby, które rozpoczęły pracę przed 1999 rokiem. Zakład Ubezpieczeń Społecznych wymaga do tego świadectw pracy i informacji o zarobkach. Te jednak w wielu przypadkach są dzisiaj albo niedostępne, albo nieuznawane przez ZUS. Reformie emerytalnej z 1999 roku towarzyszyło założenie, że wszystkie potrzebne do wyliczenia wysokości emerytury dokumenty znajdują się w teczkach osobowych pracownika.

Na pracodawcy ciążył obowiązek przechowywania ich przez 50 lat. Jak podaje NIK, nie wzięto jednak pod uwagę, że do wyliczenia emerytury potrzebne będą nie tylko świadectwa pracy, ale również informacje o zarobkach. Te jednak przechowywane były zazwyczaj w zbiorczej dokumentacji płacowej.

Choć i ona podlegała ochronie, trudno było jednoznacznie zinterpretować, przez jaki czas. Nie wzięto też pod uwagę astronomicznej liczby zlikwidowanych zakładów pracy. Baza ZUS, która podpowiada, gdzie szukać dokumentów potrzebnych do obliczenia wysokości emerytury, dysponuje dziś informacjami o 23 tysiącach zlikwidowanych lub przekształconych podmiotów. Tymczasem eksperci obliczają, że to tylko wierzchołek góry lodowej, bo są ich najmniej trzy miliony, choć niektórzy mówią o nawet o pięciu milionach - zauważa kontroler.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »